Co sądzicie o nowej okładce, skarby?
Odwracam głowę, słysząc po raz kolejny dźwięk swojego telefonu. Ostatnie, czego teraz chce, to podnosić się z wygodnego, ciepłego łóżka. Unoszę głowę, jednak po chwili ponownie układam ją na kolanach bruneta, czując jak całe moje ciało odmawia posłuszeństwa. Mój organizm jest osłabiony, głowa pęka z bólu, a oczy pieką od ciągłego płaczu.
Chłopak delikatnie gładzi moje włosy, a ja cicho mruczę, bo cholera, to takie przyjemne. Uśmiecham się, gdy brunet zniża głowę, aby złożyć na moich ustach delikatny pocałunek.
Czuję się jak w niebie. Jednak mój spokój ponownie przerywa dźwięk telefonu. Moje problemy wcale nie zniknęły.
Wiem, kto do mnie dzwoni. Nie zliczę ilości nieodebranych połączeń w ciągu tych zaledwie dwóch godzin.
Dwóch godzin w ciągu których zmianie uległo wiele aspektów mojego życia.
- Wiesz, że powinnam w końcu odebrać, prawda? - mówię cicho, delikatnie unosząc głowę. - On jest niebezpieczny, Shawn. Może zrobić coś złego moim bliskim.
- Cholera, nie chcę żebyś już kiedykolwiek z nim rozmawiała, Sky - oznajmia, ujmując twarz w dłonie.
- Nie chcę, ale wiem, że tutaj chodzi o twoją rodzinę i przyjaciół - brunet wzdycha, gdy unoszę się do pozycji siedzącej. Jego plecy oparte są o wezgłowie łóżka, a głowa jest odchylona do tyłu. - Myślę, że powinniśmy pójść na policję.
- Nie chcę tego robić, Shawn - kręcę głową, patrząc w oczy chłopaka - On jest tylko zagubionym chłopcem. Potrzebuje leczenia. Odwyku. Nie więzienia.
- Jesteś zbyt dobra, wiesz? - uśmiecha się delikatnie. - Ale on próbował Cię zgwałcić - wyraz jego twarzy gwałtownie się zmienia, a zamiast uśmiechu na twarzy pojawia się poczucie winy. - To i wiele innych rzeczy, które robił ostatnimi czasy podchodzi pod paragraf. Nie możemy tak po prostu odpuścić i pozwolić, aby nie poniósł konsekwencji.
- Trochę to przemyślałam, Shawn. Chcę z Nim porozmawiać. - oznajmiam, spoglądając na zaciskającą się szczękę bruneta. - Oczywiście nie sama. Chcę żebyś był ze mną, mógłbyś to dla mnie zrobić?
- Oczywiście, skarbie - oznajmia od razu, kładąc dłoń na mojej. - Ale nie mogę obiecać Ci, że nie poniosą mnie nerwy.
- Chcę, aby on zgodził się na leczenie, Shawn. Bo naprawdę tego potrzebuje - unoszę głowę, spoglądając w oczy bruneta. Są takie piękne. Mogłabym wpatrywać się w nie godzinami. - Zdaje sobie sprawę, że zrobił wiele okropnych rzeczy. I nie będzie mi łatwo mu wybaczyć, ale jestem skłonna to zrobić, jeżeli tylko zgodzi się na moje warunki.
- W takim razie, odbierz - oznajmia brunet, wskazując na dzwoniący telefon. - Tylko daj na głośnomówiący - prosi, zmieniając pozycję na łóżku. Siedzi teraz prosto, wręcz sztywno, ze stopami ułożonymi na drewnianej posadzce.
Kiwam głową i zagryzając wargę, powoli wstaję z łóżka, w duchu modląc się, aby chłopak nie zrobił nic głupiego.
- Cześć Aiden - mówię ochryple, odbierając połączenie.
- Sky - mówi nostalgicznie, przeciągając ostatnią literę mojego imienia - Gdzie jesteś? - pyta cicho, a ja spoglądam w stronę Shawn'a. Siedzi praktycznie obok mnie, jednak jego wzrok utkwiony jest w podłodze.
- Kurwa, nie chciałem tego zrobić, przepraszam, wybacz mi - prosi błagalnym tonem, a jego głos staje się cienki, jakby za chwilę miał rozpaść się na kawałki. - Nie myślałem racjonalnie - kontynuuje. - Wziąłem coś, nawet nie wiem kurwa co, przysięgam. Nie mam pojęcia, co mi odpierdoliło Sky, naprawdę. Kocham Cię, przecież wiesz.
- Spokojnie - mówię, ponownie spoglądając na Shawn'a. - Powinniśmy porozmawiać, wiesz? Jesteś jeszcze u mnie?
- Tak, wydaje mi się, że na chwilę straciłem przytomność. Cholera, czuję się tak beznadziejnie, nie wiem co robić - mówi chaotycznie.
- Poczekaj, za chwilę będę w domu.
- Okey - odzywa się po raz ostatni, po czym postanawiam się rozłączyć.
Czuję na sobie wymowne spojrzenie bruneta. Patrzę na niego pytającym wzorkiem, a on unosi głowę do góry, biorąc głęboki wdech.
- Co jeżeli to tylko przykrywka? Może udaje, żebyś wróciła do domu, a gdy to zrobisz to znowu Cię zaatakuje? - wzdycha. - Musimy być bardzo ostrożni, Sky.
- Wiem, Shawn - przytakuje, a brunet lekko unosi kącik ust.
Siadam na jego kolanach i zatapiam dłonie w miękkich włosach. Chłopak mruczy pod nosem, układając swoje duże, ciepłe dłonie na mojej talii.
- Nie odpowiedziałam Ci - stwierdziłam, patrząc mu prosto w oczy.
- Co? - pyta zdezorientowany.
- Nie odpowiedziałam, gdy powiedziałeś, że mnie kochasz - przypomniałam. - Sytuacja z Aiden'em mnie przytłoczyła. Długo się przed tym broniłam, wiesz? - mówię, pytającym tonem. - Ta cała ‚miłość' kojarzyła mi się tylko ze smutkiem i cierpieniem. Zapomniałam o pozytywnych aspektach - stwierdziłam, biorąc głęboki wdech. - Zapomniałam, bo nie chciałam już nigdy czuć tego, co odczuwałam po stracie Aiden'a.
Ale ty, Shawn'ie Mendes'ie jesteś po prostu bezczelny - uśmiecham się, ostentacyjnie uderzając dłonią w tors bruneta. - Zabrałeś moje serce, a ja Ci na to pozwoliłam. I wiem, że tego nie pożałuję. Wiem, bo cholernie Cię kocham.
Cześć skarbeńki ❤️ Zauważyłam, że ostatnio sporo Was tu przybywa, mam nadzieję, że książka chociaż w jakimś stopniu trafia w wasze gusta, a losy Sky i Shawn'a stają się Wam coraz bliższe.
Zdaję sobie sprawę z tego, że wątek miłosny tej dwójki został przeze mnie rozwinięty zbyt szybko, ale
daję słowo, że postaram się nad tym popracować tuż po zakończeniu książki, a wtedy dostaniecie ją w nieco odświeżonej wersji 🥰
Pijcie dużo wody, dbajcie o siebie i trzymajcie się zdrowo ❤️
A jeżeli bardzo Wam się nudzi, to ze swojej strony mogę zaproponować jakiś malutki thread fajnej muzyki, filmów, seriali, książek, czy książek na wattpadzie! Zainteresowani?
with love, luvmyshawnmendes
CZYTASZ
rewrite the stars | sm
FanfictionWiesz, że Cię chcę. To nie jest tajemnica, którą próbuję ukryć. Więc zmieńmy nasze gwiazdy, bo to ty jesteś moim przeznaczeniem.
