!UWAGA!
Mój research na szybko dał mi niewiele więc będę używać słowa psychopata jednak nie jestem pewna czy ono powinno tu być : p (najmocniej przepraszam za te braki)
Nie jestem też specjalistą i nie wiem czy opisy są akuratne
------------------------------------
Tsukishima
Muzyka przyjemnie zagłuszała tych wszystkich ludzi aż nagle dostałem jakąś wiadomość. Niespiesznie spojrzałem na telefon, pisał Yamaguchi. Spojrzałem za okno aby sie upewnić że za chwilę nie wysiadam, został mi jeszcze kawalek. Kliknąłem w powiadomienie.
"Czytam właśnie tę nową książkę od Shubbansha i właśnie miałem traumatyczny fragment... mogę ci podesłać?"
Szybko wystukałem słowo "Tak." i wysłałem. Przez jakieś pół minuty chłopak ciągle pisał aż dostałem wiadomość.
"głośność jakby narasta z każdym słowem. Co za cholera!? Ogłuchli tam czy co? Co jest ciekawego w tym pieprzonym reportażu z pieprzonego trzeciego świata?
-DO TRANSMISJI FILMU O ROSJI WRÓCIMY ZA KILKA MINUT PILNA WIADOMOŚĆ - drze się spiker prosto do mojego ucha tym którzy są w mieszkaniu muszą pękać bębenki- POLICJA SZUKA BOMBY W OGRODACH
Zdaje się że w przerwach między jego słowami dobiega mnie cię jeszcze... Prawie niesłyszalny odgłos jakiejś szarpaniny...miauczenie...
-O GROŹBIE WYSADZENIA SŁYNNYCH OGRODÓW WRAZ ZE WSZYSTKIMI GOŚĆMI POINFORMOWANO GODZINĘ TEMU-pisk-DO WIADOMOŚCI DOŁĄCZONO MANIFEST CO POZWALA OBWINIĆ...
pisk. Wyraźnie słyszałem pisk."
Przeczytałem uważnie całość wiadomości jednak nie potrafiłem zrozumieć co jest w niej tak emocjonalnego.
"To ten fragment miał być traumatyczny?"
Spytałem się dla pewności po czym dostałem odpowiedź twierdzącą. Westchnąłem i napisałem, zgodnie z prawdą, że nie ruszyło mnie to, tylko zganilem to na karb złego wycinka tekstu. Wyłączyłem telefon by znów móc zatopić się w muzyce jednak znów mnie dopadły te myśli. Odchyliłem głowę aby móc spokojnie spoglądać na drogę. Widziałem ludzi, rowerzystów, pieszych, kierowców, wszystkich tak samo nie istotnych, szarych, jednolitych. Nigdy nie poznałem kogoś innego, zawsze byli jak reszta. Już od dziecka nauczyłem się udawać więzi, jednak byli mi obojętni. Do tej pory udawało mi się ukrywać mój defekt, ciekawe ile jeszcze to potrwa.
...
- Tsukki! - obruciłem się słysząc za sobą głos Yamaguchiego. Chłopak dobiegł do mnie całkowicie zdyszany.
- Nie miałeś zostać dłużej aby poćwiczyć serwis? - spytałem piegowatego gdy już nieco uspokoił oddech. Sięgnąłem do torby i podałem mu wodę.
- Dzięki. - wydyszał Tadashi po czym wypił niemal całą zawartość bidonu. - Miałem ale - jego głos się nagle zawiesił, co powinienem zrobić? W głowie zrobilem kilka symulacji i ostatecznie położyłem mu rękę na ramieniu.
- Ale? - spytałem ukrywając irytację. Nie miałem nastroju na granie przyjaciela w tym momencie. Yamaguchi nagle się wyprostował i spojrzał mi prosto w oczy.
- Ale muszę ci coś powiedzieć Tsukki! - nagle jego cała twarz poczerwieniała a oczy zabłysły. - Zakochałem się w tobie. Chcesz zostać moim chłopakiem? - cholera. Do tej pory nie miałem takiej sytuacji. Nie mogłem się zgodzić, nic do niego nie czułem, z resztą jak i do wszystkich innych, ale jak odmówiłby przyjaciel? Poprawilem okulary by dodać sobie tę jedną sekundę więcej do namyśleń.
- Przykro mi. - zacząłem ale mój głos wyszedł nieco zbyt bezbarwnie. Odchrzaknąłem i spróbowałem jeszcze raz. - Przykro mi Yamaguchi ale ja nie czuję tego do ciebie. - tym razem wyszło nieco lepiej jednak nadal słabo.
- Przepraszam Tsukki. - jęknął Tadashi. W jego oczach widziałem łzy, to normalna reakcja na odrzucenie, nie muszę się martwić. Sekundę później chłopak zwyczajnie uciekł. Odorowadziłem go wzrokiem analizując sytuację. Powinienem za nim iść?
Sugawara
- Jeszcze raz! - Hinata jak zawsze tryskał energią, dla mnie nieco przytłaczającą. Ćwiczyliśmy ten nowy atak już od dłuższego czasu ale na każde choćby wspomnienie o przerwie tylko powtarzał te słowa.
- Dobrze. - ustawiłem się w pozycji gdy nagle drzwi sali się otworzyły. Nie zdążyłem na czas odwrócić głowy przez co dostałem piłką.
- Przepraszam! - pisknęła nasza młodsza menadżerka. Nie zdążyłem odpowiedzieć ponieważ zrozumiałem co widzę, zapłakanego Yamaguchiego uciekajacego na zaplecze. Nie mogłem tego tak zostawić więc od razu ruszyłem za nim. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem mojego chłopca skulonego w rogu. Zamknałem je i ukląkłem obok niego.
- Co się stało Yamaguchi? - lekko dotknałem jego ramienia, a chłopak nagle wtulił się we mnie. Coś bardzo złego musiało się stać, że też nie ma tu Tsukishimy. - Spokojnie. - głaskałem go po plecach próbując nieco wyciszyć. - Proszę, opowiedz co się stało. - cicho mruczałem gdy kolejne spazmy szarpały chłopakiem. Byłem już pewien że osoba temu winna nie pożyje już długo. Nikt nie bedzie krzywdził moich dzieci. Po dłuższej chwili takiego uspakajania chłopak był w stanie nieco się odsunąć.
- Wybacz Suga -san* - chlipnął wycierając nos wierzchem dłoni. Pogrzebalem w kieszeni, naszczescie znalazłem chusteczki i podalem je Yamaguchiemu. - To nic takiego. - nie dało sie mu uwierzyć, nie kiedy był w takim stanie. Dałem mu chwilę na uspokojenie się aby sam zaczął mówić i równocześnie za plecami napisałem Daichiemu nasz kod. Nie był to pierwszy raz gdy nasi podopieczni potrzebowali od nas pomocy wiec ustalilismy jedną wiadomosć którą łatwo napisać bez patrzenia na ekran.
- Wyznałem Tsukkiemu że go lubię. - nagle odezwał się Yamaguchi. - On mnie nie. - słyszałem że zaraz znów się rozpłacze. - Był tak zimny, jakbym był mu obojętny! - chłopak spojrzał na mnie oczami pełnymi bólu. Musiał bardzo cierpieć biorąc pod uwagę ich przyjaźń, pewnie był świadom ryzyka. - Może zawsze taki mu byłem. - dodał ciszej i juz nie potrafiłem zachować się ostrożnie. Przytuliłem chłopaka, nie opierał się tylko zaczął znów cicho szlochać.
Tsukishima
Ostatecznie postanowiłem pójść do Daichiego i spytać go o radę, nie wydawało mi sie to zbyt dziwne w tej sytuacji. Gdy tylko wszedłem do budynku zastałem wszystkich wpatrujacych się w drzwi schowka.
- Kapitanie? - zwróciłem na siebie uwagę, czego odrazu porzałowałem. W tym samym momencie wyskoczył na nie krasnal krzycząc. To że Yamaguchi tu był nieco utrudniało sytuację.
- Hinata. - Daichi chwycił małego za ramię dając do zrozumienia aby sobie poszedł. - Musimy porozmawiać. - użył tego groźnego głosu, miałem przerąbane. Wyszlismy z sali i udaliśmy się kawalek dalej od wścibskich uszu.
- Nie chciałem go zranić. - powiedziałem zanim brunet zdążył otworzyć usta. - Powiedziałem mu prawdę, ale najwidoczniej w zły sposób. - kapitan zmróżył oczy na kilka sekund.
- Co mu powiedzialeś? - powiedział w końcu, czy to znaczyło że nie jestem "tym złym"?
- Że nic do niego nie czuję oraz że mi przykro. - w połowie wypowiedzi mówiłem prawdę, dodałem w myślach. Brunet westchnął ciężko.
- Nie mogłeś być nieco bardziej delikatny?
- Dlatego przyszedłem. - przyznałem. - Chciałem poprosić cię o radę co robić. - Daichi przeczesał włosy wyraźnie rozdrażniony gdy nagle zadzwonił mu telefon. Chłopak spojrzał na wyświetlacz i coś wystukał, po kilku sekundach podniósł na mnie wzrok.
- Tym razem bądź delikatny.
------------------------------------
Miała być 1 cz. Ale późno a długość spoko
*- nie jestem pewna jak sie używa san : p
Fragment - Futu.re Dymitry GGluchowski
Mam nadzieję że się podobalo (mi chwilowo ciężko określić co myślę :"D) i paaaaa
CZYTASZ
One shoty z Haikyuu!!! : D
FanfictionTak jak nazwa wskazuje i nie, nigdy tu nie będzie x reader : ) W książce są rozdziały z sekcją "!UWAGA!" - są to ostrzerzenia przed tematami wrażliwymi znajdującymi się w danym one shocie Zapraszam i miłej zabawy :"D Ps. Tak styl się w nich zmieni...
