Gastronomiczka nie była ani piękna, ani brzydka. Nie miała talii Xanthii, ramion Jamesa, orlego nosa Kaedena czy ogólnej patykowatości Valarie Devir. Nie miała piersi Jacqueline, wzrostu Glorii i rudych włosów Tamsena Rived. Nie miała też szczęki Doriana lub opalenizny Jeffreya Goldblooda ani nadwagi Basile'a Dieulafoy'a tudzież niechlujnego zarostu Nejca Matija.
Sylwetką przypominała cegłę, kolorem włosów mysz, a twarzą nikogo i wszystkich jednocześnie.
Jeśli chodzi o charakter, James uważał ją za równie mdłą, co obiady, na które skazała uczniów. Poza brakiem dystansu, nadmierną ekspresją i obsesją na punkcie zdrowego odżywiania nie wyróżniała się niczym. Bezgraniczne oddanie zasadom odpychało młodego Devira, ale nie irytowało tak, jak narzucanie swoich racji. Z trudem zachowywał spokój, gdy kierowana obsesją Honorine sabotowała sprzedaż frytek.
Zamiast bronić interesu, Edwin próbował wyciągnąć od gastronomiczki informacje, których Nejc jeszcze mu nie przekazał. Od wspólnie spędzonej nocy przy odrobinie (niedopowiedzenie dnia) ginu malarz codziennie przychodził do historyka na herbatę i plotki. Często musiał słuchać anegdot razem z otaczającym Nejca wianuszkiem uczniów. Dopiero wieczorami i podczas posiłków, kiedy większość kółeczek adoracji zajmowała się swoimi sprawami, mógł pytać o Złotych Ludzi. Wtedy Nejc wyciągał pozbawione dat drzewa genealogiczne, tłumaczył konflikty i szeptem opisywał skandale. Wiedział przerażająco dużo i tylko czasem zacinał się, żeby zbyć pytania krótkim: „Tego obiecałem nie mówić".
Jednak Honorine lekceważyła Edwina, o ile akurat nie kichał w przedramię. Wtedy zaczynała wywód o BHP, a James podejrzewał, że jedyny skandal, w jakim brała udział to wypicie mleka prosto z kartonu. Sam tylko odnotował w pamięci, by skoczyć do cioci Valarie po jakieś magiczne ziółka na przeziębienie. Najlepiej niepsychoaktywne.
Odruchowo spojrzał w kierunku stołu nauczycieli, gdzie Valarie silnie gestykulując, tłumaczyła Basile'owi wpływ muzyki na ludzki umysł. Plastyk, zamiast posyłać nieme prośby gastronomiczce, słuchał ze szczerym zainteresowaniem. Jeffrey jadł sałatkę, jakby naprawdę potrzebował witamin i co chwilę przypominał Nejcowi o wzięciu kolejnego kęsa. Nejc opowiadał jednej z anglistek o ostatniej lekcji z Tamsenem.
Tamsen stał przed Jamesem, który właśnie postanowił nauczyć się czytać z ruchu warg, bo za nic nie mógł zgadnąć, jakie tematy poruszane są przy stole nauczycieli.
– Devir.
Obrócił się i wcale prawie nie cofnął na widok twarzy Tamsena.
– Rived.
– Chciałbym porozmawiać o mojej siostrze – powiedział z niemal komiczną powagą.
Jeszcze przy kolacji tego samego dnia, którego James pokłócił się z Glorią, zadłużył u Valarie, poszedł na układ z Nejcem i całował nad jeziorem, zauważyli, że Wymond siedzi ze swoimi starymi przyjaciółmi. W tym z byłymi współlokatorami Edwina.
Sytuacja nie zmieniła się przez ostatnie kilka dni, a z każdym posiłkiem Gloria wyglądała coraz gorzej i coraz częściej zerkała w stronę Edwina i Jamesa. Zastanawiała się, czy ktoś widział coś podejrzanego w ich śniadaniach i kolacjach przy stoliku dla dwojga. Może Dorian, ale zachował wszystkie teorie dla siebie.
– Jest wkurzająca, no nie? – zapytał Tamsen.
– Jest.
– I myśli, że wszystko wie najlepiej.
– Prawda. – James starał się jednocześnie obsługiwać klientów i patrzeć Tamsenowi w oczy.
– I nie rozumie, co to „prywatność".
CZYTASZ
Czarny Jogurt
FantasyWiększość uczniów nie jest ludźmi i większość o tym nie wie. James wciąż musi kłamać, bo jeśli to wyjdzie na jaw, bójki zmienią się w magiczne pojedynki i nikt już nie będzie bezpieczny. Pomijając te drobne szczegóły, życie mija mu na sprzeczkach, r...
