26

251 15 1
                                        

*Zosia*

Obudziłam się kiedy poczułam, że obok mnie nie ma Artura. Pewnie poszedł do łazienki albo do kuchni. Wstałam i podeszłam do lustra.

Słodko czy nie słodko?

Stwierdziłam, że pójdę sprawdzić co porabia Artur i ruszyłam do kuchni. Robi śniadanie okurczaczki..

Zawsze lubiłam patrzeć jak robi coś w kuchni. Zawsze lubię jego śniadania, obiady czy kolację..

Podeszłam do niego i przytuliłam go od tyłu.

Cześć kochanie - powiedział odwrócił się do mnie i pocałował mnie po czym przytulił

Cześć Arczi - powiedziałam

Wyspana? - zapytał

Tak - powiedziałam

Co na śniadanie? - zapytałam po chwili siadając przy wyspie kuchennej

Jajecznica z bekonem do tego tosty i twoja ulubiona herbatka - powiedział i spojrzała na mnie

Ja spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się

Gdzie twoja rodzinka? - zapytałam

Jeremi u dziewczyny, Kosia z rodzicami u cioci - powiedział

Idę po telefon chcesz coś z pokoju? - zapytałam

Możesz też przynieść mi telefon - powiedział i wrócił do swojej poprzedniej czynności

Ruszyłam po nasze telefony, które się ładowały, a w zasadzie tylko mój się lądował

Artur! Gdzie masz telefon! Nigdzie go tu nie widzę! - krzyknęłam

Powinien się ładować przy power banku na biurku! - odkrzyknął kiedy go zauważyłam od razu do niego ruszyłam wzięłam go i ruszyłam do z powrotem do kuchni

Mam - powiedziałam i podałam mu telefon ten pocałował mnie i zaczął nakładać jedzenie na talerzyki

W między czasie kiedy Arczi nakładam nam śniadanie natknęłam się na stronę internetową była to strona o domu dziecka. Szybko wnikliwie ja weszłam i zaczęłam czytać cały artykuł

O czym czytasz kochanie? - zapytał

Nie ważne - rzekłam nie chce zawracać mu głowy jakim artykułem

No przecież widzę, że jesteś jakaś taka zmartwiona powiedz o czym czytasz - zapytał ponownie

O domu dziecka w Warszawie - powiedziałam

A co takiego się tam stało? - zapytał

Za miesiąc ma być zamknięty. Wszystkie dzieci zostaną przeniesione do innych domów dziecka po całej Polsce. Rozumiesz dzieci, które mogły się ze sobą zżyć chcą rozdzielić. Vanessa dziewczynka, która od dziecka nie miała domu może wylądować na ulicy, bo nie ma gdzie iść. Artur pozwolił byś żeby wylądowała na ulicy, żeby nie miała domu, żeby nie miała dzieciństwa? - zapytałam

Co masz na myśli Zośka? - zapytał

Ja.. chciałabym ją zaadoptować. Mam swoje mieszkanie jak nie będę sobie radziła to rodzice mi pomogą, ale nie pozwolę jej żeby nie miała domu, ani dzieciństwa - rzekłam

Jesteś pewna? Chcesz zrzucić na siebie taką odpowiedzialność? - zapytał

Jestem pewna gdybym nie była nawet nie czytałabym tego. A ty nie chcesz mi pomóc? Nie chcesz razem ze mną stworzyć jej rodziny? - zapytałam

Zosiu oczywiście, że bym chciał. Bardzo Cię kocham i chcę mieć z tobą rodzinę, a co jeśli sobie nie poradzimy co? - zapytał

Ale Artur jak możemy sobie nie poradzić? Przecież opiekujesz się siostra ja też się nią opiekowałam. Miałeś na pewno doczynienie z dzieckiem, a jeśli faktycznie sobie nie będziemy radzić poprosimy o pomoc - rzekłam

Dobrze, jest coś napisane o tej dziewczynce Vanessie? - zapytał

Wyśle ci screeny poczytasz sobie tylko obiecuj się tak tego nie zostawisz, że nie zostawisz jej na ulicy - powiedziałam

Obiecuje kochanie, a teraz jedz po ostygnie - powiedział i pocałował mnie

Dzieci!? - Z.G & A.SOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz