22. Znowu się dusiłam.

4.6K 235 249
                                        

hej wam!

TWITTER NA KTÓREGO WAS ZAPRASZAM CAŁYM SERDUCHEM:

awersjaa #notachancewatt

buziaki

Ziewnęłam. Przetarłam oczy i ze sztucznym uśmiechem rozpoczęłam poniedziałek. Najważniejsze jest dobre nastawienie i nieprzejmowanie się. Trochę się podbiję kawą i oszukam całą siebie.

Wstałam z łóżka, rozpuściłam włosy z wczorajszego koka, którego zrobiłam wieczorem i zeszłam do kuchni. Z głośników puściłam najweselszą muzykę, jaką znam, włączyłam ekspres do kawy i otworzyłam okno. Przeciągnęłam klamkę i pociągnęłam do siebie. I tak z każdym możliwym oknem w pomieszczeniu i salonie. Panicznie, nie kontrolując się, zapragnęłam dostępu do jak największej ilości powietrza. Dusiłam się. Znowu się dusiłam.

— Adalyn! — zawołał głos mojego przyjaciela. Ale co z tego. Wchodził jednym uchem, a wychodził drugim. Chcę powietrza.

Stałam i szarpnęłam plastikową rączką, która opornie nie chciała się przechylić.

— Kurwa mać, kto montował to badziewie? — skomentowałam żałośnie.

— Adalyn zostaw w spokoju te okna, nic ci nie zrobiły, żebyś je tak maltretowała. Nie dziw się, jak próbujesz otworzyć atrapę, która jest ledwo ruchoma.

Nie docierały do mnie jego słowa. Byłam za bardzo zdeterminowana i oszołomiona. Kontynuowałam swoją walkę z klamką do momentu, kiedy poczułam na tali ręce przyjaciela. Odciągnął mnie od okienka i unosząc, przeszedł ze mną przez salon i posadził na kanapie.

— Popatrz na mnie — Kucnął przede mną, łapiąc za obie dłonie. — Teraz, Adalyn. — Powtórzył, kiedy nie podniosłam wzroku.

Uniosłam leniwie głowę i skupiłam się na tęczówkach blondyna. Jasne jak dzisiejsze niebo. Błękitne jak ocean, w którym aktualnie tonę.

— Co? — zapytałam, opuszczając ramiona.

— Zachowujesz się jak nie ty — westchnął. — Co się dzieje?

Popatrzyłam na chłopaka, narzucając na twarz subtelny uśmiech.

— Wszystko jest w porządku — mrugnęłam. — Gitarka.

Poklepałam przyjaciela po ramieniu i wstałam z kanapy. Ominęłam go z gracją i przeszłam do kuchni. Otwarte okna dawały mi wbrew wszelkim pozorom poczucie bezpieczeństwa.

Wyjęłam ulubiony kubek, zrobiłam kawę i poszłam na górę do pokoju. Zamknęłam drzwi i wymazując każdą najdrobniejszą myśl, zabrałam się za szycie sukienki na jakaś małą księżniczkę. Kułam się igłami, nie potrafiąc skupić na pojedynczych czynnościach.

— Kurka wodna! — Pisnęłam. — Sukieneczka w pszczółki. Zaraz będą chcieli majteczki w krokodylki. — Marudziłam pod nosem.

Zmęczona, zirytowana i bez sił skończyłam jedno z zamówień. Ładnie zapakowałam, wpisałam dane klientki i padłam na łóżko. Drzemka zawsze spoko.

— Adalyn! — Krzyk Masona dotarł prosto do moich wrażliwych bębenków.

Nie minęło pięć minut. Przysięgam, że go skrzywdzę.

— Co!?

— Podnoś cztery litery i chodź.

Zwlekłam się z łóżka, prawie spadając na podłogę i po drodze zgarnęłam paczkę papierosów. Nie palę, ale czasami się zdarzy. Wszystko jest dla ludzi, nie?

Not a chanceOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz