Co się wydarzyło?

1.9K 93 22
                                        

Pierwszy raz od dawna się wyspałam. Było mi tak wygodnie,że nie chciało mi się nawet otwierać oczu,bo to by oznaczało wstawanie.

Poczułam,że coś na czym leżę zaczęło się poruszać. To jakby bicie serca? Na czym ja spałam? Może raczej na kim? Otworzyłam szybko oczy. Nie mogłam uwierzyć,że osoba na której leżałam to BELLAMY BLAKE.Co się wydarzyło?? Pamiętam tylko,że dużo wypiłam,później urwał mi się film. Bellamy zaczął się budzić.

-Dzień Dobry księżniczko. Wyglądasz na zaskoczoną.

-Masz mi natychmiast powiedzieć co się wydarzyło Blake.

-Trochę słaba jesteś w łóżku ,ale nie powiem Finnowi.

- Bardzo śmieszne,pytam na serio czy my coś?...

-Nie. Boże Clarke! Naprawdę myślałaś, że wykorzystałbym cię jakbyś była pijana?

-Nic nie pamiętam.

-Nawet tego jak mówiłaś jaki jestem przystojny?

-Co jeszcze mówiłam?-odpowiedziałam zawstydzona.

-Dużo tego było.

Zaczerwieniłam się jak burak boże co ja nawyrabiałam...

-Spytałaś skąd u mnie ta nienawiść do Ciebie.-powiedział

-Co odpowiedziałeś?

-Że przy tej rozmowie wolałbym żebyś była trzeźwa i coś pamiętała na drugi dzień.

-Jak się znaleźliśmy w jednym łóżku?

W sumie to mnie najbardziej zastanawiało. Miałam nadzieję,że nie zrobiłam niczego głupiego typu pocałowanie go,lub coś gorszego...

-Położyłem cię,bo nie byłaś w stanie sama dojść do łóżka. Zasnąłem na podłodze i obudził mnie twój krzyk. Poprosiłaś mnie żebym został z Tobą,bo miałaś koszmary. Położyłem się gdzieś dalej,a ty się we mnie wtuliłaś i to w sumie wszystko.

-Przepraszam cię za moje zachowanie..

Nie dał mi dokończyć bo szybko się zmieszał mówiąc.

-Nie masz za co przepraszać, w sumie było nawet zabawnie. Poza tym w nocy było mi dosyć wygodnie,nie wspominając,że przez pierwszą godzinę strasznie się kręciłaś.

-Dziękuję. Za to,że ze mną zostałeś.

-Miałaś mi opowiedzieć o swoich koszmarach.

-A ty o swojej niechęci do mnie.

-Chyba obie te rozmowy będą musiały poczekać, bo musimy już wracać.

Bellamy wstał z łóżka. Był bez koszulki...Nie powiem,że taki widok mogłabym codziennie oglądać z rana.

-Clarke zobaczyłaś coś co ci się spodobało?

Jeżeli wcześniej byłam zaczerwieniona to teraz chyba najbardziej w swoim życiu.

-Nie schlebiaj sobie Bellamy.

-Mgła już przeszła,musimy wracać do obozu.

-A co z zapasami?

-Weźmy teraz co się da. Resztę bunkrów poszukamy innym razem. Obawiam się,że nasi ludzie mogą nas już szukać.

Przypomniałam sobie o Finnie. Jak mogłam o nich zapomnieć?

-Tak,powinniśmy ruszać.

Wzięliśmy tyle ile daliśmy rady unieść i ruszyliśmy w drogę powrotną. Zasłoniliśmy naszą kryjówkę liśćmi, żeby nikt inny jej nie znalazł.

Miałam tylko wielką nadzieję,że dla moich przyjaciół nic się nie stało. Tylko o tym myślałam w czasie powrotu. Bellamy widocznie zauważył,że się martwię bo co chwilę mnie pocieszał.

Każdy krok stawiałam co raz ciężej. Moje udo paliło mnie. Z każdą minutą było co raz gorzej. Musiałam chwilę odpocząć. Zatrzymałam się.

-Wszystko okej?-zapytał zmartwiony brunet.

-Tak, chwilkę odpocznę i możemy ruszać.

-Nie sądzę,że dasz radę dojść do obozu.

-Bellamy dam radę.

-Nie musisz. Zaniosę cię i bez dyskusji.

-Nie dasz rady donieść mnie do obozu.

-Wątpisz w moją siłę księżniczko?

-Jestem ciężka.

-Zamknij się już i wskakuj mi na plecy.

Więcej nie dyskutowałam. Wiedziałam,że z Bellamy'm spieranie nie ma sensu. Jest uparty...tak jak ja. Może dlatego nie możemy się dogadać?

Chociaż od wczoraj nie skaczemy sobie do gardeł. Czy to będzie tylko chwilowe? W sumie lubię takiego Bellamiego. Miły i troskliwy Bell nie działał mi na nerwy. No,może trochę.

Dziękuję wszystkim, którzy to czytają,a zwłaszcza głosują i komentują 💘💘

can we surrender?Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz