4.

8.6K 618 468
                                        

Harry obudził się w złym humorze. Od wielu dni nie dostał nic od Sly'a, a do tego Hermiona naciskała, by dotrzymał swojego najnowszego terminu.

– James Evans nie przekracza terminów, Harry! – powiedziała, stojąc nad nim i potrząsając dla podkreślenia jego, w większości ukończonym, manuskryptem.

– Jesteś takim samym tyranem dla
reszty swoich klientów? – zapytał nadąsany, wyrywając plik kartek z jej rąk i rzucając nimi o biurko.

Spojrzenie Hermiony zaostrzyło się i Harry wiedział, że oznaczało to kłopoty.

– Prawdę mówiąc, jestem o wiele bardziej rygorystyczna dla innych klientów, Harry. Ostatnio cię rozpieszczałam, bo wiem, że jesteś podekscytowany tym tajemniczym facetem i anonimowym związkiem, który zainicjowaliście. Nie może to jednak ingerować w twoją pracę – nie pozwolę na to. Za tydzień masz ostateczny termin, a dalej nie skończyłeś manuskryptu. Wiem, że masz w kieszeni trzy bestsellery, Harry, ale Abigail nie będzie czekać.

Harry pisał swoją niezwykle popularną serię o Aurorach od trzech lat. Zaczął, gdy poważne zranienie na polu walki wstrząsnęło nim na tyle, że opuścił dywizję Aurorów. Ron myślał, że Harry zwariował; od dawna nie chcieli niczego więcej, niż zostać Aurorami, a po zaledwie pięciu latach – z których dwa spędzili na treningach – Harry odszedł.

Dla niego to nie było zwykłe odejście. Odczuwał to jako wkroczenie w nowy początek, taki, gdzie mógł robić, co chciał, gdzie był oceniany na podstawie swojej pracy, a nie blizny na czole. Tak narodził się James Evans razem ze znakomitym zespołem fikcyjnych Aurorów, którzy rozwiązywali niesamowicie skomplikowane zagadki kryminalne na niespełna trzystu stronach.

To Hermiona zasugerowała, żeby zaczął pisać, chociaż jej pierwszy pomysł dotyczył raczej wspomnień.

Harry nie był zainteresowany ponownym prezentowaniem swojej przeszłości całemu światu; po zakończeniu wojny pojawiło się dostatecznie wiele nieautoryzowanych biografii Harry'ego Pottera. Intrygowało go pisanie o pewnych osobliwych zbrodniach, nad którymi pracował jako Auror, co naprowadziło go na pomysł stworzenia cyklu o Aurorach, którzy specjalizują się w trudnych do rozwiązania sprawach i skomplikowanych zaklęciach.

Hermiona pracowała wtedy na niesatysfakcjonującym stanowisku w czarodziejskim wydawnictwie, wegetując w dziale podręczników.

Podjęli wspólnie decyzję o otworzeniu własnego interesu i odtąd oboje odnosili sukcesy. Hermiona reprezentowała dziesiątki autorów, dostając przyzwoitą prowizję od każdego z nich, a w szczególności od Harry'ego.

Cokolwiek Harry miał zamiar powiedzieć na swoją obronę, zostało przerwane przez cichy dźwięk, sygnalizujący nowy e-mail. Spojrzał na ekran i prawie krzyknął, kiedy zobaczył wiadomość od Sly'a.

Hermiona natychmiast złagodniała, gdy zobaczyła wyraz jego twarzy. Doszła do wniosku, że naprawdę nie było dla niego nadziei.

– Dobra. Czytaj. Ale potem jesteś mi winien trzy rozdziały, Harry Potterze. Nie opuszczę tego domu, dopóki ich nie dostanę.

Do:
MusiKochaćQuidditch[at]MagiczneRandkiOnline.uk

Od:
IntrospektywnyIntelektualista[at]MagiczneRandkiOnline.uk

Piątek, 30 maja 2008, 9:15
Re: Przepraszam, przepraszam, przepraszam

Gryffin,

Nie wiem, jak mam Cię przepraszać. Nie było mnie dłużej, niż myślałem, naprawdę powinienem znaleźć sposób, by dać Ci znać, że mój powrót przesunie się w czasie. Nie mam nic na swoją obronę; mogę Ci jedynie zaoferować moje przeprosiny i zapewnić, że czuję się okropnie z powodu mojego błędu.

Musi Kochać QuidditchOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz