kochałyśmy się ile było w nas pragnienia, długo, namiętnie i pełni wrażeń. Kocham ją całym serce ale mam przeczucie że przez ten wyjazd wszystko się zniszczy... chociaż jak kocha to poczeka prawda?
Wstałam o 4 w nocy, żeby się przygotować. Powoli aby nie obudzić polonistki podniosłam sie z łóżka i zaczełam poranną rutynę, nie przepadam za jedzeniem śniadań a tym bardziej tak wcześnie rano wiec zaczęłam od poranej toalety, wzięłam prysznic i założyłam dresy. Miała sporo czasu więc poszłam zapalić na taras. Po skończonym papierosie na chwile wróciłam do sypialni w której spała nauczycielka, usiadłam na łóżku koło niej i odgarnełam kosmyk włosów który opadał jej na twarz, Wyglądała tak pięknie i niewinnie, wtedy dopiero zrozumiałam jak bardzo ją kocham i jaka jest cudowna. Myśląc o tym wszystkim co się dzieje zaczęłam płakać... wstałam szybko z łóżka i znów wyszłam na taras aby się uspokoić, nie szczególnie mi to pomogło a wręcz przeciwnie tylko dobijało, miałam wrażenie że dopiero wtedy dałam puścić się emocjom, stres i nerwy który mi towarzyszyły uderzyły w najmniej odpowiednim momencie. Stałam przy barierce balkonu a lekki poranny powiew wiatru uderzał we mnie jak meteoryt z każdym oddechem było mi trudniej i coraz bardziej chciało mi się krzyczeć, gdy byłam blisko ataku paniki poczułam tak ciepły i delikatny przypływ energi który przytulił mnie od tylu...
-kochanie... nie płacz proszę Cię, nie dziś. Nie teraz, nie chce... - szepnęła mi do ucha Polonistka. zaciskając ręce na moich biodrach przy czym swoją głowę wtuliła w mój kark. Składała delikatne pocałunki na mojej szyji i mocno przytlulała a ja wciąż płakałam.
Czy jej obecność mi pomogła? Nie wiem, chyba nie, a dlaczego? bo nie wiedziałam co z naszej relacji będzie, no kurwa miała mnie nie być dwa tygodnie to nie jest dużo czasu ale jednak wystarczająco żeby to się zniszczyło.
- Nie wiem dlaczego płaczesz... ale chce żebyś wiedziała kochanie, ze jesteś dla mnie najważniejsza. Jesteś dla mnie powietrzem bez którego nie mogę żyć, moim promykiem który rozwesela moje życie, skarbem wartym więcej niż nieskończoność szczescia, jedyna gwiazdka na najpiękniejszym niebie, cichym dźwiękiem wciąż obijającym się od dnia studni, jak mantra która powtarzam co chwile. Jesteś dla mnie na prawdę wszystkim, Kocham Cię Kiniu, będę jak wrócisz, będę jak Ty będziesz walczyć o swoje marzenia, będę cię cały czas wspierać i o Tobie myśleć. Kocham Cię całym sercem i każda myślą i obiecaj mi ze nie będziesz się martwić, zadbam o siebie i będę Cię informować jeżeli coś się będzie. Będę czekać na Twój telefon i każda informacje od Ciebie. Tak bardzo Cię uwielbiam kochanie... - nauczycielka kończąc zdanie odwróciła mnie do siebie, wytarła łzy i pocałowała.
- bądź jak wrócę skarbie, błagam Cię... bądź jak wrócę. - nauczycielka znów mnie pocałowała, nie trwało to długo. Po chwili złapała mnie za rękę i zaprowadziła na kanapę, posadziła mnie a sama usiadła mi na kolana i się we mnie wtuliła.
- lec spac dalej kochanie, ja pójdę pozbieram rzeczy i zaniedługo będę wychodzić, odpocznij przed drogą. - powiedziałam delikatne gładząc jej plecy.
- chce posiedzieć z Tobą, nie wyganiaj mnie.
- to wróć do sypialni, zrobię kawe przygotuje rzeczy i wrócę znów do Ciebie dobrze?
- dobrze... - nauczycielka zaczęła kierować się do sypialni a ja do kuchni.
Wszystko przygotowałam tak aby zabrać tylko torby i wychodzić, miałam jeszcze trochę czasu wiec tak jak obiecałam wróciłam do sypialni nauczycielki.
Przypomniało mi się że pare dni przed moim wyjazdem, kupiłam jej komplet biżuteri, był tam pierścionek, bransoletka na rękę i nogę.
Któregoś razu gdy spacerowaliśmy po galerii bardzo jej się spodobał ale był dość drogi i Edyta wkoncu zrezygnowała z jego kupna, przed wyjazdem pomyślałam ze to idealny prezent aby jej dać.
Wyjęłam go z torby i wróciłam do sypialni, nauczycielka nie spała, tylko leżała i czytała coś na telefonie. Usiadłam obok nauczycielki a ona odrazu się we mnie wtuliła.
- Kochanie możesz usiąść na przeciwko mnie i zamknąć oczy? - zapytałam, a nauczycielka odrazu wykonała czynność o która ja poprosiłam.
- Wyciągnij rączki przed siebie. - nauczycielka wyciągnęła ręce a ja wręczyłam jej kwadratowe pudełko.
- Możesz otworzyć skarbie. - Edyta otworzyła oczy i spoglądała na mnie i na pudełko. Po chwili również i je otworzyła, po dłużej chwili braku jej reakcji nie wiedziałam czego się spodziewać aż wkoncu Edyta delikatnie uniosła głowę a ja w jej oczach zobaczyłam łzy.
- To dla Ciebie, żebyś zawsze o mnie pamietała.
- Kiniu... kochanie... ale to... matko... Dziękuje!.
- Należy mi się przytulas za prezent. - Edyta odłożyła powoli pudełko i mocno prze przytuliła lekko szlochając.
- Kocham Cię Edyta.
- Kocham Cię Kiniu. Pomożesz mi to założyć?
- Pewnie ze tak. - najpierw wyciągnęłam pierścionek i założyłam jej na palec, potem wzielam bransoletkę na rękę a na koniec na noge. I delikatnie ucałowałam polonistkę, nie musiałam długo czekać na jego odwzajemnienie. Chwile później musiałam wychodzić wiec zaczęłam zbierać się do wyjscia czekając na mojego trenera który obiecał ze po mnie przyjedzie, co prawda dopytywał czemu nie śpię u siebie ale po prostu mu powiedziałam ze do sprawy prywatne o które nie dopytywał. Nawet jeżeli wiedział by ze mieszka tu nasza polonistka to sadze ze nic by z tym nie zrobił i za to go ogromnie szanowałam, ze rozumiał wszystko bo przecież każdy jest człowiekiem.
CZYTASZ
chce być Twoja
Teen Fictionuczennica, tak bardzo pragnęła tej jednej nauczycielki która dbała o nią. Każde jej słowo działało na nią paraliżująco a dotyk był niesmowicie przyjemny.
