coraz trudniej

1.1K 40 0
                                        

Wróciłam do salonu żeby zrobić jakaś kolacje, Edyta w tym samym czasie się myła. Zajrzałam do jej lodówki ale było tam tylko światło, w sumie nic nowego. Nauczycielka większość czasu spędzała w szkole a jeżeli już wracała to jadła na mieście. W szafce udało mi się znaleść płatki, zgrzałam mleko i wlałam miski a płatki jakie udało mi się znaleźć postawiłam na stół. Usiadłam do stołu żeby poczekać na Edytę, poczułam jak dzwoni mój telefon, spojrzałam na komórkę i był to trener, odebrałam:
- Tak, słucham trenerze?
- Hej Kinia, pamiętasz że za cztery dni wyjeżdżamy?
- Tak pamietam.
- Jutro jest trening i po jutrze, ustalimy szczegóły i taktykę. Będziesz?
- Będę, chociaż trochę się obawiam. Nie jestem pewna czy powinnam tam jechać.
- Przestań natychmiast! Jesteś najbardziej uzdolnianą dziewczyną, poradzisz sobie, wiem to. I ty też to wiesz ale z podejściem przegranej nie masz dużych szans. Podejdź do tego meczu jak wtedy gdy pierwszy raz graliśmy na wojewódzkich. Byłaś niesamowita i teraz też taka będziesz, jasne?
- Dobrze, Dziękuje trenerze. Będę jutro.
- Liczę na Ciebie, nie przeszkadzam. Do jutra. - odłożyłam słuchawkę i przekręciłam się w stronę wejścia do kuchni, oparta o framugę stała polonistka.
- Kto to dzwonił?
- Trener, siadaj. Musisz coś zjeść a to było jedyne co miałaś w domu.
- Kiedy wyjeżdzasz?
- Za cztery dni.
- A Kiedy wrócisz?
- Nie wiem, możemy już jeść? - zabrałyśmy
się za jedziecie, była dość niekomfortowa cisza ale wiedziałam że dzisiejszego wieczoru porozmawiam z nią o jej oprawcy. Nie odpuszczę ani jej, ani jemu.
Po zjedzonym posiłku odłożyłam talerze do zmywarki i podeszłam do Edyty, jej wzrok był przepełniony troską, podeszłam do niej bliżej i wzięłam ją na ręce.
- Kinga!! Puść mnie!! - krzyknęłam, uderzając mnie w plecy.
- Nie wierć się bo cię opuszczę.
- Sama mogę dojść do salonu!!
- Wole cię zanieść. - uśmiechnęłam się.
Gdy byłyśmy już przy kanapie posadziłam ją i usiadłam na nią okrakiem. Tym razem ja nalałam dla nas wina i podałam jej jeden kieliszek.
- Obiecaj mi że będziesz trzymać się od niego z daleka jak mnie nie będzie. - powiedziałam.
- Ja się trzymam z daleka ale on nie. Nie rób mu krzywdy, bo ty dostaniesz po dupie.
- I tak go załatwię, zabije go. - wtedy złapałam nauczycielkę za twarz i pocałowałam. Polonistka odsuneła mnie od siebie i patrzyła mi w oczy, były ciemne, ciemniejsze niż zwykle przypominały kolor jagody. Była przerażona, zła i smutna, nie chciałam żeby taka była, chciałam wzbudzać w niej tylko te pozytywne emocje.
- Dlaczego taka jesteś? Dlaczego nie słuchasz o co cię proszę? - zapytała.
- Będę dbać o Ciebie, nawet jeżeli tego nie będziesz chciała... - poczułam jej ciepłe wargi na swoich, byłam szczęśliwa chciałam znów poznać każdy kąt jej ciała i doprowadzić ją o dreszcze ale przeszkodził mi w tym dzwonek jej telefonu.
- Proszę... nie teraz... - mówiłam dalej muskając jej szyje.
- Zobaczę kto to. Zaraz wrócę do Ciebie kochanie. - powiedziała zdejmując mnie z kolan i kierując się w stronę kuchni, tam gdzie leżał jej telefon. Nie mogłam usłyszeć rozmowy ale tez nie chciałam jej przeszkadzać, postanowiłam że poczekam aż wróci. Po dobrych paru minutach usłyszałam trzask, jak coś spada z hukiem na podłogę, odłożyłam kieliszek wina na stolik i pobiegłam do kuchni. Widziałam jak nauczycielka usuwa się po ścianie i dostaje ataku paniki, bałam się o nią nie wiedziałam co się stało czyli nie wiedziałam jak jej pomoc.
Podeszłam do niej i gładziłam jej policzki, delikatnie przysuwając ją do siebie i przytulając.
- Spokojnie kochanie, nic Ci nie grozi. Oddychaj... - położyłam rękę ja jej sercu i patrzyłam głęboko w oczy próbując ją uspokoić, po chwili czułam jak jej klatka zaczyna się unosić miarowo a oddech zwalnia. Podniosłam ją i zaniosłam do sypialni, postanowiłam nie pytać kto dzwonił, położyłam ją na łóżko, przy czym sama kładąc się obok polonistki. Delikatnie przesuwałam ręka po jej plecach, ona nie mówiła nic a ja nie chciałam o nic pytać. Wiedziałam ze mnie potrzebuje. Leżałyśmy tak około 20 minut, kiedy delikatny głos nauczycielki wyrwał mnie z myśli.
- To dzwonił on... boje się o Ciebie Kinia... - czułam jak jej klatka się znów gwałtownie unosi a oddech przyspiesza.
Przeżuciłam ją na siebie, tak aby leżała na mnie.
- To nie ważne, popatrz mi w oczy...- Szukałam czegoś w błękitnych jak morze oczu nauczycielki, czułam jak jej wzrok mnie przeżuwa i próbuje się dostać do mojej duszy. - Nic mi nie grozi, tobie też nie, zajmę się tym jak mogę a teraz się połóż. Porozmawiamy jutro. - ucałowałem w czoło nauczycielkę i nakrywam nas, Edyta się we mnie wtuliła a ja czekałam aż zaśnie.

chce być TwojaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz