Fragment cz.II

755 21 42
                                        

Kei

Otworzyłem drzwi czując lodowaty wzrok Daichiego na plecach, nie mogłem znów tego zchrzanić. Biorąc pod uwagę emocjonalność Yamaguchiego chyba najlepszym rozwiązaniem było udawanie tego samego. Od razu gdy w świetle uchylających się drzwi pojawił się piegowaty na twarz przywołałem wyraz bólu i skruchy. Po sekundzie też poczułem drugą parę oczu tym razem wypalającą we mnie dziury. Szybko uklęklem obok Yamaguchiego.

- Przepraszam. - głos wypełniłem żalem i smutkiem. - Naprawdę

- Zamknij się. - syknął chłopak zcierając ślad po łzach dłonią. - Nic nie mów. - Tadashi wstał i automarycznie przesunął się pod samą ścianę. - Rozumiem, to nie to. - jego mięśnie były napięte choć chyba próbował udawać pogodzonego. - Nie ma o czym mówić. - powoli wstałem. Wzrok Sugawary nieprzyjemnie się we mnie wypalał.

- Yams - zacząłem spokojnie i wyciągnąłem nieco dłoń do przodu jednak on odrazu ją odrzucił.

- Nie lituj się nade mną! - warknął po czym zrobił krok do przodu. - Już powiedziałeś to co miałeś, co tu jeszcze robisz? Po co przyszedłeś? - spojrzałem w bok udając zakłopotanie.

- Czułem że źle to zrobiłem. - powiedziałem cicho. Odliczyłem kilka sekund i z powrotem spojrzałem na chłopaka.

- Ty naprawdę jesteś bez uczuć. - warknął popychając mnie i wychodząc przez drzwi. Przygryzłem nieco wargę, do tej pory on był zawsze elementem stałym, nie chciałem tracić tej podpory. Nagle usłyszałem czyjś drwiący śmiech.

- Nawet teraz zamiast coś zrobić to zimno analizuje. - po głosie poznałem że to Kageyama. Po sekundzie doszedł mnie też dźwięk uderzenia w tył głowy. Spojrzałem na wszystkich, większość była zła, tylko kilka par oczu wyglądało na zmartwione czy zaciekawione.

- Lepsze to niż gorączkowe akcje króla. - odparłem po i tak za długiej ciszy. Nie pomogło, chyba nawet pogorszyło sytuację. Zacząłem nieco panikować, nie miałem gotowego schematu, takie scenariusze do tej pory widywałem tylko w filmach a tam zazwyczaj bohaterowie kończyli jako para. Nie chciałem tego, mimo że umocniłoby to opinię że jestem ekscentryczny ale normalny. - Ja - zacząłem nie bardzo wiedząc co robię. Gorączkowo szukałem jakiegoś tekstu w głowie. Wziąłem głęboki oddech. - to moja wina. - wiedziałem że ta fraza zazwyczaj sie nie sprawdza ale o irono była dość prawdziwa, choć nie nazwałbym tego winą. Spojrzenia jeszcze bardziej się natężyły choć myślałem że to nie mozliwe. Yamaguchi mimo tego że pociągał nosem wyglądał na zmartwionego. To nie tak powinno być!

- Wszystko w porządku? - nagle poczułem czyjąś dłoń na ramieniu. Byłem tak skupiony na szukaniu odpowiednich sentencji aż nie zauważyłem jak podszedł do mnie Sugawara senpai. Szybko skorygowałem wszelkie odchylenia od mojej zwyczajowej pozy.

- Oczywiście. - skinałem głową do srebnowłosego. Jego wzrok mówił mi że nie bedzie tak łatwo. Zrobiłem ten swój typowy uśmiech z ręką na karku. - Nieco się zdenerwowałem, nie musisz się obawiać. - ta sytuacja była prosta do rozegrania, zawsze to działało. Gdy jednak dłoń trzecioklasisty nie zniknęła zacząłem się obawiać.

- Tsukki - głos Tadashiego był twardy. Chłopak podszedł do mnie i zaczął się przyglądać w taki sposób jakby mógł tak zobaczyć moje myśli. - powiedz prawdę. - to był głos nieznoszący sprzeciwu. Piegowaty rzadko go używał, o ile nie tylko przy mnie.

- Naprawdę, martwię się o ciebie - chciałem powiedzieć coś jeszcze ale Yams złapał przód mojej koszulki.

- Przestań! Wiem że to nie to! - przez jego twarz przebiegło zawachanie jednak kontynuował z jeszcze większą siłą. - Znam cię, nie jest to pierwszy raz gdy zachowujesz się nie adekwatnie. Zawsze zwalałem to na karb charakteru ale dzisiaj zjebałeś. Nawet Kageyama to zobaczył! - chłopak wskazał czarnowłosego zamaszystym ruchem. Wiedziałem co nadchodzi więc zaczałem obmyślać plan. - Powiedz co to było? - mój pomysł nie był najlepszy jednak nie mogłem sobie pozwolić na ponowne zacięcie. Spojrzałem w oczy Tadashiego ściągając filtry, powinien zobaczyć czysty, surowy lód który odstrasza ludzi. - Nie działa to na mnie. - warknął. Szybko zamrugałem, nigdy mnie to nie zawiodło. - Zdziwiony? - końcik ust piegowatego podniósł się do góry. - Widziałem to, pewnie nie wiedziałeś że patrzę ale widziałem. Nie boję się tego.

- Skoro to widziałeś to dlaczego zostałeś przy mnie? - spróbowałem odciągnąć jego uwagę.

- Bo zakochałem się w tobie. - warknął potrząsając mną. W jego oczach znów pojawiły się łzy. - Całym tobie. - kontem oka zobaczyłem jak Suga chce do nas podejść ale Daichi go zatrzymał. - Więc w końcu powiedz co to było! - ciało Tadashiego drżało. Zdążyłem tylko otworzyć usta gdy znów mną potrząsnął. - Poznam że kłamiesz. - syknął. Czułem się jakby wszystko sie wokoło paliło. Szary człowiek, jeden z siedmiu i ośmiu miliarda, mógł mnie zdemaskować. Pozwoliłem mu podejść za blisko, był to błąd. - Przestań analizować. - zacisnąłem zęby, szybko myśl! - Mów! - kolejne potrząśnięcie. Dasz radę! - Tsukishima. - coś - Mów! - musi - Już! - być. - Kei!

- Jesteście tacy sami! - mój własny głos mnie zaskoczył. Yamaguchi nieco zwolnił chwyt ale nie odsunął się nawet o krok. Wyrwałem się szybko, trzeba było to zrobić odrazu, niskie było prawdopodobieństwo że się domyślą. Szybko ruszyłem ku drzwiom jednak na plecach poczułem jakiś ciężar. Spróbowałem go zrzucić ale moje starania były na marne. Sekundę później staneli przedemną też nasi "rodzice". Znów poczułem się jak zwierze w klatce.

- Chcemy ci pomóc. - pierwszy odezwał się nasz kapitan. Nie potrzebowałem ich pomocy!

- Tsukki, proszę, pozwól nam. - głos zdradził że moim nieproszonym balaskiem był Yams.

- Nie trzeba mi pomagać. - fuknąłem.

...

Yamaguchi

- Niestety miał pan rację. - mężczyzna jakoś po trzydziestce w końcu wyszedł z pokoju. - Pański chłopak jest psychopatom. - poczułem się jakby ziemia uciekła mi spod stóp.

- To oznacza - zacząłem jednak słowa mi uciekły.

- To oznacza że dla niego mamy takie samo znaczenie. Oboje jesteśmy zwykłymi pionkami. - lekarz wyglądał jakby to co mówił nie było przytłaczające. - Niestety nie istnieje jeszcze leczenie, radziłbym wizyty u psychologa, ułatwi mu to zrozumienie ludzi ale nigdy nie będzie w pełni pojmował emocji innych. - przełknąłem ciężko ślinę. Byłem gotowy na te informacje, sam je podejrzewałem jednak potwierdzona diagnoza nadal uderzała.

- Rozumiem. - energicznie skinąłem głową. - Damy radę. - mężczyzna uśmiechnął się nieco smutno.

- Wiem że nie jesteście panowie razem, pan Tsukishima opowiedział mi co się stało. - poczułem jak zaczynają mnie palić uszy. - Odradzam wiązania się z panem Tsukishimą, nawet po kilku latach terapii nie będzie w stanie odwzajemnić uczuć.

- Wiem o tym. - jednak nigdy nie przestanę go kochać. Nie potrafiłbym. Spojrzałem dziarsko w oczy lekarza. - Mogę się z nim zobaczyć? - mężczyzna skinął głową i wszedł do pokoju. Po chwili wyszedł z niego Kei.

- Przykro mi że poznałeś prawdę. - blondyn stanął dobry kawałek ode mnie.

- Nie musisz udawać Tsukki, rozumiem że tak nie jest. - uśmiechnąłem się delikatnie. - Ale mam nadzieję że pozwolisz mi nadal się poznawać. - chłopak skinął tylko zdawkowo głową. Od kiedy się przyznał nie pilnował się już tak bardzo. Widziałem przez to jaki był teraz zagubiony i mimo tego co mówił przestraszony. Przez całe życie grał, a teraz miał być sobą. - Damy radę Tsukki! - uśmiechnąłem się szeroko do chlopaka.

------------------------------------
Eeeee wyszły mi inne proporcje ale... ups
Mam nadzieję że mimo to się podobało ^^
Dobranoc smoki wy moje ^^

One shoty z Haikyuu!!! : D Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz