Szczere uczucia

482 30 6
                                        

  Wybiegłam z biura zawstydzona mijając Mi'ę i Gisele. Udałam, że nie słyszę, że mnie wołały. Minęłam też Han'a i Vinc'a, którzy o nic nie pytali. Wsiadłam do Plymouth i pojechałam przed siebie. Myślałam po drodze o tym co mogło się wydarzyć. Może to tylko zauroczenie? A co jak mi przejdzie? Co mu powiem? Sorry Dom, ale znudziłeś mi się... na kogo ja w tedy wyjdę? Na jakieś dziecko. On jest poważny, dorosły, twardy, ale za razem słodki, kochany i uczuciowy. Z tego zamyślenia o mało nie wjechałam jakiemuś kolesiowi w tyłek. Pojechałam do klubu, w którym spotkałam się z Dominic'iem na początku mojej historii w Rio.
- Daj mi Coronę.
- Proszę. - powiedziała kelnerka.
Teraz myślałam nad tym, czy gdy będziemy razem, będę umiała okazywać mu uczucia... nigdy wcześniej nie miałam chłopaka. Nie wiem jak się zachowywać... co robić. Siedziałam, myślałam i piłam Coronę.
*W WARSZTACIE*
- Widzieliście Letty? - spytał Dom stojąc przed warsztatem.
- Pojechała jakieś pół godziny temu... nie mówiła gdzie. - powiedział Vinc.
- Cholera jasna... - powiedział.
- Dom, coś ty zrobił? - zapytał Han.
- Nie ważne. - powiedział wsiadając do Charger'a.
*W KLUBIE*
- Chwila, Dom wczoraj mówił, że dzisiaj są wyścigi... tylko gdzie? Pewnie tam gdzie zawsze. - pomyślałam.
Wstałam i zostawiłam 10 dolarów na barze. Po 15 minutach byłam na miejscu.
- Mam nadzieję, że nie będzie tu Dom'a.
Błąkałam się wszędzie, aż zobaczyłam Charger'a.
- Ale zaraz... przecież nie tylko on jeździ Charger'em. - wyszeptałam.
Sprawdziłam rejestrację i wszystko na co mnie było stać to:
- Fuck... żeby mnie tylko gdzieś tutaj nie zobaczył.
Szłam powoli do auta i rozglądałam się dookoła, czy go gdzieś tutaj nie ma.
- I nici z wyścigów. - myślałam.
Przed sobą widziałam tylko samochód... jadący prosto na mnie. Stałam jak wryta. Całe życie przebiegło mi przed oczami. Większość była związana z Dom'em. Poczułam jak ktoś bardzo mocno ciągnie mnie za rękę.
- Letty... - powiedział z zaszklonymi oczami. - Co ty chciałaś zrobić?
- Nic, poprostu jak zobaczyłam ten samochód nie mogłam się ruszyć. Gdyby ciebie tutaj nie było to... - rzuciłam się na niego i przytuliłam go z całej siły.
- Ale spokojnie... jestem tu. - próbował uspokoić mnie głaszcząc po głowie.
- Przy tobie czuję się bezpieczna...
- Wiesz, jeśli nie chcesz... to nie będę naciskał. Możemy zostać przyjaciółmi.
- Nie, ja już wszystko zrozumiałam. Musisz spojrzeć śmierci w oczy... dopiero w tedy dowiesz się co jest dla ciebie naprawdę ważne. Gdy to auto jechało prosto na mnie... przed oczami miałam tylko ciebie. Ja się w tobie zakochałam. - w końcu powiedziałam mu to.
- Ty też mi się podobasz. - powiedział po czym pocałował mnie w czoło i przytulił.
- Czy to znaczy, że jesteśmy parą? - spytałam.
- Wszystko wskazuje na to, że tak. - uśmiechnął się.
- Wiesz, od początku gdy cię spotkałam od razu się tobą zauroczyłam. Jesteś dokładnie w moim typie.
- Dokładnie to samo poczułem gdy zobaczyłem ciebie. - ponownie się do mnie zbliżył.
- Wiesz, aż wstyd się przyznać, ale nigdy wcześniej się nie całowałam. - zarumieniłam się.
Uśmiechnął się na moją reakcję i powiedział:
- Nauczysz się. - zaśmiał się i zaczął mnie  całować.
Znowu się zarumieniłam...

SIEMKA! ❤
4 dzień, 4 rozdział... jest moc💪💪💪
Ten rozdział jest trochę... 😏😏😏
Ale mimo wszystko mam nadzieję, że się podoba. 😚
Dobranoc 💋💋💋
~Zandra

Fast and Furious ❤Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz