Kaeden Devir pamiętał, żeby regularnie przesyłać synowi prochy na kaca, ale nie pomyślał o ziołach trzeźwiejących.
James przeklinał ojca i dziękował mu na przemian, gdy Edwin bełkotał przeprosiny.
Zaczął płakać krótko po wyjściu Wymonda, a James nie potrafił go uspokoić, ale próbował. Kołysał Edwina w ramionach, gładząc jego plecy. Co chwilę przyciskał usta do jego głowy w nawyku po ostatniej dziewczynie. Dawno przestał mówić cokolwiek, bo słowa w niczym nie pomagały.
Kiedy Edwin zaczął się uspokajać, a szok minął, Jamesa uderzył nieznośnie znajomy smród alkoholu.
Umysł przeszedł w tryb planowania.
W biurku miał gumy do żucia. Powinny chwilowo pomóc, jednak Edwin zasypiał na siedząco, a jakaś część Jamesa chciała pozwolić malarzowi do rana wtulać się w jego bok. Reszta zdawała sobie sprawę, że plastyk może przyjść w każdej chwili.
Pachnący miętą Edwin nie stanowił problemu. Przyszedł, żeby móc chociaż na chwilę zmrużyć oczy, bo bał się donieść na współlokatorów. Dla śmierdzącego alkoholem i wymiocinami Edwina nie miał dobrego wytłumaczenia.
– Hej. – Dotknął twarzy malarza i lekko pogładził policzek kciukiem. – Chciałeś wodę.
Odburknął coś w odpowiedzi, więc James położył niemal bezwładne ciało na łóżku i wstał do biurka.
Nalał wody do szklanki raczej przez wychowanie niż z myślą o wygodzie. Wysypał jedną gumę na dłoń, w którą chwilę później chwycił naczynie. Wrócił do łóżka i pomógł Edwinowi usiąść. Przystawił szklankę do ust Needleya, a ten zaczął pić, nie otwierając oczu. Odstawił naczynie na podłogę, gdy skończył i kciukiem starł strużkę wody z zaczerwienionej twarz Edwina.
– Dam ci gumę, dobrze?
– Tak – mruknął.
Delikatnie wsunął miętowy prostokąt do ust Edwina, przypadkiem dotykając rozchylonych warg.
Przegonił niepożądane myśli.
– Dobrze – powiedział po dłuższej chwili. – Chuchnij.
Spełnił polecenia tak, że James poczuł ciepły oddech na ustach. Mógłby przysunąć się bliżej. Mógłby pozwolić, swoim wargom dotknął warg partnera.
Cholera, James.
Podsunął chusteczkę higieniczną
– Wypluj.
Edwin rozchylił ciężkie powieki, by półprzytomnie spojrzeć na Jamesa, ale spełnił polecenie. Taki potulny.
Nie mógł się powstrzymać przed ponownym dotknięciem policzka malarza. Chusteczka opadła gdzieś na pościel, a Edwin wtulił twarz w dłoń Jamesa, aprobując kojące ruchy kciuka.
– Spróbujesz zasnąć, dobrze? – zapytał, jakby Edwin już nie odpływał. – Chcesz zdjąć spodnie?
Edwin uśmiechnął się sugestywnie, patrząc na Jamesa spod jasnych rzęs, a James tylko pokręcił głową.
– Do spania.
– Razem?
– Nie, Edwin.
– Nie idę spać sam – mruknął.
– Dobrze, położymy się razem, tylko zdejmę ci buty.
Pijani ludzie mieli różne zachcianki. Ojciec kiedyś kazał Jamesowi leżeć obok siebie, bo czuł się taki samotny i tak bardzo tęsknił za swoim synem.
CZYTASZ
Czarny Jogurt
FantasiaWiększość uczniów nie jest ludźmi i większość o tym nie wie. James wciąż musi kłamać, bo jeśli to wyjdzie na jaw, bójki zmienią się w magiczne pojedynki i nikt już nie będzie bezpieczny. Pomijając te drobne szczegóły, życie mija mu na sprzeczkach, r...
