30 - Goodbye

1.8K 166 444
                                        

@KakaSzczur jako Jimin & Taehyung :3

@Avangeee jako Jungkook & Yoongi :D


Posprzątane? Ugotowane? Świąteczna kłótnia z mamą/tatą/rodzeństwem/psem/kotem/biasem/telewizorem zaliczona?

Dodaję dzisiaj, bo jutro będziemy siedzieć wszyscy przy okrągłym stole :) HEPI BERZDEJ EWRIŁAN!

giftojakzwyklehintyouloo

~~~~~~~~




Jungkook:

Po wylądowaniu hyunga w szpitalu, podjąłem w końcu decyzję o dokończenie opracowywania mojego planu, a po otrzymaniu informacji, że przez dobre kilka dni na pewno go nie wybudzą, zająłem się zemstą, aby dodatkowo nie oszaleć.

Jako taki scenariusz ułożyłem już dawno, teraz po prostu odbierając potrzebne mi produkty z Ulsan i dowiadując się czy „kochana" Roseanne przebywa w tym momencie w Busan.

Na szczęście nie uciekała nigdzie po tej akcji z kwasem, chyba domyślając się, że ją odwiedzę, dlatego po wynajęciu pokoju w jakimś motelu, zacząłem się na spokojnie przygotowywać, sprawdzając czy wszystko mam i zakładając przy tym czarne ubrania, które pomogą mi się przemknąć obok jej posiadłości. Nie było to łatwe, zwłaszcza dla osoby niezbyt współpracującej z mózgiem i stawiającej głównie na swoje ciało i mięśnie. Musiałem kilka razy upewnić się, że niczego nie pominąłem, a plan jest na pewno dobrze dopracowany.

- Jeongguk, nie łatwiej byłoby wejść normalnie? Raczej nas wpuści... Ale... co jeśli będzie przygotowana? Cholerne kamery...

Syknąłem, drapiąc się po głowie i przyglądając rozrysowanemu terenowi, który pamiętałem sprzed kilku lat, licząc, że za wiele się tam nie zmieniło.

- Przytulisz ją i jej to wstrzykniesz, a później usuniesz te nagrania... A co jeśli nie będzie sama? Cholera... Mózgu, nie współpracujesz... Dobra, to resztę też zabijemy, trudno.

Wzruszyłem ramionami, sięgając po moją awaryjną paczkę „fajek", w której znajdowały się same lizaki. Wyciągnąłem jednego, składając wszystko i wrzucając do plecaka, by już opuścić swój pokój, kierując się do metra.

Przez tych kilka przystanków zdążyłem stworzyć dodatkowe dwa plany awaryjne, a po znalezieniu się już na zewnątrz i szybkim dotarciu do ogrodzonego domu, otoczonego drzewami, przeskoczyłem szybko płot, wyciągając w razie czego kilka małych nożyków, właśnie na wypadek psów.

Na szczęście aż do samych drzwi nic mnie nie zatrzymało. Obserwowałem stale otoczenie, poprawiając kominiarkę na głowie, którą w każdej chwili mogłem naciągnąć, zasłaniając tym samym twarz i stwarzając jako taki bunkier, pokazujący tylko moje oczy.

Włożyłem nożyki z powrotem w swoje miejsca na pasku, dzwoniąc już do drzwi i przybierając uśmiech, aby powitać nim Roseanne. Zaskoczona kobieta otworzyła mi już po kilku sekundach, a gdy tylko mnie rozpoznała, uśmiechnęła się zadowolona.

- No proszę, mój dzieciaczek wrócił do cioci.

No, niekoniecznie, suko...

Jednak musiałem postępować zgodnie z planem, nie pozwalając złości przejąć jeszcze nad sobą kontroli.

- Ciociuuu – zaćwierkałem, grając wielce szczęśliwego na jej widok, chcąc już się do niej zbliżyć, aby wbić jej strzykawkę, wyjętą z tyłu z paska.

"Flash" - Kookmin, TaegiOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz