!Myśli samobójcze i tym podobne!
Przepraszam za to sformułowanie ale szczeże nie jestem w stanie w słowa
*- za chuja nie znam się na sporcie
------------------------------------
Oikawa
Znowu to samo, jednak czy miałem czym się przejmować? Ostatnio stwierdziłem że tak, że jednak to było za mocne jednak teraz już nie byłem pewien. Zwyczajnie mogłem podświadomie wołać o atencję, nie byłoby to nic zaskakującego, w końcu cały czas to robię. Wziąłem głęboki oddech aby się uspokoić, potrzebuję tylko zacząć myśleć o czym innym i będzie dobrze. Spróbowałem, i faktycznie byłem stanie to zrobić jednak nie zmniejszało to tego uczucia.
- Przestań. - warknąłem na siebie wstając gwałtownie. Nie powinienem nawet myśleć o czuciu się tak a co dopiero zanóżać się w tym. Szybko zgarnąłem piłkę z biurka wraz ze słuchawkami i zbiegłem na dół a potem na ogródek. Przez obecną sytuację nie bylem w stanie spotkać się z kimś aby zdusić to wszystko. Wyjąłem telefon i szybko znalazłem odpowiednią play listę. Podłączyłem słuchawki, podgłośniłem na maksymalną głośność nie przejmując się ostrzeżeniem o uszkodzene słuchu i puściłem muzykę. Odrazu zacząłem podstawowy trening, ten zestaw zazwyczaj pomagał mi w pozbyciu się tego uczucia. Po dłuższej chwili było już nieco lepiej, myśli z poziomu "zabij się tu i teraz" zeszły zaledwie do "jestem pasożytem", co zasadniczo sprowadzało mnie do pierwotnej chęci zakończenia egzystencji. Odbijałem piłkę nad głową wyobrażając sobie jak atakują z niej nasi atakujący.* Początkowo wszyscy mniej więcej równo otrzymywali wystawy aż w końcu jedyną osobą przed moimi oczami był Iwazumi. Mój mózg wyciągnął wszelkie detale jakie mógł, od idealnie odwzwiercieglonej krzywizny nosa po delikatnie błyszczące kropelki potu. Na krótką chwilę poczułem się lepiej móc widząc mojego przyjaciela, chociażby w formie tylko wyobrażenia, jednak potem ugryzło mnie to w dupę ze wzdwojoną siłą. Chciałem powiedzieć mu co czuję ze wzgledu na naszą bliskość ale z tego samego powodu nie mogłem go stracić przez swój przeklęty egocentryzm. Wszystko zaczęło się od początku, dorzucając nowe rzeczy. Tak, byłem na skraju wyczerpania psychicznego, byłem tego pewien jednak, co jeśli sam to wywoływałem? W głowie zobaczyłem jak żyłka na której wisiało pranie zaciska się na mojej szyji, wydawało się to takie słodkie, kuszące. Mimo obietnicy spokoju jaka dawała mi śmierć nie mogłem tego zrobić, zranił bym najbliższych, znowu. Nagle zauważyłem sylwetkę mamy w oknie, odrazu pomachałem do niej z lekkim uśmiechem jak zawsze mając nadzieję że szybko odejdzie, nie miałem siły udawać. Na szczęście faktycznie się udało i chyba znów nic nie zauważyła. Ostatnio ciężej ukrywało mi się przed rodziną samopoczucie, pewnie po części przez to że spędzaliśmy ze sobą więcej czasu, ale głównie przez to że w pewien sposób chciałem aby coś zobaczyli. Znowu, byłem samolubny chcąc ich martwić czymś co jest tylko w mojej głowie i nie wynika z niczego. Zanim się zorientowałem za mocno odbiłem piłkę przez co wylądowała na dachu, wspaniałe. Szybko wróciłem do wnętrza odpowiadajac na zdziwiwiony wzrok mamy znad komputera krótkim zdaniem pojedynczym. Po chwili byłem przy włazie na strych, ostatnio z niego korzystałem chyba gdy z Iwą jeszcze uważaliśmy go jako naszego "tajnego miejsca". Wspomnienie naszych wspólnych zabaw było miłe ale zarazem przypominało mi o czasie który już minął i jak nasza relacja się zmieniła. Hajime zawsze był, specyficzny, w okazywaniu swoich uczuć jednak teraz gdy nie mogliśmy się spotykać chłopak nigdy sam z siebie się nie odzywał. Spróbowałem uspokoić oddech, pewnie to nic takiego i znów tylko dramatyzuję. Podskoczyłem i podciągnąłem się do góry oszczędzając czasu na szukaniu drabiny. Strych praktycznie się nie zmienił, najwyżej doszło kilka bibelotów których rodzice już nie chcieli w domu, jakby nie można ich było po prostu wyrzucić. Podszedłem do okna z lekką obawą że się nie otworzy, na szczęście gdy użyłem nieco więcej siły niechętnie się ruszyło. Kolejna scena, skok, wiedziałem że ta wysokość by mnie nie zabiła, chyba że bym miał wiele szczęścia, ale w głowie ciągle widziałem jak moje ciało bezwiednie opada na ziemię kończąc to wszystko. Nieźle mi szło z tym uspokojeniem się. Wychyliłem się przez okno aby zobaczyć gdzie jest piłka, była dość blisko jednak musiałem wejść na dach aby ją dosięgnąć, co też zrobiłem. Zamiast odrazu wracać usiadłem na dachówce, był w tym pewien dramatyzm jak z filmów i nie mogłem zaprzeczyć że podobało mi się to. Oparłem głowę na piłce którą teraz trzymałem między kolanami a klatką piersiową i po prostu patrzyłem na niebo przed sobą. Było piękne, w większości różowe z elementami błękitu i pomarańczy, chmury, w większości te smukłe przypominające pióra, powoli sunęły po tej mozaice kolorów. Poczułem jak drugi raz w tym tygodniu zbierają się łzy w moich oczach, mogłem dać im ujść, nikt mnie nie widział a może przyniosą ukojenie.
- Oikawa? - musiało mi się wydawać, skoro wyobraźnia podsówała mi obrazy to dlaczego by nie dźwięki? Moją teorię przekreśliły odgłosy kroków zbliżających się do mnie. Cholera. Szybko przetarłem oczy rękawem licząc że nic nie zauważył.
- Co tu robisz Iwa-chan? - uśmiechnąłem się szeroko dając w ten gest całą swoją energię. Szatyn usiadł obok mnie kopjując moją pozycję.
- Coś się stało? Twoja mama zadzwoniła zaniepokojona twoim ostatnim zachowaniem. - uśmiechnąłem się smutno, czyli moja gra nic nie dawała. - Toru, po prostu powiedz. - jakby to było tak proste. Patrzyłem się w te piękne oczy szukając sposobu aby wyrazić co czuję i jak sam jestem zdezorientowany w tym wszystkim.
- Ostatnio nie czuję się najlepiej. - zacząłem delikatnie gotów w każdej chwili odbić i wmówić przyjacielowi że to wszystko pomyłka, ale on słuchał. Widziałem że przymrużył oczy jak zawsze kiedy się skupiał. Wziąłem głęboki oddech. - Nie wiem co konkretnie jest powodem, chyba po prostu wiele małych rzeczy się zrosło. - położyłem policzek na piłce. - Nie chciałem nikogo martwić ponieważ myślę że to jest tylko w mojej głowie, że podświadomie sam sobie to robię z egoistycznych pobódek. Ale nie chcę tego - czułem jak zaciska mi się gardło. Odchsząknąłem. - nie chcę widzieć swojej śmieci i myśleć "szkoda że nie mogę tego zrobić". - nie umiałem nic więcej powiedzieć, próbowałem łapać jakieś sentencje ale wszystko wymykało mi się z pod palców. Iwa odrazu gdy skończyłem szukać słów przejął inicjatywę.
- Nie ma znaczenia co jest powodem tego że tak się czujesz, powinieneś był komuś powiedzieć. - słyszałem jak ostrożnie dobierał słowa. - Chcemy ci pomóc, zawsze tego chcemy nawet jeśli to najmniejsza rzecz. Przepraszam że nie byłem przy tobie przez ten cały czas, z własnych głupich powodów nie zauważyłem co się dzieje. - Iwa ciężko przęłknął ślinę po czym przysunął się do mnie. - Teraz już będę z tobą i razem przez to przejdziemy. - ramiona chłopaka delikatnie mnie otuliły jakby sam nie był pewien co robi. Wystarczył mi ten lekki dotyk abym sam przytulił szatyna, w jego ramionach czułem się trochę lepiej.
------------------------------------
Dzieci jeśli źle się czujecie nie bądźcie jak Oikawa tylko powiedzcie komuś o tym bo nie kończy się to miło
Ogólnie miałam straszny problem aby coś napisać, nie jestem z tego całkowicie zadowolona ale mogło być gorzej, więc nie spodziewajcie się niczego nowego niedługo (jak w końcu się ogarnę chcę popracować nad Aniołkiem bo jednak to mój priorytet)
Mam nadzieję że się wam podobało i miłej nocy
A i powiedzcie czy wolicie lekkie historie czy cięższe?
Hmm shocik w mojej klasycznej starej formie (mam wrażenie że jest zbyt podobny do tego co już publikowałam)
CZYTASZ
One shoty z Haikyuu!!! : D
FanfictionTak jak nazwa wskazuje i nie, nigdy tu nie będzie x reader : ) W książce są rozdziały z sekcją "!UWAGA!" - są to ostrzerzenia przed tematami wrażliwymi znajdującymi się w danym one shocie Zapraszam i miłej zabawy :"D Ps. Tak styl się w nich zmieni...
