Bellamy
Odeszła, na zawsze. Czułem pustkę. Clarke od samego początku zajęła sobie miejsce w moim sercu , i moich myślach. Czuję, że czegoś mi brakuje. Straciłem ją.
Poszedłem do jej namiotu, chciałem poczuć jej obecność. Wziąłem do ręki jej bluzkę, przyłożyłem do nosa. Zapach Clarke roznosił się po całej powierzchni rzeczy. Ten przyjemny zapach, przy którym czułem się najbardziej swobodnie. Wszystko pobudzało moje myśli do niej. Stanąłem w rogu, wszystko mi ją przypominało. Nie mogłem pozbyć się myśli. Jak przestać to robić? Usiadłem na łóżku. Zajrzałem do szafki nocnej, w środku był zeszyt. Trzymałem go w ręce , zastanawiając się czy do niego zajrzeć. W końcu przełamałem się i otworzyłem go. Na pierwszej stronie widniał szkic znanej mi osoby. Był to szkic jej mamy. Przewróciłem następną stronę, wzdychając. Na drugiej stronie zauważyłem swoją podobiznę, dosyć szczegółowo narysowaną. Przeglądając dalej znalazłem kilka rysunków przedstawiających różne budynki, drzewa, i klika swoich. Zastanawiałem się czemu blondynka tak często mnie rysowała. Na samym końcu zeszytu zauważyłem zgięte kartki. Zajrzeć czy nie? Rozłożyłem jedną z kartek. Czytając pierwsze dwa słowa oniemiałem. Clarke napisała do mnie list?
Drogi Bellamy!
Piszę do Ciebie po raz pierwszy. Pewnie nigdy tego nie przeczytasz, zwłaszcza dlatego, że nie zamierzam Ci tego przekazywać.
Odchodząc zabrałeś jakaś cząstkę mnie ze sobą. Czy to nie powinno być karalne? Czuję pustkę. Czegoś mi brakuje, a dokładnie Ciebie. Sama nie wiedziałam co właściwie do Ciebie czuję. Kiedy mnie pocałowałeś, zdziwiona, ale spodobało mi się to. Nigdy nie przypuszczałam, że mógłbyś czuć to samo co ja. Dlatego zareagowałam nie zbyt dobrze, nie jestem z tego teraz dumna. Chociaż nadal nie jestem pewna twoich uczuć, może tamten moment to tylko kwestia chwili. Tak czy siak, teraz już Cię nie zapytam. Mogłabym ruszyć w las i Cię szukać , ale nawet to nic by nie dało, ponieważ wiem, że bez Octavii i tak byś nie wrócił. Mogłam iść z Tobą, ale czułam, że tego nie chcesz
To dopiero drugi dzień, a ja czuję jakby minęło kilka tygodni. Bez Ciebie wszystko jest jakieś nudne. Nic mi nie przynosi radości. Straciłam jakiekolwiek chęci, na opuszczanie namiotu. Jedyne co robię, to wychodzę , kiedy naprawdę muszę. Po przeczytaniu Twojego listu, czułam się jeszcze gorzej. Mogłam Cię zatrzymać. Mogłam z Tobą porozmawiac, ale tego nie zrobiłam i teraz bardzo tego żałuję. Może gdybym wybrała się z Tobą byłoby lepiej.
Twoja Clarke.
Chwyciłem kolejną kartkę i kolejną i kolejną.
Drogi Bellamy
To zabawne jak czas szybko mija. Minął już miesiąc. Spadają liście, zaczyna się ochładzać, a ja wciąż wieczorami wpatruję się w gwiazdy, w nadziei, że jesteś gdzieś niedaleko. Nie mogę się od tego odzwyczaić, czuję się wtedy trochę jakbyś był tu ze mną. Jakbyś nie odszedł. Wells wyśmiewa mój codzienny"rytuał", nie wie, że w ten sposób czuję się lepiej. Nadszedł czas, żeby to powiedzieć- nie jestem szczęśliwa z Well'sem. Nigdy nie czułam do niego nic specjalnego. Nie to co do Ciebie. Byłeś moim jednym z najpoważniejszych (zauroczeń)? Nie umiem tetaz nazwać.Nie chce go zranić. Pewnie to rozumiesz. Nie potrafię tego zakończyć. Pomimo, że cierpię, nic nie potrafię z tym zrobić. Jak mam mu to powiedzieć? Zraniłam już tylu ludzi, nie chce do listy dopisywać Wells'a.
Czemu nie wracasz? Żyję z nadzieją, że znalazłeś już siostrę i jesteście w trakcie powrotu. Czy jestem naiwna myśląc tak?
Chciałabym spojrzeć jeszcze jeden raz w Twoje oczy. W te brązowe, przenikliwe oczy. Czy to tak wiele? Mam wielką nadzieję, że jeszcze się spotkamy.
Twoja księżniczka.
Znalazłem przy łóżku butelkę alkoholu, pociągnąłem dużego łyka z butelki.Wziąłem głęboki oddech. Jestem idiotą, bo nie rozmawiałem z nią o tej całej sytuacji. Przecież to zrozumiane, że była zaskoczona. Straciłem ją, przez głupotę. Czemu nic nie zrobiłem? Ech, tchórz ze mnie. Mam straszne wyrzuty sumienia, miałem miłość na wyciągnięcie ręki i nie postarałem się nawet o nią zawalczyć. Da się być bardziej tępym?
Teraz już wszystkie skończone. Nie ma jej, nie ma nas. Wszystko odeszło. Postanowiłem, że chce jeszcze raz ją zobaczyć. Poszedłem do namiotu chorych. W oddzielnym miejscu leżała Clarke, Octavia nadal wierzyła, że blondyna może jeszcze się wybudzi. Wiedziałem, że do tego potrzeba cudu, Boga, w którego specjalnie nie wierzyłem. Jeżeli jest na świecie Bóg, proszę Go o to, żeby ona przeżyła. Chcę zobaczyć jeszcze tylko jeden raz jej uśmiech. Jeden raz, tyle mi wystarczy. Wziąłem jej rękę, siadając obok na stołku. Była lodowata. Patrzyłem na nią, po moim policzku poleciała łza. Dlaczego to musiało się przytrafić akurat jej.
-Clarke... jeżeli mnie słyszysz, Proszę Cię nie zostawiaj mnie samego. Nie w tym momencie. Nie teraz kiedy nabrałem odwagi, żeby Ci to wyznać.
Obiecałem sobie, że jeśli ona się obudzi to wszystko jej powiem.
Zasnąłem. Obudziło mnie czyjeś chrapanie. To pewnie John, Raven go wyrzuciła na pewno z namiotu.
Usłyszałem gwałtowne wciągnięcie oddechu.
Poczułem lekki ruch przy mojej ręce, ktoś włożył moją dłoń powoli i delikatnie w swoją. Co się dzieje?
Dziękuję, że jeszcze jesteście! Dajcie znać komentarzem, że nadal to czytacie. Pozdrawiam was kochani. Xo Xo 💜
CZYTASZ
can we surrender?
FanficZnienawidzili się od samego wylądowania na ziemii. Bellamy Blake -komplety dupek, tyle mogła powiedzieć o nim Clarke po kilku dniach. Jednak gdy zaczęli rozmawiać, zauważyli, że cała ta nienawiść jest bez powodu. Co się stanie kiedy wrogowie się zap...
