Po następnej piosence orkiestra zarządziła przerwę. Usiedliśmy na wcześniej zajęte przez nas miejsca i nadal się śmialiśmy. Byłam szczęśliwa..
Wcześniej, kiedy spędzałam czas ze swoim przyjacielem czułam to samo, ale na pewno nie było tak, że on odwzajemniał moje uczucia.. Byłam dla niego tylko zabawką, drugą dziewczyną, nie wiem kim jeszcze.. Uczucia, które przychodzą, kiedy myśle o Andim są kompletnie czymś innym.. Przynajmniej jestem świadoma tego, że wszystko, co przeżywam jest odwzajemnione.. Wydaje mi się, że tego mi brakowało w moim życiu.
- Wracamy? - Andi wyrwał mnie z moich przemyśleń
- Taak - odpowiedziałam i biorąc ze sobą kurtkę podążyłam w stronę drzwi
Pożegnaliśmy się z Paniami, które nas obsługiwały i opuściliśmy lokal. Andreas zaproponował spacer, który jak dla mnie był idealnym pomysłem. Przez blisko minutę szliśmy w ciszy, wtedy Andi delikatnie musnął moją dłoń i splótł nasze palce. Mój brzuch kompletnie przewrócił się do góry nogami. Spojrzałam najpierw na nasze dłonie, a później na niego. Andreas posłał mi swój ciepły uśmiech i odwrócił się w stronę drogi, która przed nami była.
- Chyba trochę dziś przesadziliśmy, nie sądzisz? - spytał poważnie
Jak na Andreasa zbyt poważnie. Nie wiedziałam, co ma na myśli..
- Co właściwie masz na myśli? - spytałam cicho, trochę bałam się odpowiedzi i tego, co zaraz usłyszę..
- Chodzi o ilość alkoholu, którą dziś spożyłaś - zaśmiał się
Odetchnęłam z ulgą. W sumie nie wiem nawet dlaczego tak bardzo obawiałam się tego, co powie..
- Wypraszam sobie! Jestem trzeźwa - odpowiedziałam i przymknęłam delikatnie oczy, przez co nie zauważyłam wystającego kamienia i niestety się potknęłam
Usłyszałam parsknięcie Andiego
- Właśnie widzę Marudo
- Nie mów tak! Już wcale nie marudzę - oburzyłam się
- Masz racje Witkacy - odpowiedział poważnie
- Cooo - przeciągnęłam „o"
W odpowiedzi usłyszałam tylko śmiech.
Nasze ręce nadal były splecione, Andi delikatnie masował kciukiem moją dłoń, przez całą drogę. Jest naprawdę kochany..
Ale chyba nie powinnam stawiać takiego stwierdzenia, po kilku spotkaniach i po 2 dniach w Zakopanem.
Przypomniałam sobie o jutrzejszych kwalifikacjach. O tym, że będę musiała się zmierzyć z bólem głowy po tych 2 piwach i cała kadrą niemiecką. Przed tymi kwalifikacjami przydałoby mi się jakieś piwko z bombą na odwagę.
- O której jutro musimy być na skoczni? - spytałam
- Około 15. Wyleczysz kaca do tej pory? - spojrzałam szybko na niego, a moim oczom nie ukazało się nic innego, jak szeroki uśmiech
- NIE - odpowiedziałam oburzona i odwróciłam głowę w przeciwną stronę
- Oooo jaki foszek. Od tej strony Cię jeszcze nie znam
Andreas musiał mieć dzisiaj ze mnie niezły ubaw.. Chociaż można powiedzieć, że on zawsze ma ubaw.
- Nie mam focha - rzuciłam mu krótkie spojrzenie, żeby nie zepsuć mojego „focha", bo miałam ochotę w tym momencie wybuchnąć głośnym śmiechem
- Skoro Pani tak mówi.. - przerwał na chwile, po czym dodał - Pani foszek
Stanęłam w miejscu i spojrzałam na niego takim wzrokiem, żeby zrozumiał, że to co powiedział było bardzo złym wyborem z jego strony. Ale w odpowiedzi uzyskałam jedynie śmiech.
- Nie mów tak, nie mam focha! - wyciągnęłam swoją rękę z uścisku i skrzyżowałam swoje ręce na piersiach
- Dobrze, dobrze. Nie masz żadnych foszków, ani nic z tych rzeczy.. - powiedział spokojnym tonem
Opuściłam ręce na dół, a Andi w jednej chwili złapał mnie ponownie za rękę.
W drodze do naszego apartamentu obyło się już bez „kłótni". Głośno się śmialiśmy, przez co zwracaliśmy na siebie uwagę. Niektórzy ludzie nam się przypatrywali, ale nie miało to dla nas większego znaczenia.
Po wejściu do pokoju poszłam w stronę prysznica, zrzuciłam z siebie ubrania i stanęłam pod ciepłą wodą, która spływała po moim ciele. Było idealnie. Spędziłam prawdopodobnie trochę za dużo czasu pod prysznicem, bo Andi zapukał do drzwi i spytał, czy wszystko w porządku. Po tym pytaniu namydliłam swoje ciało i umyłam włosy. Stwierdziłam, że makijaż zmyje już poza łazienką, żeby Andi mógł się już umyć.
- Już myślałem, że coś się stało - usłyszałam od razu, kiedy wyszłam z łazienki
- Wszystko w porządku - posłałam mu uśmiech i wrzuciłam rzeczy z dzisiejszego dnia do walizki
- Nie wnikam co tam robiłaś - Andi szeroko się uśmiechnął, na co dostał poduszką
- Andreas! Nic nie robiłam, myłam się - śmiałam się z jego miny
- Jaasne - Andi przeciągnął „a" i zabierając swoje rzeczy udał się do łazienki
Położyłam się na łóżku i weszłam na instagrama. W końcu mogłam zobaczyć, co słychać w wielkim świecie. Nic mnie nie zdziwiło, ani za bardzo zaciekawiło. Jedynie Wera dodała nowe ładne zdjęcie, poza tym nuda.
Nie jestem w ogóle śpiąca, nie mam pojęcia jak zasnę, a powinnam być jutro wyspana.. Spojrzałam na zegarek na ścianie, który wskazywał 1:12. Fantastycznie..
- Wróciłem - rzucił Andi i od razu położył się obok mnie
- Cieszę się - odpowiedziałam i zaśmiałam się
- Humorek tak Ci dzisiaj dopisuje, że aż jestem w szoku - stwierdził układając poduszkę pod głową w idealnej dla niego pozycji
- Wszystko przez magiczny eliksir piwo z bombą - parsknęłam śmiechem i odwróciłam głowę w stronę Andiego, żebym mogła na niego patrzeć
Trochę krępowały mnie jego niebieskie oczy. Czasami próbowałam ich unikać, nie wiem sama dlaczego.. Kiedy na mnie patrzył czułam się tak, jakby chciał coś wyciągnąć z mojej duszy, jakieś cenne dla niego informacje..
- Oj Wiki, Wiki - Andi pokręcił głową i wyciągnął rękę w moją stronę
Zdezorientowana spojrzałam na niego pytająco
- Nie chcesz się przytulić? - podniósł jedną brew
- Ahh, przepraszam. Jasne, że chce - posłałam mu uśmiech
Przysunęłam się na tyle, ile mogłam i wtuliłam swoją głowę w jego szyje. Pięknie pachniał.. Całe jego ciało pachniało jego ulubionym żelem pod prysznic.
- Cieszę się, że Cię poznałem - Andi powiedział cicho, ale nie popatrzył na mnie
Poczułam, że robię się czerwona i gorąca, przez co wpadłam w lekką panikę. Stresują mnie rozmowy tego typu..
- Ja też się cieszę Andi - wydusiłam z siebie po chwilowej ciszy, jaka między nami zapadła
- Wiesz.. Nie chciałbym, żebyśmy stracili kontakt. - zaczął - No wiesz, po przyjeździe do Niemiec i tak dalej..
Widzę, że chyba nie tylko mi piwko daje się we znaki.
- Co masz na myśli? - zapytałam
- Chciałbym, żebyśmy byli w stałym kontakcie. Nawet wtedy, kiedy będę na 2 końcu świata na zawodach.. - przerwał na chwile - Naprawdę Cię lubię Wiki.
Andi spojrzał mi w oczy. Czułam, że kolor mojej twarzy nadal się nie zmienił, przez co byłam trochę skrępowana.
Andreas spojrzał na moje usta, po czym przysunął się i złożył delikatny pocałunek na moich ustach.
Nie wiedziałam, czy to co robimy jest w 100 procentach dobre. Wiem tylko, że czuje się przy nim tak, jak nie czułam się nigdy przy kimś..
****
Mamy następny 😎
Mam pomysł na następne opowiadanie, ale póki co to jeszcze tajemnica i wstępne plany. Skupiamy się póki co na tym 😁
Czy Wiki to naprawdę maruda? Podzielacie słowa Andreasa? 😅
Do następnego ❤️
CZYTASZ
APLIK@CJA andreas wellinger
FanfictionCzy randka, przez portal randkowy 2 różnych osób to zły pomysł? Czy może początek czegoś nowego?
