16.

2.4K 220 25
                                        

Przewiduję nadrobienie rozdziałów, więc może dostaniecie w tym tygodniu jeszcze dwa 🙈






Harry nie miał pojęcia, co z Louisem, który nie zjawił się ani na ich randce, ani na następny dzień. Nawet wysłał Nialla na zwiady, żeby dowiedział się, co się stało, ale ten nie przyniósł żadnych większych wiadomości oprócz tego, że doktor Tomlinson wziął kilka dni wolnego.

– Na pewno coś się stało – powiedział po raz kolejny Harry, gapiąc się w sufit.

– Nie przeżywaj, może po prostu coś mu wypadło, jakieś sprawy rodzinne albo coś podobnego – odpowiedział Niall.

– Ale chyba dałby wtedy znać – stwierdził brunet. – Mówię ci, że coś się wydarzyło.

Gdyby chociaż miał numer Louisa, dowiedziałby się, co się działo, ale on nawet o tym nie pomyślał, bo przecież widzieli się codziennie, a szatyn nie raz zostawał jeszcze po godzinach, żeby poznać się z Harrym lepiej.

– A ja ci mówię, że nie powinieneś się teraz denerwować – odpowiedział Niall, na co Harry tylko przewrócił oczami.

Chyba trochę zakochiwał się w Louisie, skoro tak się o niego martwił. A martwił się i to bardzo, bo przecież byli umówieni, a szatyn się nie zjawił, mało tego, nie pojawił się dzisiaj w pracy i to było jeszcze bardziej podejrzane. Musiało się stać coś poważnego, skoro Louis zniknął bez uprzedzenia, a chyba powinien go poinformować, skoro mieli już za sobą te kilka prowizorycznych randek. Tym bardziej, kiedy sam deklarował się, że chciałby spróbować być ojcem dla Kruszynki.

– To nie jest normalne, muszę się dowiedzieć...

– Harry – przerwał mu Niall, ale zanim dodał coś jeszcze, usłyszeli ciche pukanie do drzwi.

Styles od razu spojrzał w tamtą stronę, licząc, że Louis w końcu się pojawił, ale skrzywił się od razu, widząc w nich Liama. W sumie cieszył się, że ten przyszedł, bo to mogło oznaczać dobre wieści dla Nialla, ale nie jego się spodziewał.

– Cześć – przywitał się Payne. – Można?

– Pewnie, wejdź – odpowiedział od razu blondyn, a jego żołądek ścisnął się jednocześnie ze strachu i podekscytowania.

– Chciałem z tobą porozmawiać – powiedział Liam, wchodząc do sali i praktycznie od razu zajął stojące obok krzesełko, a Niall usiadł na łóżku, wpatrując się w niego intensywnie, jednak nie odezwał się słowem, więc po chwili to Payne znowu zabrał głos. – Słuchaj... – zaczął, nie wiedząc do końca, jak ma to ująć, chociaż powtarzał sobie to w głowie już tysiące razy. – Ja... Myślałem o tym wszystkim przez te kilka dni.

– I? – zachęcił Niall, czekając na dalszą część wypowiedzi.

– I chyba cię rozumiem – powiedział Liam. – Chciałbym cię też przeprosić za tę całą sytuację, nie wiedziałem do końca, że tak to wygląda, ale patrząc na to z boku, chyba wszyscy jesteśmy winni i w sumie jesteśmy kwita.

Blondyn zaśmiał się cicho. To akurat była prawda, każdy z nich miał tyle samo na sumieniu, więc obiektywnie patrząc, mogliby nawet zacząć od zera.

– Tak, coś w tym jest – odpowiedział mu, a Liam posłał mu mały uśmiech.

Harry na drugim łóżku za to wyszczerzył zęby, bo coś mu się wydawało, że to wszystko szło w jak najlepszym kierunku i Niall, wbrew swoim obawom, jeszcze będzie miał z kim wychowywać dziecko.

– W każdym razie – odezwał się znowu Liam. – Trochę o tym wszystkim myślałałem i naprawdę cię polubiłem przez ten czas, więc może...

– Tak? – zachęcił go znowu Niall, kiedy ten urwał w połowie zdania.

– Zastanawiałem się, czy może moglibyśmy czasem się spotkać albo, czy mógłbym czasem pomóc ci przy dziecku? – zapytał Payne i Harry wyszczerzył się jeszcze bardziej, zdecydowanie w tej chwili zapomniał o Louisie i chyba powinien przestać też tak perfidnie gapić się na tę dwójkę, ale nie mógł się powstrzymać i chciał jak najszybciej dowiedzieć się, jak rozwinie się ta sytuacja, bo z całego serca im kibicował.

– A jeśli to nie twoje dziecko? – odpowiedział pytaniem Niall. – Jeśli ojcem jest Zayn?

– Nieważne, lubię cię i dziecko również, i naprawdę chciałbym czasem was zobaczyć i w czymś pomóc.

Po tym zdaniu Niall uśmiechnął się szeroko, a węzeł w jego brzuchu zdecydowanie się rozwiązał. Poczuł coś w rodzaju ulgi, bo teraz wiedział, że w razie czego ktoś mu pomoże. Liam był o wiele bardziej opiekuńczy niż Zayn i może lepiej, że to właśnie on się tutaj pojawił, bo czuł, że będzie mógł na niego liczyć, a kto wie, jak to rozwinie się za jakiś czas.

– Bardzo bym chciał, żebyś nie znikał z naszego życia – odpowiedział, a Liam uśmiechnął się do niego. 

– Cieszę się, bo naprawdę cię polubiłem. Tak w ogóle, może nie powinienem pytać, ale czy Zayn był u ciebie? 

Niall pokręcił od razu głową, a jego mina momentalnie się zmieniła. Zawiódł się na Zaynie, ale ta sytuacja była naprawdę pokręcona i właściwie sam jeszcze się w tym nie odnalazł. I chyba po cichu liczył jednak, że Zayn chociaż trochę go kochał i jeszcze coś się zmieni. 

– Rozmawiałem z nim wtedy, a właściwie starałem się – odezwał się Liam – ale był wściekły i nic z tego nie wynikło. Mam nadzieję, że jednak to przemyśli i chociaż co jakiś czas będzie was wspierał. 

– Wiesz, znam go trochę i nie wydaje mi się, żeby tak miało być – odpowiedział blondyn. – Ale poradzę sobie, zresztą nieważne, cieszę się, że przyszedłeś po tym wszystkim. 

– Mówiłem ci już, polubiłem cię, a teraz powiedz mi, jak się czujesz. 

Niall westchnął ciężko. Czuł się, jakby miał niedługo rodzić i tyle, nie miał pojęcia, jak to opisać.

– Wydaje mi się, że dziecko niedługo przyjdzie na świat, chociaż lekarze chcą, żeby jeszcze poczekało, ale chyba nie ma takiego zamiaru, a szkoda, bo nie mam pojęcia, jak sobie z tym wszystkim poradzę, nie mam pojęcia o dzieciach.

Liam zaśmiał się od razu, po czym położył dłoń na dłoni Nialla. 

– Będzie dobrze, zobaczysz. Na pewno zaraz włączy ci się ten cały macierzyński instynkt i będziesz robił wszystkie rzeczy instynktownie – powiedział, starając się trochę go pocieszyć. 

– Mam nadzieję – odpowiedział Niall. – Czytałem o tym trochę, poza tym fajnie jest być w ciąży, więc tego też będzie mi brakować, chociaż to naprawdę męczące. No i nie mam jeszcze imienia dla dziecka, jest ich tyle, że nie mogę się zdecydować. 

– Zawsze może zostać Niallem juniorem – zaśmiał się Liam. 

– Nie, to musi być coś oryginalnego – stwierdził blondyn. Miał nadzieję, że do porodu jeszcze zdąży coś wymyślić, ale biorąc pod uwagę, jak dziecko pchało się na świat, mógł mieć z tym spory problem. – Na pewno coś wymyślisz – odpowiedział Liam. – Jak chcesz, mogę ci pomóc. 

Harry od razu pokiwał głową, patrząc na Nialla i sugerując mu, żeby się zgodził, ale ten nie zwrócił na niego większej uwagi, bo w tym momencie skupiał się całkowicie na Liamie, Styles jednak w ogóle nie miał mu tego za złe, bo widział, jak jego przyjaciel był teraz szczęśliwy. Wiedział, że tak się stanie i Liam się tutaj zjawi, w końcu nie był tak ślepy, żeby nie widzieć, jak był zauroczony blondynem, chyba nawet bardziej niż jego prawdziwy chłopak, Zayn. Dobrze, że tak się stało, bo teraz Niall już nie będzie się tak stresował porodem i wychowaniem dziecka, a przynajmniej taką Harry miał nadzieję, w każdym razie będzie miał na kogo liczyć. 

– Pewnie, możesz coś zaproponować – powiedział Niall i Harry ucieszył się jeszcze bardziej. Wyglądało na to, że powoli przekonywał się, że to nie sen i Liam naprawdę tu jest i chce być częścią jego życia. Na szczęście go do niego wpuścił tak jak on Louisa. 

No właśnie… Louis… Na te kilka minut Harry o nim zapomniał, ale teraz znowu zaczął zastanawiać się, co się stało z szatynem. Był święcie przekonany, że coś się stało i to coś poważnego. 

A piece of you Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz