Byłam na tyle zmęczona że nie protestowałam, weszłyśmy do jej mieszkania a ona pozwoliła mi usiąść na kanapie. Przyniosła dwa talerze makaronu postawiła przed emną i wróciła do kuchni, zabrała ze sobą lód i maść.
- Posmaruje Ci kolano. Pozwolisz? - zapytała.
- Poradzę sobie. - wzięłam maść z jej rąk i zaczęłam wcierać maść w nogę. Umyłam ręce i poszłam zjeść.
- Mogę zapytać dlaczego się okaleczasz?
- Nie może Pani ale i tak Pani to zrobiła. - odpowiedziałam patrząc w komórkę.
- Więc odpowiedz mi. - słyszałam jak jej delikatny głos zaczyna się załamywać.
- Każdy ma problemy i radzi sobie z nimi inaczej. - Mówiłam dalej na nią nie patrząc. Między nami zapadła cisza aż poczułam jak ona zaczęła podnosi moją głowę, patrząc mi w oczy, czułam jak jej wzrok sięgał głęboko moich oczu.
- Martwię się o Ciebie...tak bardzo się martwię. - Widziałam jak samotna łza spływała jej po policzku, nienawidzę świadomości że jest to przez emnie. Nie potrafiłam wydusić z siebie słowa.
- Wiem że robię źle, wiem że Cię skrzywdziłam. - powiedziała dalej zaglądając w moje przeszklone oczy.
- Dobrze, daje rade. Nie ma powodu aby Pani się martwiła. - to było jedyne co potrafię wydusić. Poczułam jak jej rękę z mojego podbródka przysuwa w stronę policzka.
- Miałaś nazywać mnie mnie inaczej pamiętasz? - zapytała.
- Nie wiem czy powinnam.
- Brakuje mi tego jak mnie nazywałaś ale bardziej mi brakuje dotyku Twoich ust. - powiedziała nie pewnie a ja przetarłam jej łzy i poczułam na moich ustach jej ciepły oddech. Wiedziałam że nie powinnam ale chciałam tego i ona chyba też, tym razem to ona usiadła na mnie i mnie pocałowała aż brakowało nam tchu. Delikatnie się od niej odsunęłam i powiedziałam:
- Jeżeli zamierzasz żałować tego co robisz po raz kolejny to ja już pójdę. - widziałam jak delikatnie otwiera swoje oczy i na mnie patrzy.
- Nie będę, zrób tak żebym nie żałowała. Chce zapomnieć o wszystkim ale tylko Ty możesz mi w tym pomóc. - odpowiedziała a ja wiedziałam co robić. Złapałam ją za biodra i przybliżyłam do siebie, zaczęłam delikatnie ją całować, przegryzłam jej dolną wargę a z jej ust wydobył się delikatny jęk. Wzięłam ją na ręce i zaniosłam do sypialni, położyłam na łóżko a sama na niej usiadłam po raz kolejny ją całując, ona wplątła swoje ręce w moje włosy a ja czułam jak mój żołądek zrobił fikołka. Zeszłam pocałunkami na jej szyje, podwinęłam koszulkę i zaczęłam całować jej brzuch. Czułam jak polonistka zdejmuje swoją koszulkę na co oczywiście jej pozwoliłam a zaraz zdjęła moją. Przeniosłam swoje pocałunki na jej piękne piersi i zdjęłam stanik, po chwili zaczęłam je masować. Zaczęłam rozpinać jej spodnie i całowałam ją przez bieliznę, powoli się z nią droczyłam kiedy usłyszałam:
- Proszę, zrób to już... - pierwszy raz słyszałam jak moja polonistka się jąka ale postanowiłam sprawić jej przyjemność i zdjęłam z niej dolną część garderoby. Składałam pocałunki na wewnętrznej stronie jej ud, przeniosłam pocałunki na jej kobiecość a z jej ust wydobywały się pojedyncze jęki, językiem zaczęłam wykonywać okrężne ruchy po czym włożyłam jeden palec i dołożyłam drugi a z jej ust wydobył się głośny jęk, drugą ręką dalej masowałam jej piersi, starałam się doprowadzić ją do stanu w którym nigdy nie była. Nauczycielka zaczęła wyginać się w luk a ja byłam szczęśliwa, wykonywałam coraz szybce ruchy i dołożyłam usta:
- om...matko - krzyknęła złapała za bok łóżka a jej plecy zaczęły się wyginać, wykonałam jeszcze pare ruchów i wiedziałam że moja cud kobieta właśnie wtedy doszła. Podniosłam się i zawisłam nad nią, ona przybliżyła mnie do siebie i pocałowała mówiąc:
- Dziękuje... było cudownie. - powiedziała z przyspieszonym oddechem. Przytłumiła się do niej a ona gładziła moje plecy, chwile rozmawiałyśmy aż zobaczyłam ze na zegarku jest 21.34.
- Pójdę już do domu. - powiedziałam
- Zostań ze mną, tęskniłam.
- Na prawdę powinnam wracać.
- Czyli teraz Ty mnie zostawisz. Nie dziwie się. - powiedziała ale ja nie chciałam żeby ją to zabolało.
- Jak zwykle potrafisz mnie namówić.
- Czyli zostajesz? - Zapytała z miną pełną nadzieji.
- Tak zostaje. Ale pójdę coś zrobić do jedzenia. Masz ja coś ochotę? - zapytałam wstając z łóżka.
- Ohh... Na Ciebie mała. - Dałam jej buziaka i poszłam do kuchni, zrobilam kanapki i zaniosłam do salonu.
- Słońce!!! Kolacja!!! Idziesz? - krzyknęłam. Usłyszałam króli zbliżające się w moim kierunku.
- Słońce? W końcu! Kocham uczucie jak słyszę to od Ciebie. - mówiąc to przytuliła się do mnie.
- Cieszę się a teraz już jedz. Smacznego słoneczko.
- Smacznego mała.
CZYTASZ
chce być Twoja
Teen Fictionuczennica, tak bardzo pragnęła tej jednej nauczycielki która dbała o nią. Każde jej słowo działało na nią paraliżująco a dotyk był niesmowicie przyjemny.
