Następnego dnia byłam bardzo zmęczona i niewyspana. W nocy strasznie się kręciłam, bo miałam znowu koszmary. Otworzyłam oczy. Zastanawiałam się, czy nie zasnąć z powrotem. Szybko zrezygnowałam z tego pomysłu, ubrałam się i poszłam na śniadanie. Po drodze zaczepiła mnie Raven.
-Clarke, masz chwilkę? -zapytała
-Myślę, że tak. Co się stało?
-Muszę zadać Tobie jedno niezbyt miłe pytanie.
-Wal-odpowiedziałam, nie wiedząc czego mam się spodziewać.
-Czy było coś pomiędzy Tobą, a Finn'em?- zapytała wprost.
-Skąd wiesz? To znaczy, pocałował mnie raz i nie doszło do niczego więcej. Trochę go spławiłam.
-A więc to prawda...-odpowiedziała do siebie.
-Nic więcej się nie wydarzyło.-zapewniłam szybko.
-Nie chodzi mi o Ciebie. Jak szłam do namiotu, zaczepiła mnie jakaś dziewczyna, wypytując o Finn'a. Dowiedziałam się parę rzeczy o moim chłopaku. Na przykład to, jak od początku wylądowania na tej pieprzonej Ziemi, codziennie zaliczał inną laskę. Najlepsze jest to, że później zastraszał je, żeby niczego nie mówiły nikomu. Bezkarnie robił co chciał.-odpowiedziała, pociągając nosem. Powstrzymywała łzy.
-Co za dupek, to jest okropne. Chodź, mam pomysł co zrobić, żebyś poczuła się lepiej.
-Nic chyba tego nie sprawi.
Wiedziałam co mam zrobić. Poszłam z Raven szukać tego palanta. Jak można być aż takim dupkiem? A mówiłam kiedyś, że to Bellamy jest dupkiem.
Znalazłyśmy Finn'a przy bramie. Podeszłam do niego pewnie i zamachnęłam się z całej siły prawą ręką, uderzając w jego policzek pięścią.
-To za Raven, no i za wszystkie dziewczyny, które miały z tobą doczynienia. O chwila i za mnie.- odpowiedziałam uderzając go po raz drugi.
Wstrząsnęłam ręką. Jeju, musi to tak boleć?
Raven spoliczkowała Finn'a, krzycząc przy tym ,jak bardzo się na nim zawiodła. Wszyscy przyglądali się całemu zdarzeniu. Bellamy uśmiechnął się pod nosem i powiedział.
-Od początku wylądowania na Ziemi, marzyłem żebyś przywaliła temu kretynowi. Nawet w moich snach, nie wyglądałaś wtedy tak gorąco.-odpowiedział rozbawiony.
-Niezły prawy sierpowy Clarke.-rzucił Murphy.
-Dzięki.-odpowiedziałam pełna dumy.
Nic nie należało się bardziej Finn'owi, niż skompromitowanie przed całym obozem.
-Miałaś rację Clarke, jest mi trochę lepiej.-powiedziała Raven.
-Czyli to oznacza, że jesteś wolna? -zapytał Murphy, poruszając zabawnie brwiami.
-Jeżeli chcesz się ze mną umówić Murphy , to powinieneś na początku, przestać zachowywać się jak idiota. Długa droga przed tobą.-odpowiedziała ironicznie.
-I tak wiem, że mnie kochasz. Tylko jeszcze o tym nie wiesz.-odpowiedział John, puszczając jej oko.
Uwielbiałam Murphy'ego.
Wieczorem do mojego namiotu wparował zdenerwowany Bellamy.
-Widziałaś ją?-zapytał
-Kogo?-zapytałam zdziwiona.
-Octavie. Zniknęła.-odpowiedział nerwowo.
-Jak to zniknęła?-zapytałam głupio.
-Była i jej nie ma.-odpowiedział oczywistym tonem.
- Spokojnie Bell .Kiedy ostatnio ją widziałeś? -zapytałam spokojnie.
-Rano, później byłem zajęty.-odpowiedział spokojniej.
-Pytałeś wszystkich?-zapytałam
-Nie, podpytałem kilka osób i przyszedłem do Ciebie. -odpowiedział szybko.
-Rozdzielmy się, ja popytam prawą stronę obozu, a ty lewą.
-Nawet nie wiesz jak bardzo cieszę się, że mam kogoś takiego jak ty.-powiedział ,biorąc mnie za rękę i patrząc w oczy.
Serce zaczęło mi mocniej bić.
-Zapytałem Raven i ...-powiedział, wyparowując do namiotu Murphy.-To ja może nie będę wam przeszkadzał kochani.-odpowiedział puszczając mi oko.
-Nie przeszkadzasz. -odpowiedziałam szybko, rumieniąc się.
-Co mówiłeś Murphy?-zapytał Bell.
-Pytałem Raven o Ocatvie, która zapytała Harper, która dowiedziała się od Shay...
-Do rzeczy Murphy-powiedziałam, przerywając mu.
-Ostatnio widziano jak Octavia opuszcza obóz, jakoś rano.
-Ale po co?-zapytałam
-Tego akurat się nie dowiedziałem.-odpowiedział.-Pójdę zapytać jeszcze raz Raven, czy może przypadkiem sobie czegoś nie przypomniała.-odpowiedział i wyszedł z namiotu.
-On wykorzystuje zniknięcie mojej siostry, żeby spędzić więcej czasu z dziewczyną. Co za typ?-powiedział rozbawiony Bell.
-Przynajmniej Ci pomaga.-odpowiedziałam śmiejąc się. -Poza tym uważam, że z Raven byliby słodką parą.
Zaczęłam ten temat akurat teraz specjalnie, żeby zająć czymś jego myśli.
-Jakby się nie pozabijali, to może i tak.-odpowiedział, śmiejąc się
-Możemy pomóc im się zejść. Co ty na to? Ja i ty, wspólna misja.-powiedziałam rozbawiona.
-Zgadzam się. Jak tylko znajdę moją siostrę wymyślimy plan.
Ale z Finn'a debil. Rozdział trochę wieje nudą,sorki nie miałam zbytnio weny. Do następnego, xo xo 💜
CZYTASZ
can we surrender?
FanfictionZnienawidzili się od samego wylądowania na ziemii. Bellamy Blake -komplety dupek, tyle mogła powiedzieć o nim Clarke po kilku dniach. Jednak gdy zaczęli rozmawiać, zauważyli, że cała ta nienawiść jest bez powodu. Co się stanie kiedy wrogowie się zap...
