12.

2.5K 234 40
                                        

No to zamykamy maraton i przechodzimy do następnego 🙃






Louis nie mógł się doczekać wieczora i kiedy tylko skończył dyżur, poszedł szybko coś zjeść i zaraz po tym zjawił się w sali bruneta.

– Hej – przywitał się i odruchowo pochylił, ale zawahał się i spojrzał pytająco na Harry'ego, na co ten pokiwał głową, więc Louis pocałował go krótko i usiadł na krzesełku. – A gdzie Niall? – zapytał.

– Poszedł po chipsy, jak zwykle – zaśmiał się Harry, na co szatyn pokręcił głową.

– Udam, że tego nie słyszałem – stwierdził. – Jakie plany na dzisiaj?

– Możemy coś obejrzeć – zaproponował młodszy, chociaż Louis pozbawił ich rzutnika, więc może nie być zbyt wygodnie.

– Chętnie – odpowiedział szatyn. – Obejrzałbym nawet tamtą bajkę, ale nie będę was zmuszać do oglądania jej milion razy, więc może coś innego?

– Na pewno coś wybierzemy – powiedział Harry.

Louis przytaknął tylko, po czym zastanowił się przez chwilę. Może powinien wykorzystać okazję, kiedy nie było z nimi Nialla i właśnie teraz zapytać? Ale czy to nie było zbyt wcześnie i zaraz nie wyjdzie na zbyt wścibskiego? Trudno, postanowił zaryzykować, bo to nie dawało mu ostatnio spokoju.

– Kruszynka dzisiaj strasznie się rusza – odezwał się Harry. – Chcesz dotknąć?

Szatyn od razu wyszczerzył zęby, pewnie wyglądając właśnie jak kretyn, ale to byłoby jego pierwsze nielekarskie dotykanie brzucha Harry'ego i czucie ruchów ich dziecka.

– Chętnie – powiedział, a młodszy wziął jego dłoń i pokierował w odpowiednie miejsce.

Louis przez chwilę czuł się jak wmurowany, bo naprawdę po raz pierwszy czuł ruchy własnego dziecka i to ze świadomością, że było jego. To było coś niesamowitego i mógłby tak spędzić resztę życia. Harry uśmiechnął się, kiedy z jego ust wyrwało się krótkie „wow", jednak nie znalazł innych słów, żeby opisać to uczucie.

– Harry – zaczął, czując, że to mógł być właśnie ten moment.

– Tak? – zapytał brunet.

– Wiesz, zastanawiałem się trochę... – odezwał się szatyn, jednak urwał, biorąc głębszy oddech. – Zastanawiałem się... Nie chcę, żebyś uznał, że jestem wścibski, ale czy wybrałeś już imię dla Kruszynki?

Harry skrzywił się od razu. Zastanawiał się nad tym milion razy i zupełnie nie mógł się zdecydować, poza tym był jeszcze jeden problem.

– Właściwie nie znam jeszcze płci Kruszynki – odpowiedział.

– Co? Auć – odezwał się Louis, cofając rękę. – Kopnęła mnie.

Harry zaśmiał się od razu. Louis nie miał pojęcia, jak przyjemnie było dostać w pęcherz.

– Ale jeszcze raz – powiedział szatyn, wracając do tematu po pierwszym szoku. – Nie znasz płci?

– Nie chciałem wiedzieć – odpowiedział brunet. – Ale podejrzewam, że ty dobrze wiesz.

Szatyn pokiwał głową. Oczywiście, że wiedział, na USG akurat nic się przed nim nie ukryło, więc poznał płeć dziecka już na pierwszej wizycie i aż dziwne, że jeszcze nie wygadał się z tym przypadkiem Harry'emu.

– Chciałbyś wiedzieć? – zapytał.

Harry przygryzł wargę i zastanowił się nad tym przez chwilę. Teraz już chyba nie było sensu nie wiedzieć, skoro Louis wiedział wszystko i mógł poinformować go o tym nawet przez sen.

A piece of you Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz