Oboje wpatrywali się w siebie przez dłuższą chwilę. San czuł, że to on powinien yć pierwszym, by się odezwać, ale nim zdążył pomyśleć, co w ogóle mógłby powiedzieć, Wooyoung podszedł do niego, wtapiając się w jego ciało poprzez ciepły uścisk, który po krótkiej chwili San odwzajemnił. Nie liczyli nawet, ile czasu spędzili w tej pozycji. Ta nagła bliskość przyniosła im obu poczucie komfortu i bezpieczeństwa, jakiego nie czuli od bardzo dawna. Nie musieli nic mówić, by wiedzieć, że tęsknili, że potrzebowali siebie nawzajem.
- Tęskniłem. Tak bardzo. - Jung nawet nie starał się wstrzymywać łez. Objęcia Sana same tak na niego podziałały. Nie sądził, że jeszcze poczuje to ciepło i komfort.
- Ja tak samo. - wzmocnił uścisk nie chcąc już nigdy wypuszczać go ze swoich objęć. Niestety musieli wrócić do rzeczywistości, w której wciąż byli na gali.
- Spotkajmy się po gali.
- Obawiam się, że to tylko przysporzy ci problemów...
- Nie obchodzi mnie, co powiedzą inni. Nie zamierzam po raz drugi dać ci odejść.
San poczuł jak jego serce przyspiesza na te słowa i sam zdał sobie sprawę, że powodem cierpienia ich obu był on sam. Gdyby tylko potrafił wtedy zadecydować sam i nie przejmować się groźbami ojca chłopaka... Wszystko mogłoby się ułożyć już dawno temu.
- Więc spotkajmy się o dziewiątej na parkingu - zaproponował Wooyoung.
Zaraz potem do łazieki wszedł ktoś inny, na co odsunęli się od siebie nieco speszeni,a następnie wyszli osobno, jak gdyby nic. Mimo wszystko nie mogli dać się złapać. To był zaledwie początek. Nowy początek. Musieli być ostrożni, by i tym razem nic nie zepsuć. Nadszedł czas, by uczyć się na błędach. Nawet jeśli czekała ich długa droga, którą zresztą już znali, nie zniechęcali się. Tym razem zamierzali dać z siebie wszystko.
Oboje wrócili na swoje miejsca w nieco lepszych humorach. Nie obchodziło ich, czy ktoś połączy kropki i jakie plotki z tego powstaną. I tak będzie ich znacznie więcej zaczynając od dnia dzisiejszego.
•●•
Zbliżała się godzina ich spotkania i Wooyoung był coraz bardziej podekscytowany na samą myśl. Jeszcze nie powiedział nikomu z zespołu o swoich zamiarach, ale był przekonany, że zrozumieją. Przynajmniej Yeosang, to w nim Wooyoung pokładał największe nadzieję. W jego głowie powstawała masa scenariuszy na przebieg dzisiejszego wieczora i każda z nich była kusząca. Jednego był pewien - nie zdołają nadrobić z Sanem wszystkiego przez tą jedną noc. Nie przejmował się tym jednak, wiedząc, że to nie ostatnie ich spotkanie. Czy teraz naprawdę wszystko miało wrócić do normy?
Zgodnie z umową, koło dziewiątej skierował się na parking, gdzie nie tylko miał udać się z zespołem do dormu, ale umówił się z Sanem na spotkanie. Od razu zauważył go przy filarze, na co oddalił się od przyjaciół, nie czując potrzeby, by z czegokolwiek się tłumaczyć. Powinni się tego spodziewać tak czy siak.
Yeosang niemal od razu zauważył brak najmłodszego członka, jednak widząc go nieco dalej w towarzystwie drugiego mężczyzny, uśmiechnął się jedynie. Reszta zespołu zareagowała podobnie. Nie zamierzali już więcej mieszać się między tych dwóch. Może i mogło to spowodować parę problemów, ale nie mogli już tak naprawdę nic zrobić. Wytwórnia nie będzie miała wyboru, będzie musiała zaakceptować fakt, że nie wygrają z uczuciami tej dwójki.
Ci natomiast od razu wsiedli w samochód, który zawiózł ich prosto do hotelu, gdzie nakazał kierowcy jechać San. Prawdopodobnie jeszcze nikt ich nie rozpoznał, ale nie unikną plotek. Musieli przygotować się na życie w centrum uwagi reporterów. Może kiedyś dadzą im spokój, ale na ten moment na pewno będą gorącym tematem. Ich reputacja zapewne też ucierpi, ale było to poświęcenie, na które oboje byli gotowi, a także ich związek nie był już tajemnicą od dłuższego czasu.
- Chodźmy - nakazał San, ciągnąc za sobą młodszego do środka. Dopiero znajdując się w jednym z pokoi mogli pozwolić sobie na zdjęcie maseczek i rozluźnienie. - Nie sądziłem, że jeszcze się spotkamy... Myślałem, że będe musiał pogodzić się ze stratą.
- Ale nie musisz - uśmiechnął się Wooyoung i objął jego kark, wpatrując się w niego spojrzeniem, które jasno mówiło, co do niego czuje. - Mamy mnóstwo czasu na wyjaśnienia. Od czego chciałbyś zacząć.
Odpowiedzią były usta Sana na tych jego, na co uśmiechnął się delikatnie, odwzajemniając czułość i dając się jej ponieść. Minęło zbyt dużo czasu, by teraz mógł się powstrzymywać. Pozwolił, by dłonie Sana dotykały jego ciało tak, jak zwykły to robić i on sam nie żałował sobie przypominania uczucia rozgrzanej skóry pod opuszkami palców. Ostatkiem rozsądku jeszcze oderwał się od starszego przerywając pocałunek, nim znaleźli się na materacu.
- Powinniśmy najpierw wziąć prysznic - powiedział oddychając ciężko. San w odpowiedzi jedynie kiwnął głową i oboje skierowali się do drzwi z boku.
•●•
Ciepła woda obmywała ich ciała, które nie odsuwały się od siebie nawet na centymetr, chcąc czuć jak najlepiej tą bliskość, niemalże jakby byli jednością. Chcieli czuć każdyy swój oddech, bicie serca, każde napięcie mięśnia. Poruszali się wspólnym rytmem, wsłuchując się w szum prysznica i swoje nierówne, przerywane oddechy. Oczywiście, że nie wytrzymali do końca prysznica, to było dla nich zbyt męczące. Oboje z trudem wstrzymywali się przez cały ten czas. Dlatego teraz, nawet jeśli Wooyoung z trudem utrzymywał się na własnych nogach, nie chciał przestawać. Tęsknił za tym uczuciem, zgadywał, że starszy również. Jego prawa noga owinięta była wokół biodra Sana, co dawało mu dodatkową stabilizację, ale poza tym ramię starszeego obejmowało mocno jego talię.
Z każdą sekundą czuł jak coraz bardziej opuszczają go siły, ale nie chciał przestawać, to uczucie było zbyt uzależniające. Nawet jeśli ledwie kontaktował, chciał więcej i więcej. San był dla niego jak narkotyk, nigdy wcześniej nie czuł sie tak badzo uzależniony od czyjegoś dotyku, samej obecności, pocałunków... Aż sam nie mógł uwierzyć, że tak długo wytrzymał w tej rozłące. Wiedział, że czekała ich jeszcze rozmowa, ale na ten moment jego umysł zajmowały tylko ich ciała, tak idealnie dopasowane do siebie nawzajem. Nie wiedział, czy był w stanie skupić się dziś na czymś innym.
- San - zapłakał, nie tylko z przyjemności połączonej z bólem. Jego ciałem kierowała masa mieszanych uczuć, nad którymi nie mógł zapanować i między innymi dlatego, poza wodą z prysznica, po jego twarzy spływały też łzy. - Kocham cię.
W odpowiedzi mężczyzna odnalazł jego usta i złączył je nieco chaotycznie, trwając w pocałunku tak długo, na ile pozwolił mu brak oddechu. Zaraz potem oderwał się od młodszego, zwalniając swoje ruchy i spoglądając na niego, w jego zamglone i zagubione w przyjemności spojrzenie.
- Ja ciebie też, Wooyoungie - wtulił go mocno w swoją klatkę piersiową, samemu pozwalając sobie na łzy. - Tylko ciebie, zawsze, do końca moich dni - dodał szeptem i tyle w zupełności wystarczyło, by Jung osiągnął szczyt.
San uśmiechnął się delikatnie pod nosem i trzymając go mocno i dając stabilizację zaczął obmywać starannie jego wątłe ciało. Wooyoung omal nie odpłynął, nawet jeśli bardzo starał się ustać w pionie, by nie polegać jedynie na sile Sana. Cóż, dzisiejszy występ też dał się we znaki. Zastanawiało go jedynie, skąd starszy ma tyle siły i jak długo mógłby jeszcze to robić, gdyby nie jego partner.
Był niezwykle delikatny, kiedy obchodził się z jego ciałem, jakby bał się uszkodzić drogą porcelanę. Kiedy Wooyoung w końcu spojrzał na niego ciemnymi, okrągłymi oczami, znów poczuł, jak zalewa go fala gorąca. Nie mógł oprzeć się pełnym wargom, które wprost prosiły, by je całować i nigdy nie przestawać.
Mógł tak spędzić całą wieczność.
...
a/ Trochę shitty ten smut, ale lepsze to niż nic XD
Zbliżamy się do końca🤗
CZYTASZ
Monster: Promise • Woosan [2] ✓
FanfictionDruga część 'Monster' Wooyoung nie spodziewał się, że życie stanie się dla niego trudniejsze, gdy związek z Sanem będzie przeszkodą w jego karierze. Mimo wszystko jest gotów zaryzykować i postawić miłość ponad marzenia. . Przed przeczytaniem poleca...
![Monster: Promise • Woosan [2] ✓](https://img.wattpad.com/cover/283304840-64-k67095.jpg)