Zabiłeś ją Blake

1.3K 76 27
                                        

Bellamy

Obudziłem się po raz kolejny, czy to deja vu? Zobaczyłem swoją siostrę, rozmawiającą z mężczyzną, który poprzednio mnie uderzył. Co się tu dzieje?

-Rozwiąż go Lincoln.- usłyszałem głos swojej siostry.-Przyszedł tu z innego powodu.

-Dlaczego mam mu ufać? -zapytał nieznajomy.

-Bo to mój brat? Skoro ufasz mi, to powinnieneś zaufać i jemu.-powiedziała zdenerwowana.

Ziemianin podszedł i rozwiązał moje więzy. Wstałem powoli, rozciągając ręce, trzymając się za mocne odciski po więzach.

-Masz pięć minut. Później nie będę zadawał pytań.-powiedział zdecydowany.

-Potrzebuję twojej pomocy.-powiedziałem, przełykając ślinę.-Moja...przyjaciółka potrzebuje pomocy.

-Co się stało?-zapytał nieco spokojniej.

-Jest w śpiączce, trucizna w ranie. Myślałem, że może masz jakąś odrutkę, albo nie wiem jakiś lek... cokolwiek.-powiedziałem zdesperowany.

-Posiadam odrutkę, ale dlaczego miałbym Tobie pomagać?

-Proszę...ja zrobię wszystko. Nie pozwól jej umrzeć.

Siostra zobaczywszy desperację w moim głosie dodała.

-Lincoln to także moja przyjaciółka . Bardzo mi na niej zależy.-powiedziała.

-Dobrze, robię to tylko dla Ciebie.-odpowiedział zwracając się do Octavii.

Lincoln odszedł w głąb jaskini, poszukać fiolki.

-Dlaczego poszłaś za mną? To bylo niebezpieczne.-powiedziałem zdenerwowany.

-Na pewno nie bardziej niebezpieczne, niż podróż do jaskini Ziemianina, który widzi Cię pierwszy raz w życiu. Gdybym nie poszła, na pewno byś już nie żył. Lincoln myślał, że przyszedłeś tu w innych celach.

-Miałem z nim porozmawiać, ale mnie związał. Chyba nie da się mówić kiedy ma się zwiazane usta, prawda?

-Ciekawe co ty zrobiłbyś na jego miejscu, kiedy zastałbyś w swoim domu wroga? Na pewno nie poczęstowałbyś go herbatką i ciasteczkami.-odpowiedział ironicznie.

-Może i masz rację. Jakbym był na jego miejscu to bym mnie zabił.

-Słusznie.

Lincoln podał trzy fiolki Octavii.

-Musisz jej oczyścic znowu ranę, zrobić wywar z tego i opatrzyć. Później jeśli się wybudzi podać to z wrzącą wodą do wypicia.

Przełknąłem ślinę na słowo jeśli. Nie dopuszczałem do siebie myśli, że moja mała księżniczka mogła już nigdy się nie wybudzić.

-Jakie są szanse, że się wybudzi?-zapytałem.

-Bardzo znikome. Niestety już kilka dni trucizna jest w organizmie, więc nie wiadomo jak on zadziała.

-Dziękuję za wszystko. Jestem Ci dozgonnie wdzięczny. Najpierw moja siostra, teraz Clarke...Uratowałeś dwie osoby, na których mi zależy. Jedyne, które mi zostały.

-Do usług.-odpowiedział miło Lincoln.

Kiedy O pożegnała sie z Ziemianinem, ruszyliśmy w drogę powrotną. Przez całą drogę miałem obawy, czy lek wyleczy Clarke. Nie wyobrażam sobie, że nigdy miałbym już nie usłyszeć głosu blondynki.

Duży ból sprawiła wiadomość o tym ,że Clarke jest z Wells'sem. Nie mogłem znieść, że ktoś inny może sprawiać pojawiający się uśmiech na jej twarzy. Ktoś inny ją pocieszał, kiedy miała koszmary. Ktoś inny ją przytulał, całował. Boże na samą myśl spinało mi się całe ciało i zaciskałem pięści, żeby czegoś nie rozwalić. Dlaczego na samą myśl o nich robię się smutny. Próbuje oszukać własny umysł, że wcale nie zaboli mnie widok ich obojga razem. Skoro sama myśl o nich wywiera we mnie takie uczucia, to co powiedziec , kiedy zobaczę to na żywo.

Cały czas myślałem nad tym po jakim czasie, blondynka zeszła się z chłopakiem. Może kilka dni później, może kilkanaście. Czy zakochała się w nim wcześniej, czy dopiero gdy odszedłem. To pierwsze tłumaczyłoby jej reakcję na mój pocałunek. Już nie wiem co mam myśleć, jak na razie mam nadzieję, że ona przeżyje. Najwyżej jak będę bardzo cierpiał, to odejdę.

Po kilku godzinach doszliśmy do bramy. Serce biło mi co raz szybciej. Oddech był płytki. Za kilka minut dowiem się, czy moja Clarke się obudzi. Chwila, jaka moja?

Poszedłem do namiotu, jeszcze chwila.

-Odsuń się Wells, spróbuję jej pomóc.-usłyszałem głos Octavii.

-Najlepiej wyjdź.-powiedziałem.

-Co wy zamierzacie zrobić?-zapytał.

-Zdobyliśmy leki od Lincoln'a. Mogą jej pomóc.-powiedziałem.

-Lincoln'a?-zapytał.

-Ziemianin, który mnie uratował.-powiedziała O.

-Skąd pewność, że nie dał Ci ich w celu zabicia Clarke?-zapytał.

-Bo mu ufam.-odpowiedziała.

-Słuchaj, tracimy czas. Sprawa jest poważna, nie przeszkadzaj.-powiedziałem.

-Nie mów mi co mam robić-powiedział, po czym poczułem pięść na moim policzku.

-Co ty robisz?? Zachowujesz się jak dzieciak. Clarke potrzebuje pomocy.-powiedziałem szybko.

Uderzył mnie po raz kolejny. Czy on jest jakiś nienormalny?

-O co ci chodzi do cholery? -zapytałem wkurzony.

-Wiesz o co mi chodzi.-odpowiedział pewnie.

-Nie mam pojęcia. Może mnie oświecisz?

-Cierpiała po twoim odejściu każdego dnia. Zadręczałem się tym, że nie mogę nic z tym zrobić. Nie wiedziałem jak mam ją pocieszać. Wszystko spieprzyłeś, a może w tym momencie to i lepiej.

-Widzę, że w końcu znalazłeś sposób żeby ją pocieszyć?

-Żebyś wiedział. Nie trwało to długo.

Po tym słowie to ja mu przywaliłem, nie wytrzymałem emocjonalnie. W sposób jaki się wypowiadał o Clarke był okropny.

-Przestańcie. Jeżeli nie chcecie wyjść, to przynajmniej odejdźcie trochę, bo chce jej podać lek.

-Nie możesz jej tego podać.-wtrącił szybko Wells.

Octavia przeczyściła ranę, maczając opatrunek w odtrutce. Zawiązała bandażem gazę i umyła ręce.

-Gotowe, teraz trzeba poczekać aż się wybudzi. Proponuję żeby najpierw posiedział z nią Wells, bo Bellamy już jesteś zmęczony, a oboje nie możecie przebywać teraz w tym samym pokoju.

Kiwnąłem głową.

-Octavia czy ona..-zaczął Wells

Dziewczyna nachyliła się nad blondynką, sprawdzając czy oddycha. Octavia zmieniła wyraz twarzy.

-Ona...Nie oddycha.-odpowiedziała Octavia, zakrywając rękoma twarz ,żeby zatrzymać płacz.

-Nie mogę na Ciebie patrzeć. Zabiłeś ją Blake.-powiedział Wells.

Dotknąłem jej ręki po raz ostatni. Wyszeptałem jej ostatnie zdanie.-Może jeszcze się zobaczymy. Wyszedłem z namiotu, zastanawiając się czy mam w ogóle powód do dalszego życia.

Dziękuję wszystkim, którzy to czytają;)) Komentujcie,bo nie wiem czy wam się podoba i mam średnią motywację do dalszego pisania💜Miłej soboty!! Czy tam kiedy to czytacie haha Do następnego, xo xo

can we surrender?Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz