kolejne rozmowy

1.3K 42 0
                                        

następnego dnia obudziłam się z lekkim bólem ramienia, zastanawiałam się dlaczego tak mnie boli ale gdy odwróciłam głowę wiedziałam że nauczycielka spała całą noc na mojej ręce, pewnie dlatego tak mnie bolało. Nie chciałam jej budzić, delikatnie zabrałam rękę i podłożyłam poduszkę, poszłam do łazienki a chwile później do salonu, syf jaki tam zastałam był dość śmieszny. Rozerwane ubrania moje i edyty, rozbite szklanki, porozwalane buty, rozrzucone poduszki, połamany pilot i zgnieciony koc na środku salonu. Nie byłam zła a nawet miałam przez to lepszy humor, jak przypominałam sobie dlaczego to tam wszystko leży, zastanawiałam się czy nagrywałyśmy Greya czy nie. Poszłam pod prysznic i wzięłam się za sprzątanie, zdążyłam tylko ogarnąć łóżko kiedy za plecami usłyszałam zaspany głos blondynki.
- omójboże, huragan tędy przeszedł?
- nie, to tylko nasze pożądanie. - widziałam jak na jej twarzy pojawia się uśmiech a oczy zaczynają błyszczeć.
- no tak, ale nawet ten pomysł z tą poduszką to ciekawy.
- Zdążyłam się umyć, czyli nie poczułaś że wstałam. - powiedziałam.
- dopiero gdy nie czułam twojego ciepła, zorientowałam się że coś nie tak. Pomogę Ci posprzątać.
- Nie! Idź się umyj a później coś zjemy. - nie chciałam żeby Edyta mi pomagała, nie było tak źle a chciałam żeby trochę odpoczęła. Patrzyłam na nauczycielkę do momentu gdy zniknęła za drzwiami łazienki, ja skończyłam sprzątać i zrobiłam śniadanie dla Edyty a dla siebie odebrałam katering.
- Na prawdę? Nie będziesz jadła ze mną?. - zapytała nauczycielka.
- będę jadła z Tobą ale nie to co Ty. Wiesz że nie mogę.
- Nie chce o tym rozmawiać. - powiedziała. Znów widziałam że na jej twarzy maluje się zmartwienie ale nie chciałam drążyć tematu. Dla nas obu był to drażliwy temat więc bez sensu go zaczynać. Z Edytą zjadłyśmy w normalnej ciszy, chociaż nie chciałam żeby ona była. Szukałam tematu które mogę zacząć, nie myślałam długo, chciałam żeby była pewna że nie zrobiłam nic co żałuje:
- Dziękuje za wczorajszą noc. - powiedziałam z nadzieją że jej się podobało.
- Dobrze że to zaczęłaś... chce o tym pogadać - przestałam jeść, czułam jak wszystko narasta mi w gardle a ja nie mogłam przełknąć własnej śliny. - było mi cudownie, chciałabym tak codziennie ale powiedz mi dlaczego nie dopuszczasz mnie do siebie? - zapytała moja nauczycielka.
- jak to nie dopuszczam? przecież tyle ci powiedziałam.
- powiedziałaś to co chciałam usłyszeć a zresztą dałaś spokój. - czułam jej wzrok na sobie a ja jedyne w co patrzyłam to talerz albo podłoga.
- życie zdążyło mnie nauczyć więcej niż myślisz... i przez bardzo długi czas nie powiem prawdy. Być może nigdy, rodzice mnie kochali do momentu gdy coś im się przestawiło, kochałam rodzine i zawsze stawiałam ją na pierwszym miejscu, ale w każdym z nas coś w końcu pęka ale póżno a we mnie pękło za wcześnie. Gdy miałam osiem lat to już wiedziałam że dostanę w życia w dupę. Wtedy zmarła moja cudowna i najukochańsza ciocia... do tego momentu byłam szczęśliwa. Potem zaczęło lecieć, wyolbrzymiałam sytuacje ale takie które powinnam i zmieniam się ciagle, wtedy tylko kiedy na chociaż dłużej się zamyśle znajduje coś co powinnam w sobie zmienić i za każdym razem to robię, być może dlatego że zmieniam w sobie tyle na raz to rozwala mnie psychicznie. Wiem że sama się rozwalam psychicznie i fizycznie ale tak mi dobrze... kurwa mać. - wypowiadając ostatnie słowa podniosłam głowę, i być może to był błąd, zobaczyłam jak dla blondynki płyną łzy. Wtedy ona wstawała i podeszła do mnie, uklęknęła przed emną a ja uciekłam do pokoju. Ubrałam się i wyszłam z domu, było chłodno i zbierała się burza ale nie zwracałam na to uwagi, chciałam biec, uciekać chociaż sama nie wiem dokąd. Miałam portfel i telefon, weszłam do sklepu i kupiłam piwo ale gdy już wyszłam ze sklepu padało i to dość mocno chociaż miałam to gdzieś. Słyszałam jak dzwoni mi telefon, nie chciałam odbierać ale wiedziałam ze to dzwoni Edyta i pomyślałam że napisze jej SMS:
Do: Idealna polonistka.
- wrócę zaniedlugo, bądź w domu. Nie wychodź i nie dzwon, muszę pobyć sama.
Wiedziałam ze mój telefon wibruje pobrać kolejny ale nie szczególnie mnie to interesowało. Wyszłam z domu około 12 a wróciłam o 20 w sumie nie wiem gdzie byłam, łaziłam po ulicach i lasach słuchając muzyki i pijąc piwo. Trochę się upiłam ale przez ten czas wróciłam do domu cała zmoknięta i zmarznięta. Nie zdążyłam wejść przez próg a odrazu podbiegła do mnie Edyta.
- Boże... jak ja się bałam. - widziałam że płacze od paru godzin, miała strasznie czerwone oczy. - KURWA MAĆ, GDZIE TY BYŁAŚ. - przytuliła mnie do siebie, chociaż byłam cała przemoczona.

chce być TwojaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz