niespodziewany gość

1K 34 1
                                        

Kierowałam się w stronę domu nauczycielki, zajęło mi to około 20 minut. Udało mi się w mojej torebce znaleść zapasowa klucz, weszłam do mieszkania w którym było ciemno i pusto uznawałam ze Edyta śpi, poszłam do kuchni nalać szklankę wody. Na zewnątrz było chłodno ale bardzo przyjemnie, polonistka miała duży i przyjemny taras. Nie zastanawiałam się długo, postanowiłam wyjść na papierosa, z torebki wyciągnęłam paczkę i zapalniczkę, po chwili byłam już na balkonie zaciągając się dymem. Zapomniałam trochę o wszystkim i starałam sobie o tym nie przypominać, myślałam o Edycie, jak bardzo ją kocham i o tym co nas łączy. Z moich przemyśleć wyrwał mnie głos cholernie dobrze mi znany.
- Miałaś nie palić prawda? - odwróciłam się przez prawe ramie i ujrzałam nauczycielkę z butelka wina w ręku opierającą się o ścianę.
- Miałam ale jakoś mi się zachciało. Dlaczego nie śpisz? - zapytałam.
- Jestem tutaj z tego samego powodu co Ty. Chciałam pomyśleć.
- O czym? - zapytałam podchodząc bliżej polonistki.
- O tobie... o tym bardzo Cię kocham.
- Cóż za paradoks, też myślałam o tym jak bardzo Cię kocham. - odpowiedziałam jej biorąc butelkę wina i upijając z niej łyk - jak było z siostrą?- zapytałam.
- Ja... ja nie byłam z siostrą. - zatkało mnie gdy to usłyszałam, przez chwile stało jak wyryta i patrzyłam na nauczycielkę, czekając aż powie mi z kim była. - byłam z Justyną... - czułam jak pękło mi serce, Justyna to była dziewczyna mojej polonistki. No może nie tyle co dziewczyna ale jakaś miłość, jej relacja przypominała mi moją i Natalki. Kochałyśmy się, całowaliśmy, spałyśmy razem i takie inne ale nigdy naszej relacji nie nazwaliśmy związkiem. Teraz nie mamy szczególnego kontaktu bo ona znalazła chłopaka a obie jesteśmy świadome tego że gdyby chociaż na chwile znalazły byśmy się same w jednym pomieszczeniu to wróciły byśmy do tych samych relacji co kiedyś, nie mogły byśmy siebie wzajemnie odpuścić. Tak samo było z Justyną i Edytą, taka sama była relacja między nimi. Przestraszyłam się i znów poczułam się zdradzona, okropne uczucie o nikomu takiego nie życzę.
- Obudź się!! Jesteś ze mną? - usłyszałam głos polonistki który wyrwał mnie z myśli.
- I jak było?
- Nie zdradziłam Cię mała, przysięgam nie martw się.
- Jak mam się kurwa nie martwić!? Myślisz ze dalej nie wiem że ją kochasz i za nią szalejesz. Wiem co czujesz do mnie i o mnie myślisz, nie kochasz mnie tak samo jak jej! Wiem to i przestań kłamać i mnie oszukiwać, twoje zdanie jest wciąż takie samo Ty jesteś nauczycielka a ja przecież uczennicą. Kinga się zjawia gdy źle i gdy masz chcice i do niczego innego nie jestem Ci potrzebna!! - krzyczałam, pełna złości i nienawiści. Przepełniona bólem, zazdrością i toksyną.
- Nie! Nie mów tak! Kinia... - powiedziała.
- mam dość tego jak kłamiesz, mam kurwa tego dość. - Powiedziałam spokojnej ale wyszłam z jej mieszkania i wróciłam do domu, wyjęłam z szafki wódkę i bez zastanowienia upiłam pare łyków. Byłam dość pijana, zaczęłam świrować, biegać po mieszkaniu i rozwalania różnych rzeczy.

*Następny dzień*
Nie pamietam kiedy się zasnęłam, obudziłam się z okropnym bólem głowy i kapciem w mordzie. Leżałam w łóżku, przebrana, nie przypominam sobie o jakiejś kąpieli czy cokolwiek. Zeszłam na dół do kuchni żeby napić się wody, później poszłam do łazienki, opłukałam twarz, umyłam zęby i przeczesałam włosy. Chciałam ten dzień spędzić sama w spokoju ale... nie udało mi się, gdy wyszłam z łazienki na tarasie siedziała moja polonistka, zamurowało mnie i przede wszystkim zasnatawialo jak weszła do mojego mieszkania.
- Mogę wiedzieć co Ty tu kurwa robisz? - zapytałam.
- Chce porozmawiać na spokojnie.
- Nie obchodzi mnie co Ty chcesz. Jak weszłaś?
- Dałaś mi ostatnio klucze zapasowe, nie oddałam Ci ich.
- To oddaj i wiesz gdzie są dzwi.
Weszłam z powrotem do mieszkania i czekałam aż nauczycielka wyjdzie z domu.

***************************************
Krótszy ale mam nadzieje się ze podoba.

chce być TwojaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz