35/2

4K 224 15
                                        

*Lauren*

Weszłam do hotelu z pomocą ochrony bo jak zwykle było paru fanów i paparazzi. Gdy weszłam głębiej zobaczyłam Camile, która stała w holu i chyba na mnie czekała. Uśmiechnęłam się i po cichu do niej podeszłam.

-Mam nadzieję, że to na mnie czekasz. - Wyszeptałam a ona się wzdrygnęła lekko wystraszona. Popatrzyła się na mnie a na jej ustach od razu ukazał się szeroki uśmiech. Stanęła na palcach ponieważ byłam od niej wyższa i musnęła moje usta.

-Na kogo innego mogłabym czekać skarbie. - Szepnęła mi prosto w usta na co się uśmiechnęłam.

-Masz rację głupie pytanie. - Przyznałam przewracając oczami na co się zaśmiała.

Złapała mnie za rękę, splotła nasze palce i zaczęła się kierować do naszego pokoju. Stanęłyśmy przed drzwiami, nim je otworzyła przyciągnęłam ją do siebie i złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku. Tak bardzo kocham tą małą istotkę. Nigdy nie pomyślałam, że na mojej drodze pojawi się ktoś taki jak ona, a tu niespodzianka wystarczyło tylko pomylić numer żeby odnaleźć kogoś tak niesamowitego. I tak mocno się zakochać, że w głowie prawie cały czas jest tylko ona i nic więcej.

-Lolo?

-Mhm? -Mruknęłam całując ją w szyje.

-Może wejdziemy do pokoju?

-Jasne.

Otworzyłam drzwi. Zaczęłyśmy wchodzić do pokoju. Jedną ręką ją obejmowałam a moje usta dalej znajdywały się na jej idealnych wargach. Drugą ręką zamknęłam drzwi i zaczęła szukać włącznika światła gdy już go znalazłam światło się rozbłysło a ja byłam zbyt zajęta całowaniem mojej dziewczyny żeby zobaczyć cokolwiek dookoła. Dopiero głos moich przyjaciółek przywołał mnie do porządku.

-Niespodzianka!! - Krzyknęły.

Odsunęłam się delikatnie od Camili cały czas trzymając ją w objęciach i popatrzyłam na nie.

-Przeszkodziłyście nam. - Rzekłam spokojnie, chociaż w środku bardzo chciałam je zabić.

-Nie, to Camila zjebała miała cię tu tylko przyprowadzić a zaczęła ci dawać prezent na korytarzu. - Oświadczyła Normani na co Ally się zaśmiała.

-To nie wina Camz że nie mogę wytrzymać bez jej idealnych ust. - Zaczęłam ją bronić.

Zauważyłam, że lekko się uśmiechnęła.

-Nie tylko bez ust kochana.

-Tak to prawda Mani. - Przyznałam i wszystkie się zaśmiałyśmy. Popatrzyłam na Camile i szeroko się do niej uśmiechnęłam.-Dziękuje za tą niespodziankę kochanie.

-To nie tylko moja zasługa.

-Właśnie. - Wtrąciła Normani przypominając mi o swoim istnieniu.

-Zapewne ale tylko ty jesteś moim kochaniem. - Powiedziałam i znowu złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku gdzie wtórowały nam krzyki Ally i Dinah, że Camren to życie.

Wrong Number, Baby ✔Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz