14. Szok i nie dowierzanie!!!!

398 15 4
                                    

Wstałam. Tylko irytująca muzyka budzika jest w stanie mnie obudzić o każdej porze. Szkoda że tylko ona.

Przeklnęłam pod nosem i wyłączyłam budzik. Spojrzałam na godzinę w telefonie, 5.00 rano. Super. Popatrzałam na swoje prawo, śpiący Damiano. Wygląda uroczo jak śpi. Widok chłopaka wywołał u mnie uśmiech, szkoda że muszę go budzić...

Pocałowałam chłopaka w czoło i szepnęłam do ucha żeby wstawał. Obudził się, ktoś mi podmienił chłopaka?

-Damiano czy to na pewno ty? Nigdy nie wstajesz odrazu...

Brunet się zaśmiał i wstał z łóżka. Dobra, to nie jest on na 100%. Wziął ubrania i szybko się w nie przebrał, nie stawiał dziś na wygląd tylko na wygodę. Przecież samolot to nie występ mody. Chyba.

Podszedł do mnie i się przytulił. Zostawił na moich ustach czuły pocałunek.

-Jesteś śliczna, wiesz o tym? -uśmiechnął się i wyszedł z pokoju. W progu posłał mi jeszcze buziaka i wyruszył na dół w zamiarze zrobienia śniadania. O spalenie kuchni nie musiałam się bać, Damiano to zespołowy kucharz.

Wzięłam z krzesła przygotowane wcześniej dresy i bluzkę Damiano. Tak, uwielbiam kraść jego ciuchy. Czemu takich nie ma na działach damskich? Nigdy chyba tego nie zrozumiem. Ubrałam się szybko w pokoju i wyszłam na korytarz.

-Najpierw Vic, z nią będzie najwięcej problemów...-powiedziałam w myślach, skierowałam się do drzwi od pokoju dziewczyny i zapukałam.

-Buongiorno, wstawaj blondyna nie ma czasu! -szybkim krokiem podeszłam do okna i odsłoniłam zasłony, promienie słońca oślepiły dziewczynę mimo zamkniętych oczu.

-Jeszcze pięć minut mamo -przewróciła się na drugi bok.

Zerknęłam na zegar w pokoju dziewczyny. Pięć minut to za dużo, musi się obudzić w tej chwili.
Wskoczyłam na łóżko dziewczyny i zaczęłam
ją łaskotać, Vic ma bardzo dużą słabość do łaskotek.

-Prze...Przes...Przestań Marlena! -powiedziała przez śmiech, okej obudziła się.

-To wstawaj! -przestałam. Zeszłam z łóżka i rzuciłam dziewczynie ciuchy z szafy- Ubieraj i czekaj na dole.

Wyszłam z pokoju Vic, nogi poniosły mnie do pokoju Thomasa.

-Dzień dobry ragazzo* -otworzyłam drzwi do pokoju gitarzysty- Wstawaj bo chyba nie chcesz biegać za samolotem -podeszłam do szafy i wyjęłam ubrania dla blondyna. Rzuciłam je mu tak że skończyły na jego twarzy.

-Tak już wstaję, nie bij -zaśmiał się ospale i otworzył oczy.

-Czekaj na dole -Wyszłam z pokoju.

Został mi Ethan. Z nim nie będzie raczej problemów.

-Dzień dobe...o nie śpisz -wchodząc do pokoju zauważyłam ubranego już perkusistę. Matka go dobrze wychowała.

-Dzień dobry Mari -uśmiechnął się i wstał z łóżka. Na  powitanie mnie przytulił i wyminął, wcześniej wziął w rękę bagaż. Odprowadziłam go wzrokiem do schodów.

————————

Po umyciu zębów i całej rutynie w łazience wzięłam z pokoju walizkę i zeszłam na dół. Każdy już jadł śniadanie.

-Wow, nikt nie śpi. Jestem w szoku -zaśmiałam się, odstawiłam walizkę do lasu bagaży mieszkańców budynku i podeszłam do stołu.

Pocałowałam Damiano w policzek i się przysiadłam.

-A ja?! -krzyknęła żartobliwie Vic.

-Przepraszam...-udałam rozpacz lecz po chwili wybuchłam śmiechem.

*ragazzo - chłopak wiec se odmiencie tak poprawnie zeby byloxd
——————————
HEJ KOCHANI COUWAS
<3

𝐿'𝑎𝑙𝑡𝑟𝑎 𝑑𝑖𝑚𝑒𝑛𝑠𝑖𝑜𝑛𝑒 || 𝐷𝑎𝑚𝑖𝑎𝑛𝑜 𝐷𝑎𝑣𝑖𝑑Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz