Wooyoung czekał, aż wszyscy zasną, by móc po cichu się spakować i wyjść, zostając przy tym niezauważonym. Czuł się źle zostawiając w ten sposób swoich przyjaciół, ale nie mógł znów dać Sanowi odejść. Jeśli już udało mu się przekonać go, by pozwolił mu lecieć, nie mógł zrezygnować.
Chodził na palcach nie chcąc obudzić Youngjo. Wziął parę ubrań, telefon i pieniądze razem z dokumentami. Uznał, że w razie czego dokupi coś na miejscu. Wyszedł z pokoju po cichu zamykając drzwi i kierując się do wyjścia. Miał nadzieję, że udało mu się nikogo nie obudzić. Nawet oddychać starał się jak najciszej, bojąc się, że da znać o swojej obecności. Był już przy wyjściu, gdy usłyszał szept.
- Gdzie idziesz? - podskoczył zasłaniając usta dłonią, by nie wydać z siebie żadnego dźwięku.
- Yeosang. Przestraszyłem się.
- Czemu wychodzisz w środku nocy?
- Ja... - Wooyoung naprawdę chciałby skłamać, ale to byłoby bez sensu. I tak prędzej czy później by się dowiedzieli. - Jadę z Sanem.
- Do Ameryki? - Wooyoung przytaknął. - Jesteś pewien?
- Nie mogę znowu go stracić.
- A co z nami...?
- Naprawdę was przepraszam... Ale nie mogę zostać i znowu czekać na jego powrót. Po prostu nie mogę.
- Ale... Co jeśli cię wyrzucą?
- To wyrzucą... Ważne, że będę z Sanem.
Yeosang, mimo że nie był przekonany, pokiwał głową ze smutnym uśmiechem. Chciał szczęścia Wooyounga, ale wiązało się to poniekąd z rozpadem ich grupy. Nie mieli pewności, że po powrocie nie będą musieli pożegnać Wooyounga, a to nie będzie łatwe dla żadnego z nich. Tego Youngjo chciał uniknąć i wszyscy to rozumieli. Ale nie mogli zabronić Wooyoungowi kochać...
- Uważaj na siebie. - powiedział Yeosang.
- Co? - zdziwił się młodszy. Dlaczego tak po prostu go puścił? Dlaczego nie zatrzymał go tak, jak zrobiłby to Youngjo? - Naprawdę nie masz nic przeciwko?
- Jeśli masz być szczęśliwy, to nie mogę cię zatrzymać. A teraz idź, zanim wszystkich obudzimy.
Wooyoung uśmiechnął się i przytulił przyjaciela na pożegnanie, po czym po cichu wyszedł z dormu kierując się na główną ulicę. Znał i pamiętał drogę do klubu, w którym niegdyś się ukrywali. Zamierzał zamówić taksówkę, ale nim jakąkolwiek zobaczył, usłyszał klakson, a obok zatrzymał się samochód. Od razu dostrzegł w środku Sana, na którego widok uśmiechnął się lekko.
- Podwieźć pana? - spytał opuszczając szybę. Wooyoung natomiast zaśmiał się cicho i zajął miejsce pasażera.
- Mieliśmy się spotkać w klubie.
- Przypadkiem przejeżdżałem obok. - powiedział ruszając z miejsca. - Spakowałeś się?
- Tak.
- Pieniądze?
- Tylko w gotówce.
- Telefon?
- Wyłączony.
- Grzeczny chłopiec. - uśmiechnął się delikatnie wpatrzony w drogę przed nimi, a wolną dłoń ułożył na udzie drugiego. - Gdy wylądujemy w Chicago będziesz mógł go włączyć.
- A wtedy nie będą mogli mnie zlokalizować?
- Wtedy będzie już po fakcie, bo nie będą mogli cię tak po prostu ściągnąć z Ameryki. Gorzej, gdy wciąż jesteśmy w Korei.
CZYTASZ
Monster: Promise • Woosan [2] ✓
FanfictionDruga część 'Monster' Wooyoung nie spodziewał się, że życie stanie się dla niego trudniejsze, gdy związek z Sanem będzie przeszkodą w jego karierze. Mimo wszystko jest gotów zaryzykować i postawić miłość ponad marzenia. . Przed przeczytaniem poleca...
![Monster: Promise • Woosan [2] ✓](https://img.wattpad.com/cover/283304840-64-k67095.jpg)