Pierwszy miesiąc w nowej szkole minął w zastraszającym tempie.
Przyzwyczaiłem się już do tego miejsca i czułem, jakbym chodził tu od lat. Bardzo dobrze odnajdywałem się również wśród znajomych, miałem z wszystkimi świetny kontakt.
No może prawie z wszystkimi. Jedyną osobą, z którą nadal nie było tak, jakbym chciał, był Johann. Wiele razy rozmawialiśmy na błahe tematy, ale czułem, że to wciąż nie jest to. Chciałem, żeby otworzył się przede mną, żeby czuł się w moim towarzystwie komfortowo.
Postanowiłem, że dzisiaj jest ten dzień i zaproszę go gdzieś po lekcjach.
Miałem nadzieję, że wreszcie trochę lepiej go poznam.
Właśnie siedziałem na lekcji biologii. Była to nasza ostania godzina na dziś, więc po niej miałem zamiar zaprosić Johanna do mojej ulubionej kawiarni w centrum. Chłopak znajdował się na przeciwnym krańcu klasy i intensywnie wpatrywał się w coś za oknem. Zauważyłem, że często wpada w zamyślenie, jest wtedy taki uroczy.
- Mam dla was jeszcze jedną wiadomość - zaczął nauczyciel, po tym jak skończył omawiać temat lekcji - w związku z narastajacym problem zanieczyszczenia środowiska, chciałbym abyście zrobili na ten temat projekt, w którym przedstawilibyście sposoby, którymi według was można z tym walczyć. Liczę na waszą kreatywność - przerwał na chwilę, szukając czegoś w swojej teczce.
- Projekt będziemy robić w grupach czy indywidualnie? - zapytał jeden z uczniów.
- Chciałbym, abyście wykonali go parach, które za chwilę wylosujemy - w klasie dało się słyszeć jęk niezadowolenia.
Profesor zignorował to i wyciągnął wcześniej przygotowane karteczki z naszymi imionami. Wrzucił je do małego pudełka, po czym rozpoczął losowanie par.
- Johann - wyciągnął kolejną karteczkę, a ja cały się spiąłem - wykonasz swój projekt razem z... Danielem - prawie podskoczyłem na te słowa, bardzo się ucieszyłem, poczułem, że los mi dzisiaj sprzyja. Spojrzałem w stronę szatyna i posłałem mu szeroki uśmiech, który o dziwo odwzajemnił. Nic mnie już nie interesowało do końca lekcji. Myślałem jedynie o tym, że teraz będę musiał spędzić co najmniej kilka godzin z Johannem.
Po dzwonku opuściłem klasę i skierowałem się do szatni po swoje rzeczy. Udałem się przed szkołę i czekałem tam na chłopaka. Wyszedł ze szkoły po kilkunastu minutach.
- Hej Johann, co cię tak długo zatrzymało? - posłałem mu pytające spojrzenie.
- Chciałem zapytać profesora o kilka rzeczy odnośnie projektu i... - przerwał, drapiąc się nerwowo po karku - musiałem odgonić twoje fanki -
- Jak to? - nie zrozumiałem o czym mówi.
- Po wyjściu z klasy 3 dziewczyny zaproponowały mi zamianę par, byle by tylko być z tobą. Jedna nawet chciała mi zapłacić - chłopak zaśmiał się a ja razem z nim.
- Nie przyjąłeś takiej oferty? - udałem zdziwienie.
- Chciałem, ale jej partnerem jest Robert, a na to nie piszę się za żadne pieniądze -
- No tak. Cieszę się w takim razie, że jestem ciekawsza opcją i jednak się nie wymieniłeś - powiedziałem dla żartu, ale podświadomie ucieszyłam się, że nie uległ nikomu i nie zamienił naszych par - wiem, że mamy 3 tygodnie na ten projekt, ale uważam, że im szybciej się za niego zabierzemy tym lepiej - dodałem po chwili.
- Też tak uważam -
- Może w takim razie pójdziemy gdzieś teraz i pomyślimy nad naszą pracą? - zapytałem z nadzieją.
- Czemu nie - odpowiedział niepewnie.
- W takim razie chodźmy, znam świetne miejsce niedaleko, gdzie na pewno będzie cicho i spokojnie, a do tego serwują tam pyszne ciasta - uśmiechnąłem się.
- No skoro będzie dobre jedzenie.. -
odwzajemnił uśmiech.
Moim autem dojechaliśmy na miejsce. Weszliśmy do kawiarni, złożyliśmy zamówienia i zajęliśmy miejsce w rogu.
Johann wyciągnął notes. Zaczęliśmy wypisywać w nim nasze pomysły dotyczące projektu.
Po kilkunastu minutach dostaliśmy nasze zamówienia, więc na chwilę odłożyliśmy pracę na bok.
Zaczęliśmy rozmawiać na luźniejsze tematy. Dowiedziałem się, że Johann interesuje się sportami zimowymi, że ma dwóch młodszych braci, że lubi czytać książki i grać na gitarze oraz że chciałby zostać chirurgiem w przyszłości. Powiedział mi także o swojej pasji, jaką jest pisanie wierszy.
- Wow - wpatrywałem się przez chwilę w chłopaka - zaimponowałeś mi teraz -
- Czym? - zapytał szczerze zdziwiony - jestem strasznym nudziarzem -
- Nie prawda, chciałbym przeczytać jakiś twój wiersz - napiłem się kawy - poza tym też gram na gitarze. Może kiedyś moglibyśmy zagrać coś razem - odłożyłem kubek.
- To co pisze jest raczej kiepskie, nie ma czego pokazywać - zarumienił się uroczo. Miałem go ochotę mocno przytulić.
- Przekonamy się - powiedziałem pewnym głosem - podziwiam też twoje sprecyzowane plany, ja nie mam pojęcia kim mógłbym być -
- Nie masz chociaż jakiegoś pomysłu? - zapytał.
- To znaczy...rodzice chcą, abym przejął po nich biznes. Mają własną firmę farmaceutyczną, ale nie jest to coś, co mnie interesuje. Zawsze chciałem mieć swój zespół, ale to chyba zbyt nierealne. Lubię też fizykę i może w tym kierunku chciałbym coś robić, ale szczerze nie mam pojęcia -
- Myślę, że powinieneś robić to co lubisz, a nie to czego wymagają od ciebie inni. Własna kapela brzmi świetnie, byłbym waszym fanem numer jeden - posłałem Johannowi szeroki uśmiech. Ucieszyło mnie, że nie wyśmiał tego o czym mu opowiedziałem.
Rozmawialiśmy jeszcze trochę o naszych zainteresowaniach i planach na przyszłość. Przed wyjściem trochę się posprzeczaliśmy, bo chciałem zapłacić za nas obu, na co Johann nie chciał się zgodzić. W końcu postawiłem jednak na swoim. Udaliśmy się do mojego samochodu. Szatyn podał mi swój adres, pod który się skierowaliśmy.
- Daniel, mogę Cię o coś zapytać? - powiedział nieśmiało Johann.
- Jasne, pytaj - chciałem dodać mu otuchy.
- Masz prawo jazdy, więc skończyłeś już 18 lat. Powtarzałeś kiedyś rok czy coś? -
- Jak byłem mały dużo chorowałem - przerwałem chłopakowi - poszedłem do szkoły rok później, jak miałem 8 lat -
- Przepraszam, jeżeli uraziłem cię tym pytaniem- zdenerwował się.
- No co ty, rozumiem, że po prostu cię to zaciekawiło, a sam nie mam nic do ukrycia, więc spokojnie -
Przez resztę drogi słuchaliśmy radia. Johann przyglądał mi się dość długo. Byłem ciekawy o czym teraz myśli.
Wjechaliśmy na osiedle, na którym zaparkowałem we wskazanym przez chłopaka miejscu.
- Dziękuję za podwózkę i za całe popołudnie. Było bardzo fajnie - uśmiechnął się, ale też lekko zarumienił.
- Mam nadzieję, że niedługo to powtórzymy -
Obserwowałem, jak Johann oddala się.
Gdy wszedł do jednego z bloków, odpaliłem samochód i odjechałem do domu.
CZYTASZ
No one said it would be easy | Tanfang
FanfictionJohann jest cichym i skrytym chłopakiem, pochodzącym z ubogiej rodziny. W szkole spotyka się z brakiem akceptacji, przez co czuję się bardzo osamotniony. Jak zmieni się jego życie, kiedy do klasy dołączy towarzyski, pełen energii Daniel? Zapraszam d...
