Jeszcze raz przepraszam was, że zniknęłam na aż tydzień. Przyjechał do mnie przyjaciel, mama w szpitalu (na szczęście dziś już wychodzi) plus mój tata zachowujący sie jak kretyn w niektórych momentach bardziej niż zwykle. Dzisiaj bedzie juz bilans, zaczęłam jedną dietę, ale o tym opowiem wam w dzisiejszym rozdziale.
Jeśli chodzi o jedzenie w ciągu ostatnich dni, to starałam się nie wychodzić poza limit. Czy udawało mi się cały czas, nie jestem pewna. Na pewno przybyło mi wody w organizmie, bo czuję się o wiele ciężej i boję się zważyć, nawet jeśli wiem, że to tylko woda i zejdzie w ciagu dwóch dni.
Postanowiłam się wziąć choć trochę za ćwiczenia i dzisiaj rano poszło trochę jogi i pobiegałam nawet trochę. Jednak sama joga pokazała mi jak bardzo wyszłam z formy. Jestem pewna, że to też jest częściowo wywołane tym, że mam zwolnienie z wfu i nie ćwiczyłam ani razu w tamtym roku szkolnym.
To daje mi jednak motywację, żeby zacząć więcej się ruszać. Czuję ogromną motywację do wszystkiego. Do po prostu wzięcia się za siebie, tym razem raz, a porządnie.
Dzisiaj mój przyjaciel wraca do siebie, więc popołudniu poćwiczę i pójdę spać, bo nie spałam całą noc.
Do zobaczenia w nastepnym rozdziale, miłego dnia^^
CZYTASZ
Dzienniczek odchudzania
De TodoKontynuacja dziennika pierwszego, nie robcie tego co ja. Jest to niezdrowe i zdaje sobie z tego sprawę. Czytajcie na własną odpowiedzialność. Dawniej "60 dni do celu dziennik odchudzania"
