@KakaSzczur jako Jimin :)
@Avangeee jako Jungkook :3
Nooo... także... zabawę czas zacząć :>>
~~~~~~~~
Jungkook:
Opanowanie nigdy nie przychodziło mi łatwo. Na agresję odpowiadałem agresją. Na ból odpowiadałem bólem. Starałem się od zawsze ranić ludzi w ten sam sposób, w jaki oni mnie ranili. Jednak jedyną alternatywą w relacjach z Jiminem było lekkie naciągnięcie swoich zasad. Nie chciałem i nie mogłem sprawiać mu przykrości, dlatego niestety tuż po naszej pierwszej, szczerej rozmowie, opuściłem jego mieszkanie, zaszywając się w kącie swojego nowego, burżujskiego balkonu, by wypalić te ostatnie pięć papierosów z paczki, dobrze wiedząc, że w najbliższym czasie zakupię kolejną. Oczywiście mogłem rozładować to w inny sposób, ale mój pobudzony do myślenia umysł nie pozwolił mi podążyć za Jiminem do łazienki, aby pokazać do kogo należy. W końcu nawet po tej rozmowie nasze uczucia nie przeobraziły się magicznie w wielką miłość. Nadal byłem tylko jego kochankiem, może powoli uzyskującym status przyjaciela, jednak to wymagało czasu.
Na następny dzień starałem się mimo wszystko jakoś wynagrodzić mu tę ucieczkę, tuż po kursie nie pozwalając sobie na odpoczynek, a spędzenie z nim czasu. Nie poruszyłem więcej tego tematu, dość szybko o nim zapominając i wracając do naszego normalnego droczenia, czasami połączonego z jakąś dłuższą rozmową.
Pod koniec tygodnia czekał nas KCON, na którym miałem okazję pojawić się aż dwa razy, oczywiście jako master. Zaklepałem już sobie pokój z Minwoo, mimo wszystko mając nadzieję, że nie będzie mnie zbytnio pilnował, bo już planowałem porwać gdzieś naszą gwiazdeczkę.
Lot w ogóle mnie nie stresował. To bardziej stref czasowych nie potrafiłem ogarnąć swoim umysłem, zawsze używając jakichś aplikacji, aby przeliczyły mi różnicę między godziną w Korei a tą w Ameryce. Tym razem niczym się nie martwiłem, mając zadbać jedynie o odpowiednią dokumentację, nawet samego przelotu. No i jako kochanek Jimina – zadbać o jego dobre samopoczucie.
Tuż po wejściu na pokład, upatrzyłem sobie miejsce obok starszego, wyprzedzając jedną noonę ze staffu i prawie zabijając się, aby tylko usiąść przy Jiminie.
- Znów cofniemy się w czasie... Hyung, to jest takie dziwne... - wymruczałem, patrząc przez chwilę na swoją tapetę, na której niezmiennie widniał Chim Chim. Oczywiście mój wzrok skupił się na godzinie, starając przeliczyć to wszystko na małym zegarku, widniejącym na niewielkiej części ekranu. – Aaa... mogę tutaj usiąść, prawda? – zapytałem z grzeczności, w sumie wiedząc, że reszta staffu też tutaj jest i na pewno będzie słyszeć każde nasze słowo. A znając tych ciekawskich ludzi, do tego dość spostrzegawczych, wszystko sobie zapamiętają, później wypytując mnie o jakieś rzeczy, bo przecież Jimina nie mogą.
Jeongguk, uważaj co mówisz... Nie jesteście sami.
Jimin:
Samotne spędzanie nocy nie było mi obce, a jednak tych kilka godzin sprawiło, że czułem się jakiś smutniejszy niż normalnie. Nawet sen, który rzadko się pojawiał w moim zmęczonym umyśle, dawał mi odczuć jak bardzo potrzebowałem bliskości z Jeonggukiem. Pierwszy raz w ciągu tych pięciu lat kariery, Yoongi musiał przyjść i ściągnąć mnie z łóżka. Nie dlatego, że zaspałem. Po prostu tak przybiła mnie myśl, że bez potrzeby zagrałem na nerwach Jeona. Starszy nic nie powiedział na widok czarnego królika, z którym spałem, a potem poszedłem normalnie zjeść śniadanie. Chyba pamiętał podobny smętny obraz mojej osoby, który utrzymywał się przez jakiś czas po rozstaniu z Jiną.
CZYTASZ
"Flash" - Kookmin, Taegi
Fiksi PenggemarJimin, jako jeden z najsławniejszych, solowych artystów w Korei, posiadający całkiem sporą rzeszę fanów, wśród których znajduje się Jeon Jeongguk - student, który popadł w fascynację cudownym Chim Chimem, podporządkowując całe swoje życie pod swojeg...
