2. Nie zatrzymuj się

7.2K 287 306
                                        


Stałam na podziemnym parkingu, czekając na Masona, który chwilę wcześniej poinformował mnie o tym, że skończył podpisywać wszystkie ważne papierki i możemy wracać do domu.

Podpierałam się ściany i nawet byłam skłonna usiąść na betonowej płycie. Alkohol, który wypiłam podczas gali, dawał o sobie znać. Miałam ciężką głowę, w której zaczynało szumieć, co źle działało na mój aktualny stan.

— Wrócimy z Eliazem i Rosalie — powiedział blondyn, zamykając za sobą metalowe drzwi, prowadzące do ogromnego garażu. — Ona jako jedyna z nas nie piła.

No chyba sobie żartuje.

— Nie wsiądę z nią do samochodu — skrzywiłam się rozdrażniona.

Mason pokręcił na mnie głową i z zamiarem prawdopodobnie wytłumaczenia mi, że nie do końca mam wybór otworzył usta. Zanim jednak zdążył cokolwiek powiedzieć, przed nami pojawiła się wspomniana para.

— Lecimy! — Blondynka krzyknęła na tyle głośno, że jej wysoki głos rozszedł się po całym parkingu.

— Błagam cię Rosalie bądź ostrożna — westchną brunet, kiedy już wszyscy zajęli swoje miejsca w samochodzie. Dziewczyna w odpowiedzi pokiwała głową i włączyła zdecydowanie za głośną jak na mój stan upojenia muzykę.

— Możesz przyciszyć? — zapytałam z grymasem.

Rozsadzało mi głowę.

— Psujesz zabawę, kochana — przewróciła oczami na mój komentarz, ściszając ten jazgot.

Wyjechaliśmy z naszego miejsca i skierowaliśmy się w stronę wyjazdu z parkingu.

— Co do cholery? — rzuciła blondynka, gwałtownie hamując. — Co za pieprzony kretyn! — uderzyła ręką o kierownicę, wywołując nasze zmieszanie.

Czarny, masywny samochód wjechał centralnie przed nasz, starając się wyprzedzić naszą czwórkę bez żadnej podstawy. A, żeby było śmieszniej Rosalie specjalnie, podjechała bliżej przez co, zablokowała Mercedesa.

Pierwszy raz jej zachowanie zrobiło na mnie wrażenie. Takie w moim stylu.

— Ustąp im Rosalie. To są naprawdę niebezpieczni ludzie. Nie szukajmy kłopotów — upomniał dziewczynę Eliaz.

— Nie odjeżdżaj — rzuciłam z chytrym uśmieszkiem. — Chcą się bawić? To będą mieli zabawę.

— Kurwa. — Po parkingu rozszedł się niski głos mężczyzny, który wysiadał z Mercedesa przed nami.

Podszedł w naszą stronę i zaczął uderzać w szyby. Rosalie uchyliła okienko i ze spokojem, uniosła pytająco brew.

— Jakiś problem? — zapytała.

— Zaraz będziesz miała problem — prychnął. — Zjeżdżaj. Ty i twoi znajomi — oparł ręce o drzwi samochodu.

— Jebany książę — dodałam od siebie.

Mam nadzieję, że usłyszał.

— Wyjazd — zacisnął mocniej dłonie, patrząc w moją stronę.

Nie miałam zamiaru ustępować temu bezczelnemu dupkowi.

Wysiadłam z samochodu, trzasnęłam głośno drzwiami i pełna determinacji stanęłam przed tym gorylem. Facet był potężny, przez co trochę się zestresowałam, a moja głowa zaczęła boleć bardziej, niż powinna.

Usłyszałam, jak zaraz za mną, wysiada Mason.

— Posłuchaj, nie chcemy żadnych problemów — odezwał się, ciągnąc mnie w swoją stronę.

Not a chanceOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz