No to zamykamy maraton i przechodzimy do następnego 🙃
Louis nie mógł się doczekać wieczora i kiedy tylko skończył dyżur, poszedł szybko coś zjeść i zaraz po tym zjawił się w sali bruneta.
– Hej – przywitał się i odruchowo pochylił, ale zawahał się i spojrzał pytająco na Harry'ego, na co ten pokiwał głową, więc Louis pocałował go krótko i usiadł na krzesełku. – A gdzie Niall? – zapytał.
– Poszedł po chipsy, jak zwykle – zaśmiał się Harry, na co szatyn pokręcił głową.
– Udam, że tego nie słyszałem – stwierdził. – Jakie plany na dzisiaj?
– Możemy coś obejrzeć – zaproponował młodszy, chociaż Louis pozbawił ich rzutnika, więc może nie być zbyt wygodnie.
– Chętnie – odpowiedział szatyn. – Obejrzałbym nawet tamtą bajkę, ale nie będę was zmuszać do oglądania jej milion razy, więc może coś innego?
– Na pewno coś wybierzemy – powiedział Harry.
Louis przytaknął tylko, po czym zastanowił się przez chwilę. Może powinien wykorzystać okazję, kiedy nie było z nimi Nialla i właśnie teraz zapytać? Ale czy to nie było zbyt wcześnie i zaraz nie wyjdzie na zbyt wścibskiego? Trudno, postanowił zaryzykować, bo to nie dawało mu ostatnio spokoju.
– Kruszynka dzisiaj strasznie się rusza – odezwał się Harry. – Chcesz dotknąć?
Szatyn od razu wyszczerzył zęby, pewnie wyglądając właśnie jak kretyn, ale to byłoby jego pierwsze nielekarskie dotykanie brzucha Harry'ego i czucie ruchów ich dziecka.
– Chętnie – powiedział, a młodszy wziął jego dłoń i pokierował w odpowiednie miejsce.
Louis przez chwilę czuł się jak wmurowany, bo naprawdę po raz pierwszy czuł ruchy własnego dziecka i to ze świadomością, że było jego. To było coś niesamowitego i mógłby tak spędzić resztę życia. Harry uśmiechnął się, kiedy z jego ust wyrwało się krótkie „wow", jednak nie znalazł innych słów, żeby opisać to uczucie.
– Harry – zaczął, czując, że to mógł być właśnie ten moment.
– Tak? – zapytał brunet.
– Wiesz, zastanawiałem się trochę... – odezwał się szatyn, jednak urwał, biorąc głębszy oddech. – Zastanawiałem się... Nie chcę, żebyś uznał, że jestem wścibski, ale czy wybrałeś już imię dla Kruszynki?
Harry skrzywił się od razu. Zastanawiał się nad tym milion razy i zupełnie nie mógł się zdecydować, poza tym był jeszcze jeden problem.
– Właściwie nie znam jeszcze płci Kruszynki – odpowiedział.
– Co? Auć – odezwał się Louis, cofając rękę. – Kopnęła mnie.
Harry zaśmiał się od razu. Louis nie miał pojęcia, jak przyjemnie było dostać w pęcherz.
– Ale jeszcze raz – powiedział szatyn, wracając do tematu po pierwszym szoku. – Nie znasz płci?
– Nie chciałem wiedzieć – odpowiedział brunet. – Ale podejrzewam, że ty dobrze wiesz.
Szatyn pokiwał głową. Oczywiście, że wiedział, na USG akurat nic się przed nim nie ukryło, więc poznał płeć dziecka już na pierwszej wizycie i aż dziwne, że jeszcze nie wygadał się z tym przypadkiem Harry'emu.
– Chciałbyś wiedzieć? – zapytał.
Harry przygryzł wargę i zastanowił się nad tym przez chwilę. Teraz już chyba nie było sensu nie wiedzieć, skoro Louis wiedział wszystko i mógł poinformować go o tym nawet przez sen.
CZYTASZ
A piece of you
Fiksi PenggemarHarry jest w ciąży. Nie spodziewał się tego, mówiąc szczerze, wpadł przez własną głupotę, ale kto by pomyślał, że akurat on będzie tym szczęściarzem, który może wydać na świat potomka? Mimo wszystko pasowało mu to, pogodził się z losem i wszystko za...
