Nie wiem czemu, ale tak się nie mogę doczekać porodu 🙈
Sytuacja trochę stabilniejsza, więc wracam do pisania...
Louis zupełnie nie miał ostatnio humoru i tylko czas spędzany z Harrym i Kruszynką sprawiał, że jeszcze nie wyszedł z siebie. Kobieta, którą ostatnio przez kilka godzin ratował na stole operacyjnym, praktycznie od razu, kiedy tylko odzyskała świadomość, zaczęła oskarżać go o stratę dziecka i grozić mu sądem, i na nic było tłumaczenie, że on naprawdę nie mógł nic zrobić. Ale cóż, taki miał zawód i nie raz musiał znosić takie sytuacje. Oczywiście po dyżurze pojechał na chwilę do siebie, po czym wrócił do Harry’ego i nie obchodziło go, co pomyśli sobie jego nowy współlokator, miał zamiar zostać na noc, bo potrzebował bliskości tego chłopaka i ich dziecka.
O dziwo, kiedy wszedł do sali, Harry rozmawiał z tym nowym Niallem, chociaż akurat z charakteru było mu do Nialla naprawdę daleko, ale jak widać, wreszcie zaczął się trochę odzywać. Uśmiechnął się na widok szerokiego uśmiechu Stylesa i właśnie w tym momencie dotarło do niego, jak bardzo go potrzebował. Oczywiście Harry jeszcze nie wiedział, nie chciał go martwić i straszyć, ale szpitalne plotki pewnie i tak w końcu do niego dotrą.
– Hej – przywitał się, po czym od razu podszedł do łóżka i pocałował młodszego. – Znajdzie się dla mnie jakieś miejsce?
– Oczywiście – potwierdził zaraz Harry i przyjrzał mu się uważnie, jednak Louis starał się nie dać nic po sobie poznać. Usiadł na łóżku i spojrzał na tego drugiego chłopaka, który uważnie go obserwował. – Clive, tak? – zapytał. – Mam nadzieję, że nie przeszkadza ci, że trochę z wami posiedzę.
– Nie – odpowiedział tamten. – Harry wspominał…
– Że się spotykamy – dokończył za niego szatyn.
– Tak – przytaknął jeszcze Clive, po czym wstał z łóżka. – Skoczę do toalety – oznajmił i wyszedł, a Louis ponownie spojrzał na Harry’ego.
– Co się dzieje? – zapytał.
– Nic – odpowiedział szatyn, na co Styles westchnął od razu. Nie wierzył mu.
– Przecież widzę, od kilku dni jesteś poirytowany.
Louis uśmiechnął się lekko. Jak widać, przed Harrym nic się nie dało ukryć.
– Po prostu mam zły dzień – powiedział. – Nic ważnego. A ty? Jak się czujesz?
Chyba nie spodziewał się, że kiedy tylko zada to pytanie, Harry rozpłacze się od razu. Do tego przez chwilę był tym całkowicie zaskoczony i nie miał pojęcia jak zareagować, bo przecież brunet jeszcze przed sekundą się uśmiechał i nagle co? Skąd w ogóle mu się wziął ten nagły płacz? Powiedział coś nie tak czy o co chodziło? Nawet przeanalizował ostatnie wypowiedziane przez siebie zdania, ale nie widział w nich niczego złego.
– Co się stało? – zapytał, kładąc dłoń na dłoni chłopaka. – Zrobiłem coś nie tak?
– Nie, po prostu… – Harry zawahał się, ocierając łzy z oczu. – Po prostu jestem już zmęczony i nie wytrzymam dłużej.
Louis zająknął się przez chwilę, nadal nie orientując się w wahaniach nastroju młodszego, ale ostatecznie wstał i przeszedł na drugą stronę łóżka, żeby położyć się obok i przytulić go mocno.
– Wiem, że jest ci naprawdę ciężko, ale wytrzymaj chociaż jeszcze ze trzy tygodnie, dla Kruszynki to ważne.
– Wiem o tym – odpowiedział Harry, rozklejając się jeszcze bardziej. – Wiem, ale naprawdę mam już tego dość, wszystko mnie boli i czuję się taki… Bezsilny – oznajmił, jednak właśnie tak się czuł, jakby był bezużyteczny i nawet nie był w stanie pomóc własnemu dziecku.
CZYTASZ
A piece of you
Fiksi PenggemarHarry jest w ciąży. Nie spodziewał się tego, mówiąc szczerze, wpadł przez własną głupotę, ale kto by pomyślał, że akurat on będzie tym szczęściarzem, który może wydać na świat potomka? Mimo wszystko pasowało mu to, pogodził się z losem i wszystko za...
