23. kocham cię.

5.1K 239 450
                                        

"To Die For" pasuje do sytuacji Aarona aktualnie także polecam sobie włączyć pod koniec

twitter #notachancewatt

Tydzień później

Od wizyty mamy zdążyłam sobie wszystko poukładać. Igły, materiały, natrętne myśli i swoje decyzje. Problem w tym, że jak tylko dochodzę do jakiegokolwiek racjonalnego wytłumaczenia danych słów, które zostały mi w ostatnim czasie powiedziane prosto w oczy, ponownie się gubię. Jakbym zamiast łączyła puzzle, układała rozpadające się po czasie, bez kompletnego sensu domino. Wszystko może być jedynie blefem. Nawet straciłam nadzieję na rozpoznanie, który z nich kłamie, a bardzo możliwe, że oboje.

Niedziela.

Kolacja, na którą idę z brunetem, odbędzie się o osiemnastej. Cała rodzina Conallów przy jednym stole i wykorzystywana brunetka Adalyn Levine. Nie wiem, czy patrzenie w oczy oby dwóm osobą, które wprowadzają mnie w kompletny mętlik, będzie dla mnie korzystne i zdrowe. Połączenie, przy którym będę musiała z uwagą uważać na każde, pojedyncze słowo, które wypowiem. I gryźć się w język.

Jest już pora obiadowa, a ja za sobą nie miałam nawet zjedzonego śniadania. Stres się ze mnie wylewał i okazywał się w każdy możliwy sposób, który leczyłam nikotyną. Łudziłam się, że pomoże. Ból brzucha, potliwość, brak apetytu. Zebrałam się jednak w sobie, chcąc uniknąć zemdlenia i bóli głowy i poszłam do pobliskiej restauracji. Byłam świadoma, że czeka mnie kolacja, jednak nie miałam zamiaru tam jeść niczego pożywnego. Nie dałabym rady, a że muszę sprawiać pozory, to zamówię sobie lody.

Po lekkim lunchu wróciłam do apartamentu. Godzina, na którą miał przyjechać Aaron, zbliżała się, a ja musiałam ubrać się w coś stosownego. Wybrałam sukienkę przed kolano w kolorze butelkowej zieleni, do tego ubrałam wygodne trampki i rozwiązałam włosy. Nałożyłam delikatny makijaż i wpakowałam potrzebne rzeczy do torebki. Zabrałam nawet gaz pieprzowy. Tak w razie czego.

Siedziałam gotowa na łóżku i przeglądałam projekty nowej, zimowej kolekcji znanych artystów w świecie mody. Kiedy usłyszałam pukanie do drzwi mojego pokoju, automatycznie przeszedł mnie dreszcz.

— Adalyn — Do pomieszczenia wszedł Mason. Miał zmartwioną minę, opuszczone ramiona i wyglądał jakby co najmniej wstał dziesięć minut temu. — Boję się kurwa o ciebie.

Usiadł zaraz obok mnie i objął ramieniem. Popatrzył na mnie i oparł czoło o moje ramię.

— Ja też się boję, ale pójdę tam, żeby mieć święty spokój — westchnęłam. — Zobaczę, który skurwiel ma świetną zabawę, mieszając mi wszystko i wymyślając sobie niestworzone historie.

— Masz mi dawać znać — Wymierzył we mnie palec. — Że już dojechałaś, wszystko jest okej i kiedy będziesz wracać. Będę na ciebie czekał.

Uśmiechnęłam się. Wstałam i przytuliłam do blondyna. Wyszliśmy z mojego pokoju i przeszliśmy do salonu, w którym rozległ się dzwonek domofonu. Wzięłam to za znak i wyszłam z apartamentu, żegnając się z przyjacielem.

Idąc w stronę garażu, przypomniało mi się jedno z pierwszych spotkań z brunetem. Byliśmy umówieni na kręgle, a jak wsiadłam do samochodu, w głowie zaczęłam go wyzywać za brak kultury w moją stronę.

Nie zastanawiając się, ruszyłam w stronę dźwięku zapalonego silnika i trafnie zauważyłam samochód chłopaka. Przeszłam w jego stronę zgrabnym ruchem i pomachałam mu zza szyby. Odwzajemnił mój gest, podnosząc jedynie prawą rękę z kierownicy, żeby zaraz ją tam ponownie położyć.

— Cześć — rzuciłam z uśmiechem, wsiadając do ciemnobrązowego auta.

— Sam nie jestem w stanie uwierzyć w to, jak potwornie żałuje, że wsiadłaś właśnie do tego samochodu. — Powiedział, nie parząc na mnie. — Przepraszam.

Not a chanceOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz