Draco ściskał dłonie w pięści, chodząc w kółko przed kominkiem, i czekał na przybycie Pansy i Olivera. Gotował się z wściekłości, odkąd wczoraj zobaczył wywiad, którego ten idiota Smith udzielił gazetom.
Oczywiście, wiedział, że to było absurdalne. Oliver był hetero, a w dodatku był mężem Pansy. Nie było możliwe, żeby – jak to Skeeter radośnie napisała – wykorzystał swój status Obrońcy, by uwieść Harry'ego Pottera. Zdołał się powstrzymać od kontaktowania Pansy przez więcej niż dwadzieścia cztery godziny, ale w końcu się złamał, gdy zobaczył najnowsze bzdury wydrukowane przez „Proroka” – drugą część historii, zawierającą zdjęcia z czasów dwuletniego związku Smitha z Potterem. Smith twierdził, że już prawie znowu byli razem, gdy Oliver przykuł wzrok Harry'ego.
Ten ostatni artykuł nie miał nic wspólnego z wzywaniem Pansy, oczywiście. Zapewnił się, że sprawdzanie jak para sobie radzi to tylko jego obowiązek jako dobrego przyjaciela. To nie mogło być dla nich łatwe, ci wszyscy reporterzy koczujący na progu i śledzący Olivera, mający nadzieję zrobić zdjęcie jego i Harry'ego razem.
Co nigdy by się nie stało, bo Oliver nie był zainteresowany Potterem, Draco zapewnił się. Jego pięści zacisnęły się mocniej i przyśpieszył kroku, spoglądając na duży, zabytkowy zegar nad kominkiem. Spóźniali się.
Płomienie zahuczały i Draco odsunął się, robiąc swoim gościom miejsce. Westchnął, gdy zobaczył znajomą twarz.
– Chciałem zająć miejsce w pierwszym rzędzie – powiedział Blaise swobodnie, otrzepując popiół z szat.
Draco spojrzał na niego wilkiem i usunął różdżką popiół z podłogi. Powinien był się domyślić, że Pansy skontaktuje się z Blaise'em i poprosi, żeby też tu był. Była takim tchórzem.
– Nie rzucę na niego klątwy – powiedział Draco krótko, wznawiając swoje chodzenie, nie zważając na czarodzieja, który teraz stał mu na drodze.
Blaise chwycił Draco za łokieć, zniżając lekko głowę by spojrzeć mu prosto w oczy. Dzień po ślubie Draco powiedział mu o tej skomplikowanej sprawie, o Gryffinie okazującym się być Potterem. Trochę mu zajęło, żeby to zrozumieć, ale teraz był pewny, że Potter byłby idealny dla blondyna. Musiał tylko zmusić Draco, by też to zrozumiał.
– Jeżeli już chcesz na kogoś rzucać klątwy, to na Smitha – powiedział Blaise, z ustami wykrzywionymi w niesmaku. Nie lubił go w Hogwarcie, a teraz lubił go nawet mniej. – Podlizujący się mały palant.
– Bardziej oportunistyczny niż podlizujący się – powiedział Oliver za nimi, strasząc Draco. Blondyn obrócił się, patrząc jak Oliver rozgaszcza się i nalewa im wszystkim drinki, lewitując szklanki Ognistej Whisky do Blaise'a i Draco. – Zdecydowałem się aportować, zamiast używać Fiuu, żeby dać prasie coś nowego do obgadania.
Oliver zaśmiał się ironicznie, wychylając swoja whisky jednym łykiem. – Mogę sobie wyobrazić jutrzejsze nagłówki: „Malfoy odkryty jako część sekretnego haremu Wooda – Potter zdruzgotany” – powiedział, kręcąc głową. – Pansy została w domu. Nie chciała wychodzić. Ci idioci zaczęli dzwonić do drzwi o każdej porze dnia i nocy, mając nadzieję, że jedno z nas otworzy.
* * *
Harry prychał całuski na brzuszku Freddie, przerywając, gdy usłyszał za sobą zachwycony chichot Teddy'ego.
Chłopiec niezłomnie protestował, że był za duży, żeby jego ojciec chrzestny zrobił mu to samo – w końcu miał już dziesięć lat, i za rok miał pójść do Hogwartu. Z pewnością już za duży na takie dziecięce zabawy.
Uważając, by nie trącić dziecka leżącego pod nim na kocyku Harry wyciągnął za siebie rękę na oślep, chwytając swojego chrześniaka i ściągając go na podłogę. Okręcił się, podciągając Teddy'emu koszulkę, by poddać go temu samemu traktowaniu.
CZYTASZ
Musi Kochać Quidditch
RomanceOpowieść nie należy do mnie ja tylko rozpowszechniam Autorka:dracosoftie Tłumacz:Daiquiri Okłatka: _MZSH_
