22. DANIEL

459 44 14
                                        

Kolejne dni były dla mnie ogromną męczarnią. Postanowiłem odpuścić sobie szkołę i zostać przez kilka dni w domu. Liczyłem, że z czasem mój ból i złość na Johanna miną, ale z każdą kolejną chwilą było coraz gorzej.
Tęskniłem za bliskością chłopaka i za naszymi długimi rozmowami. Cierpiałem, ale nie mogłem mu wybaczyć. Był kolejną osobą, która złamała mi serce i bolało to tym bardziej, że myślałem, że to naprawdę jest ten jedyny i że nigdy mnie nie zrani.
W poprzedniej szkole spotykałem się z chłopakiem, w którym byłem bardzo zakochany. Wydawało mi się, że między nami układa się idealnie. Niestety po kilku miesiącach okazało się, że spotykał sie ze mną tylko ze względu na pieniądze i że nic do mnie nie czuł.
W dodatku, w czasie trwania naszego związku, nie szczędził sobie bliższych kontaktów z innym dziewczynami i chłopakami z naszego otoczenia.
Strasznie to przeżyłem i od tej pory byłem przewrażliwiony na punkcie zdrad.
Johann o tym wiedział, bo opowiedziałem mu kiedyś o tamtej sytuacji. Udało mi się jakoś po niej pozbierać, choć nie było to łatwe i miałem nadzieję, że z szatynem też tak będzie, że z czasem, może za kilka tygodni, może za kilka miesięcy, to przestanie tak boleć.
Póki co moja codzienność ograniczyła się do spędzania całego dnia w łóżku, oglądania głupich komedii i zajadania się słodyczami.
Co dziennie odwiedzał mnie Marius, który powtarzał mi, że powinienem porozmawiać z Johannem, który też cierpi. Mówił, że widział go załamanego w szkole, co dobijało mnie jeszcze bardziej. On tego nie chciał, żałował, ale zdrada to zdrada i nie mogłem mu jej zapomnieć, ciągle bym o niej pamiętał i mu ją wypominał. Taki związek nie miałby sensu.
W końcu musiałem wrócić do szkoły, żeby nie narobić sobie zbyt dużych zaległości, musiałem wziąć się w garść.
W dniu, w którym do tego doszło, byłem bardzo zdenerwowany. Po raz pierwszy od naszego rozstania miałem zobaczyć Johanna. Postanowiłem, że do szkoły udam się na piechotę, bo odrobina świeżego powietrza z pewnością mogłaby mi pomóc.
Na miejsce dotarłem po niecałej godzinie.
Nie mieszkałem bardzo daleko, ale też nieszczególnie mi się spieszyło. Obawiałem się tego, czy dam sobie radę, jak zareaguje na widok Johanna i czy przypadkiem znowu nie rozbije nosa Markusowi, którego znienawidziłem z całego serca za wykorzystanie pijanego Johanna. Już na wstępie wydarzyła się rzecz, której kompletnie się nie spodziewałem.
Nie do końca wiedziałem czego mam oczekiwać po przyjściu do szkoły, ale na pewno nie sądziłem, że zastane Johanna i Markusa, rozmawiających w najlepsze w rogu szatni.
Tak to przynajmniej wyglądało. Przystanąłem na chwile, przyglądając się zajściu. Poczułem jak gotuje się od środka, kiedy brunet położył rękę na ramieniu Johanna i posłał mu współczujące spojrzenie.
- Uspokój się, to już nie jest twój chłopak - wymruczałem pod nosem, próbując opanować negatywne emocje, które powoli przejmowały nade mną kontrolę.
Odwiesiłem kurtkę na wieszak i chciałem jak najszybciej wyjść, ale zatrzymał mnie głos szatyna, który musiał mnie zauważyć.
- Daniel porozmawiajmy - powiedział błagalnym głosem - daj mi minutę - podbiegł do mnie, zostawiając bruneta samego i zatrzymał się kilka centymetrów ode mnie.
- Widzę, że dobrze bawisz się z Markusem - nie chciałem robić mu głupich awantur, tym bardziej, że już nie dotyczyło mnie to, co robi, ale nie potrafiłem tego zingrować.
Wewnątrz gotowałam się z zazdrości.
- To nie tak Daniel, chciałem z nim tylko porozmawiać o tym, jak do tego doszło, bo naprawdę nic nie pamiętam - zagryzł wargę - on powiedział, że żałuję, że czuje się źle z tym, że wykorzystał moją nietrzeźwość -
- I ty mu wierzysz? Przecież on to zrobił z pełną świadomością i premedytacją - prychnąłem.
- Nie wiem Daniel. Nie wiem w co mam wierzyć - głos mu się załamał - wiem tylko, że spieprzyłem i chciałem cię bardzo za to przeprosić - w jego oczach błysnęły łzy - mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz i będziemy mogli chociaż normalnie ze sobą rozmawiać -
- Nie umiem ci na razie wybaczyć Johann, a minuta minęła - odwróciłem się i szybko odszedłem, nie chcąc rozpłakać się na oczach wszystkich.
Od razu skierowałem się do łazienki, w której zamknąłem się i pozwoliłem sobie na chwilę słabości. Niestety dzwonek uniemożliwił mi dalsze użalanie się nad sobą.
Wyszedłem z kabiny i stanąłem na przeciwko lustra. Wyglądałem okropnie. Czerwone oczy i wielkie sińce pod nimi. Nie miałem nawet czasu, żeby ułożyć włosy czy wyprasować koszulę. Chciałem co prawda, jakoś się ogarnąć, ale nie miałem na to siły. Mimo najszczerszych chęci, ciągle zadręczałem się sytuacją z Johannem i tylko na tym się koncetrowałem. Zaniedbywałem przez to rodzinę, przyjaciół i samego siebie. Pomyślałem, że mógłbym wrócić do domu i spędzić kolejny tydzień w łóżku, oglądając seriale i objadając się lodami.
Niestety, rodzice chyba by mnie zabili za tak długie wakacje w środku roku szkolnego, więc nie mogłem sobie na to pozwolić.
Szybko ochlapałem twarz zimną wodą i wyszedłem, kierując się na pierwszą lekcję.
Tak jak się spodziewałem, cały dzień był męczarnią i fakt, że udało mi się przez niego przebrnąć, zawdzięczałem jedynie Mariusowi, który przez cały czas mnie wspierał i pocieszał. Naprawdę cieszyłem się, że znalazłem takiego przyjaciela.
Po skończonych lekcjach wyszedłem przed budynek szkoły i powoli ruszyłem w stronę parku, który znajdował się na przeciwko. Doszedłem do wniosku, że teraz, kiedy wreszcie nadszedł czas powrotu do domu, poczułem, że tak naprawdę, wcale nie chcę tam iść. Nikogo tam nie było i ta pustka jeszcze bardziej mnie przytłaczała. Potrzebowałem czyjejś obecności, a Marius miał jeszcze lekcje i nie chciałem wyciągać go na wagary. Usiadłem więc na chwilę na ławce, próbując wymyśleć, co mógłbym teraz zrobić lub gdzie się udać.
- Hej Daniel - usłyszałem wołanie, które przerwało moje rozmyślania. Odwróciłem się i zobaczyłem Ingrid, zmierzającą w moja stronę
- jak się trzymasz? - zapytała z troską.
- Kiepsko - odpowiedziałem krótko. Obserwowałam, jak dziewczyna zajmuje miejsce obok mnie.
- Musi ci być naprawdę ciężko - położyła dłoń na moim ramieniu - może chciałbyś porozmawiać? - zaproponowała.
Nie była ona osobą, której chciałem mówić o swoich problemach, ale na szybko zdecydowałem, że potrzebuję z kimś porozmawiać i zamiast wybrzydzać, powinienem przyjąć propozycję dziewczyny.
- Zgoda - uśmiechnąłem się, co brunetka od razu odwzajemniła.
- Tak wyglądasz o niebo lepiej niż z tą nieszczęśliwa miną, z którą chodziłeś dziś przez cały dzień - powiedziała.
- Niestety, ale nie jestem ostatnio w najlepszym nastroju - wzruszyłem ramionami.
- Może to i lepiej, że doszło do tego teraz, niż jakby miał ci zrobić coś takiego po kilku latach związku - Ingrid zaczęła bawić się bransoletką, którą miała na ręce.
- Tylko, że to nie do końca jest jego wina -
- Owszem jest, zdradził cię - powiedziała pewnie, a mnie zdziwił jej ton.
- Widzę, że szczegóły naszego rozstania szybko rozeszły się po całej szkole - wymruczałem zirytowany.
- Tak jakby - dziewczyna zagryzła wargę i spojrzała na mnie niepewnie.
- Super - zamknąłem oczy i wziąłem głęboki wdech, chcąc się uspokoić.
- Mogę ci powiedzieć, co o tym wszystkim myślę? - zapytała.
- Chyba nie mam nic do stracenia - uśmiechnąłem się delikatnie, żeby dodać jej otuchy, w końcu nie byłem dla niej ostatnio zbyt miły, a była jedną z niewielu osób, które interesowały się tym, jak się czułem po rozstaniu z chłopakiem.
- Powinieneś wziąć się w garść i zapomnieć o Johannie - zaskoczyło mnie jej zdecydowanie - on chyba aż tak nie cierpi, widziałam go kilka razy z Markusem i naprawdę nie wyglądał jakby bardzo przejmował się tym, co się wydarzyło -
- Serio tak myślisz? - zdziwiłem się. Z opowieści Mariusa wynikało zupełnie coś innego. Tyle razy powtarzał mi, że widział załamanego Johanna, sam też odniosłem podobne wrażenie podczas naszego dzisiejszego spotkania w szatni - rozmawiałem z nim rano i wydawało mi się, że też mocno to przeżywa -
- Po co w ogóle z nim rozmawiałeś? - podniosła brwi ze zdziwienia.
- Chciał, żebym dał mu się wytłumaczyć -
- Sądzę, że najlepiej byłoby dla ciebie, gdybyś się od niego odciął. Takie rozmowy z nim i ciągłe spotkania wcale nie pomogą ci zapomnieć -
- Wiem, ale problem jest w tym, że ja chyba nie chcę i nie umiem o nim zapomnieć - zawahałem się.
- Chcesz mu wybaczyć coś takiego? -
- Nie wiem - kompletnie nie miałem już na to wszystko siły.
- Jeżeli zrobił to raz, to może to zrobić po raz kolejny. Nie chce się między was wtrącać, po prostu bardzo cię lubię i uważam, że nie zasłużyłeś na to, co zrobił ci Johann - powiedziała stanowczo - jeżeli do niego wrócisz, nie będziesz szczęśliwy. Na pewno będziesz rozpamiętywał to, co się stało i wasza relacja będzie opierała się na twoim braku zaufania wobec Johanna - dodała.
- Chyba masz rację - przeczesałem włosy ręką i po raz kolejny wziąłem głęboki wdech.
- Ja zawsze mam rację - Ingrid zaśmiała się i zakończyła naszą wymianę zdań.
Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy, a ja zacząłem zastanawiać się nad naszą rozmową.
Miałem spore wątpliwości, czy nie powinienem wybaczyć Johannowi, ale dziewczyna chyba miała rację. Nasz związek nie miał już sensu.
To chyba naprawdę był koniec.
- Strasznie tu zimno - Ingrid odezwała się po dłuższej chwili - może gdzieś pójdziemy? - zaproponowała.
- Dobry pomysł - zgodziłem się, dopiero teraz czując, jak zdrętwiały mi palce z zimna.
- Znam świetny bar niedaleko - wstała i wyciągnęła do mnie rękę.
- Więc prowadź - przyjąłem ją i wstałem.
- No to chodźmy - dumnym krokiem ruszyła przed siebie, a ja podążyłem za nią.

No one said it would be easy | TanfangOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz