Chapter twenty two

236 30 12
                                        

To był ten dzień. Po dość długiej podróży San znalazł się znów w znajomych stronach. Przechadzał się po mieście rozglądając się wokół, jakby nie było go tutaj kilka lat. Może właśnie tal to odczuwał, bo nigdy wcześniej nie przebywał tak długo za granicą. Nawet jeśli w Ameryce również było mu dobrze i był szczęśliwy móc poznać bliżej swojego ojca, to i tak tutaj był jego dom. Nigdzie nie czuł się tak dobrze jak w Korei. Pomimo wielu, nawet tych bolesnych wspomnień, potrafił ze szczerym uśmiechem wspominać przeżyte tutaj lata swojego życia.

Jego brat miał się zjawić niebawem w umówionym przez nich miejscu, a on korzystał jeszcze z chwil "wolności" jaka mu została, zanim podpisze kontrakt, o którym tak wiele myślał przez ostatnie dni. Miał wątpliwości, nawet w czasie lotu obawiał się, czy na pewno podejmuje dobrą decyzję. Wielu mówiło, że ma talent, ale czy naprawdę to mu wystarczy? Nie ukrywał, że nie da rady osiągnąć sukcesu bez wsparcia, a o to w tym momencie najbardziej się martwił. Nie powinien być zdziwiony, kiedy jego starania ostatecznie okażą się pójść na marne.

Spotkanie z bratem również spędzało mu sen z powiek. Nie wiedział, jak powinien się zachować, ani jak traktować mężczyznę, biorąc pod uwagę, że nie znali się przedtem, pomimo bycia rodzeństwem. Nie mógł więc oczekiwać, że Jinyoung będzie miał takie samo nastawienie jak ich ojciec. Dodatkowo, jego podejście do jego kariery również mogło być nieco inne. Myśli nie dawały mu spokoju do momentu, aż nie stanął przed bratem.

- San? - upewnił się jeszcze, nim przeszli do sedna. - Wsiadaj, porozmawiamy po drodze.

Atmosfera była napięta, ale Choi jeszcze nie wiedział, czego spodziewać się po bracie. Być może niepotrzebnie się zamartwiał. Wsiedli razem do samochodu starszego i wyjechali na główną drogę w ciszy. Dopiero, kiedy włączyli się do ruchu Jinyoung postanowił zabrać głos.

- Rozmawiałem z ojcem wielokrotnie odnośnietwojej sytuacji i szczerze mówiąc dalej jestem zdania, że masz średnie szanse na odniesienie sukcesu. Twoja przeszłość może być zatajona, ale kiedyś wyjdzie na jaw. A myślę, że wiesz, jak to tutaj wygląda.

- Zdaję sobie z tego sprawę. Nie dowiem się, jeśli nie spróbuję.

Jinyoung uśmiechnął się delikatnie rozbawiony. Mógł dostrzec w młodszym pewne cechy ojca.

- Jako pierwsze musisz udowodnić, że naprawdę masz wystarczające umiejętności i talent, by w ogóle mówić o dołączeniu do wytwórni. Gdy już ci się uda, wcale nie będzie z górki. Treningi, diety, zakazy i nakazy. Ciebie również one dotyczą.

- Wiem.

- I mimo to chcesz spróbować? To naprawdę nie jest łatwe życie.

- Jak gdyby kiedykolwiek było łatwe - prychnął cicho. - Nie pisałbym się na to nie wiedząc jak wiele pracy mnie czeka. Nie mam też nikogo, więc-

- Z wszystkich zakazów, akurat ten cię nie obowiązuje - wtrącił Jinyoung, wiedząc, co młodszy chce powiedzieć. - Wolno ci się umawiać nawet, jeśli zadebiutujesz.

- Oh. To niespodzianka. Ale nie sądzę, bym miał na to czas - zaśmiał się, choć prawda była taka, że zwyczajnie nie wyobrażał sobie siebie z kimś innym niż Wooyoung. - W takim razie jakie są zasady?

•●•

Od kilku dni w dormie panował istny chaos. Wszyscy wiedzieli, że to, co zrobił Wooyoung było nieodpowiedzialne i po raz kolejny spowoduje falę plotek i hejtu skierowanych w stronę chłopaka, ale ten absolutnie się tym nie przejmował. Wszystko było mu na ten moment obojętne. Czy go wyrzucą, czy zostanie tylko chwilowo ukarany, miał to gdzieś. Zachowywał się jak dziecko, któremu zabrano ulubioną zabawkę. Nie mógł pogodzić się z odejściem Sana i chciał dopilnować, by wszyscy wokół czuli się w pewien sposób winni. Bo przecież, gdyby nie jego kariera, już dawno byłby szczęśliwy z Sanem, żyjąc bez żadnych zmartwień.

- Wooyoung, czy ty rozumiesz w ogóle co się do ciebie mówi? - próbował dotrzeć do niego zdenerwowany menadżer. Ostatnio tylko on sprawiał kłopoty i to stawało się strasznie męczące. - Tego typu bunty, czy cokolwiek to było, nie sprawią, że będzie lepiej. Wręcz przeciwnie, tylko pogarszasz sytację.

Wooyoung wiedział, że nie była to najmądrzejsza decyzja, ale zwyczajnie czuł potrzebę, by w końcu wyjawić prawdę. Może teraz jego związek był pod znakiem zapytania, ale nie wstydził się tego, co było pomiędzy nim a Sanem i tego jacy byli razem szczęśliwi.

- Chciałem, żeby mój umysł był spokojny - odezwał się w końcu, co było sporym postępem od tych paru dni, kiedy nie wypowiedział się na temat tajemniczego klipu ani słowem.

- To znaczy? - mężczyzna nieco się uspokoił. Skoro już wyciągnął cokolwiek od Wooyounga, chciał dowiedzieć się więcej.

- Odkąd San odszedł, nie mogę przestać o tym myśleć. Byłem zły, bo nie chciałem, żeby to się tak skończyło. Napisałem piosenkę już jakiś czas temu i planowałem ją opublikować, dlatego zbierałem materiały. Nikomu o tym nie mówiłem, bo wiedziałem, jaka będzie reakcja. Kiedy jednak się rozstaliśmy, wszystko straciło sens i chciałem porzucić ten projekt.

- Więc czemu ostatecznie i tak go opublikowałeś?

- Bo to nie dawało mi spokoju. Nie zdołałem nawet porozmawiać porządnie z Sanem przed tym, jak mnie zostawił, więc miałem nadzieję, że w jakiś sposób dotrę też do niego...

- I co to dało? Nawet jeśli to widział, nic się nie zmieni. Narobiłeś sobie problemów na własne życzenie, a twoi przyjaciele na tym cierpią. Po co?

- Musiałem. Youngjo mi pomógł. Powiedział, że łatwiej będzie mi sobie z tym poradzić, jeśli przeleję wszystko na muzykę. 

- To nie to samo, co w jego przypadku...

- Wiem. Ale myślę, że się z tym liczył. Mimo wszystko jestem mu wdzięczny za pomoc.

Menadżer westchnął głeboko, podnosząc się z siedzenia. Nie wiedział, co może zrobić. Wooyoung spowodował już wiele problemów i zapewne wytwórnia wolałaby się go pozbyć. Jednak nawet będąc świadomym obecnej sytuacji, nie chciał odbierać Wooyoungowi tego, na co pracował przez tyle lat. Dlatego niestety, ale musiał podjąć jakieś środki i zrobić wszystko, by obronić swojego podopiecznego.

- Słuchaj - usiadł znów naprzeciwko niego. - Musisz to wyjaśnić. Nie widzę innej opcji. Opublikujemy oficjalne oświadczenie w tej sprawie i ty sam zabierzesz też głos. Potem zawiesimy twoją działalność podając za przyczynę problemy ze zdrowiem.

- Nie kupią tego...

- Nie mówię o fizycznym zdrowiu. Chodzi mi o to, co dzieje się w twojej głowie, a temu nie da się zaprzeczyć, że widać po tobie, że nie jest najlepiej. Dlatego nie będzie to zwykła wymówka. Zrobisz sobie przerwę, by odpocząć i zadbać  o swoje zdrowie psychiczne.

Wooyoung zamyślił się, choć wiedział, że nie jest to propozycja, a plan działania. Jeśli chciał dalej śpiewać i występować, musiał zrobić tak, jak kazał mu menadżer.

Monster: Promise • Woosan [2] ✓Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz