Do:
MusiKochaćQuidditch[at]MagiczneRandkiOnline.uk
Od:
IntrospektywnyIntelektualista[at]MagiczneRandkiOnline.uk
Poniedziałek, 12 maja 2008, 17:21
Re: Podejmuję wyzwanie
Gryffin,
W pełni zgadzam się z Twoim planem – chociaż muszę przyznać, że cała ta tajemniczość i cień sprawiają, że wyglądasz bardziej jak Ślizgon niż Gryfon.
Miałem parę, niestety, publicznych związków w niedawnej przeszłości, dlatego również mam opory przed ujawnieniem się, zanim się poznamy. Czy będziemy kontynuować naszą poznajmy-się grę wolno? Pytanie Cię, kiedy byłeś w Hogwarcie pewnie wydałoby zbyt dużo, tak jak powiedzenie Ci, kiedy ja nawiedzałem korytarze szkoły jako uczeń.
Zamiast tego podzielę się z Tobą paroma rzeczami, które mnie nie ujawnią. Jestem wielkim fanem quidditcha; odkąd pamiętam, mam miejsca w loży na wszystkie mecze Srok. Grałem w Hogwarcie, ale nie ujawnię, na jakiej pozycji. W młodości spędzałem wakacje we Francji i nawet mieszkałem tam przez parę lat jako dorosły. Chociaż wróciłem do Wielkiej Brytanii, przez doświadczenie mam teraz skłonność do faworyzowania francuskich win.
Prawdopodobnie napisałem wystarczająco dużo, żeby dać Ci coś do przemyślenia. Z niecierpliwością oczekuję naszej kolejnej wymiany informacji.
Sly
– Ślizgon, Harry? Jaka szkoda – Ron drażnił się z przyjacielem, kiedy ten opowiedział mu o liście przy lunchu w Trzech Miotłach w Hogsmeade.
Harry uśmiechnął się szeroko, gdy zauważył błąd taktyczny swojego przyjaciela. Zanim mógł go ostrzec, ostre Zaklęcie Żądlące ukąsiło Rona prosto w tyłek.
– Cholera! – wykrzyknął, natychmiast wyciągając różdżkę w obronie. Powiew znajomych, kwiatowych perfum sprawił, że zmieszany ją schował.
– Nie ma nic karygodnego w Ślizgonach, drogi bracie – powiedziała Ginny przebiegle, wsuwając się na siedzenia obok Harry'ego, chwytając po drodze frytkę.
– Ginny, dobrze cię widzieć – przywitał się miło Harry, ciesząc się z zakłopotania Rona z powodu bycia przyłapanym na obgadywaniu Ślizgonów. Ginny nie popierała tego w obecnych czasach, nawet żartem.
Ginny uniosła brew, patrząc od twarzy Harry'ego w dół, do jego talerza pełnego niezjedzonych frytek. Chłopak podniósł dłonie w kapitulacji, a ona chwyciła talerz, polewając frytki mnóstwem octu.
– Myślisz, że kelnerka mogłaby przynieść mi trochę sosu toffi, Harry? – zapytała, wkładając pierwszą frytkę do ust.
Harry przybrał pomocny wyraz twarzy, desperacko próbując nie wyglądać na tak obrzydzonego, jak się czuł, żeby Ginny nie spróbowała kolejnego Zaklęcia Żądlącego. Twarz Rona stała się lekko zielonkawa – wstał szybko, proponując, że pójdzie zobaczyć, czy mają ten sos. Ginny pokiwała głową zadowolona.
– Wszystko u ciebie w porządku? – zapytał Harry, gdy Ron wrócił z małym naczyniem pełnym sosu, odwracając wzrok, gdy Ginny wylała wszystko na swoje nasączone octem frytki. Zakrztusił się cicho, gdy wydała mały jęk przyjemności, smakując tę kombinację.
– Cudownie – odpowiedziała Ginny, pauzując, by pogłaskać się czule po dużym brzuchu. – Moja uzdrowicielka jest w stałym kontakcie z Madame Pomfrey, w razie gdybym zaczęła rodzić przed końcem roku szkolnego. Będzie blisko, mam termin na czerwiec.
– Jak sobie radzi twój zastępca? – zagadnął Harry ostrożnie. Ginny nie była zadowolona, gdy McGonagall i Pomfrey zabroniły jej latać już po dwóch miesiącach ciąży, czegoś raczej integralnego w pracy instruktora latania. Przejęła pracę po Madam Hooch parę lat wcześniej, po odejściu z Harpii z Holyhead.
CZYTASZ
Musi Kochać Quidditch
RomanceOpowieść nie należy do mnie ja tylko rozpowszechniam Autorka:dracosoftie Tłumacz:Daiquiri Okłatka: _MZSH_
