To nie była kaszka z mleczkiem i San doskonale zdawał sobie z tego sprawę, a mimo wszystko odczuwał zmęczenie po jakimś czasie od rozpoczęcia treningów. Jego ojciec go wspierał i dawał mu cenne rady, mimo że spotykał się z wieloma opiniami, które krytykowały tę decyzję. Uważali, że dyrektor jest zbyt łagodny dla swojego syna i powinien patrzeć na niego bardziej krytycznym okiem. Na ten moment ćwiczyli w Ameryce, gdzie nie miał zbyt wielu znajomych. Właściwie ciężko było mu z kimkolwiek dojść do porozumienia, wydawało się, że wszyscy tutaj mają mu coś za złe. Nie wierzyli, że San naprawdę jest aż tak utalentowany, by tak po prostu móc ćwiczyć pod okiem najlepszych i wspinać się na szczyt, kiedy wszystko było temu przeciwne.
Po pierwsze, uważali, że jego wiek nie jest wskazany do początków kariery. Oni wszyscy zaczynali już kilka lat wstecz, mając po czternaście, piętnaście lat. Sądzili, że to jest najlepszy sposób na wyćwiczenie swojego głosu, ciała i kondycji. Byli zazdrośni i nie starali się nawet tego ukrywać.
Po drugie, fakt pokrewieństwa między mężczyzną a dyrektorem wydawał im się podejrzany. Gdzie San był przez ten cały czas? Dlatego zjawił się tak nagle i jest traktowany w ten sposób? Nie potrafili tego zrozumieć.
Starał się ich ignorować, o to też prosił go ojciec. Było to dla nich zrozumiałe, że niektórzy mogą tak reagować. Pan Park jednak wierzył w Sana i jego talent, widział w nim niesamowity potencjał i wręcz żałował, że nie spotkali się wcześniej. Przeszłość mężczyzny pozostawiała wiele do życzenia, ale zarówno jego głos, jak i sprawność fizyczna były w stanie zapewnić mu sukces. Oczywiście o ile nikt nie dogrzebie się do jego przeszłości, a to było bardzo prawdopodobne. Tutaj mógł mieć jakieś szanse, w końcu to Ameryka. Jednak w Korei... Średnio to widział. San jednak chciał spróbować, a on nie zamierzał mu zabronić. Jeśli się nie uda, wróci tutaj.
Wciąż przebywał u ojca, który nie widział potrzeby, by wyganiać go z mieszkania, skoro i tak zazwyczaj mijali się wychodząc do pracy. San ciężko trenował i czasami wracał późnym wieczorem, wyczerpany i bez energii na cokolwiek innego. Nie tracił jednak zapału, a wręcz motywował się jeszcze bardziej, chcąc pokazać wszystkim, że potrafi. Że nie jest jakimś losowym chłopakiem, nad którym ojciec się zlitował, ale zasługuje na szansę. Może w ten sposób będzie mógł kiedyś spotkać się z Wooyoungiem.
Ciężko było o nim zapomnieć i prawdę mówiąc, nie zamierzał. Wciąż wspominał ich wspólne chwile i myślał o nim wieczorami. Owszem, bolało go serce, że tak po prostu go zostawił, ale uznał to wtedy za najlepsze wyjście. Teraz, kiedy ojciec dał mu szansę, by pójść tą samą drogą, skrycie liczył na ponowne spotkanie. Może nie będą mogli być razem tak, jak by tego chcieli, ale chciałby przede wszystkim wyjaśnić wszystko, co między nimi zaszło.
Śledził jego karierę, zawsze wiedział, co się z nim dzieje, kiedy gdzie występuje, kiedy wydaje nowy album. Przeglądał przeróżne strony fanów niemal każdego dnia, kiedy tylko miał na to czas. Uważał, że gdyby nie Wooyoung, nie odnalazłby w sobie odwagi, by choćby spróbować.
- Ostatnio nie mamy nawet kiedy pogadać - usłyszał głos ojca, który znalazł się obok niego, podając mu szklankę, zapewne z alkoholem, po czym usiadł obok niego.
- Staram się jak najszybciej nadrobić wszystkie zaległości - westchnął cicho.
- Oczywiście, rozumiem. Widzę, jak ciężko pracujesz i naprawdę napawa mnie to dumą - zaśmiał się cicho. - Tak naprawdę nie odstajesz od reszty artystów, którzy ćwiczą znacznie dłużej niż ty. Dlatego są tacy zazdrośni.
- Nie przejmuję się tym, co o mnie myślą. Robię swoje i nie mogą mi w żaden sposób zabronić się rozwijać.
- Masz stuprocentową rację. I cieszę się, że masz taki tok myślenia. Nie można zbytnio przejmować się wszystkim, co mówią ludzie. Czasem nie są to zbyt miłe rzeczy.
- Wiem - San uśmiechnął się smutno na myśl o Wooyoungu. Miał nadzieję, że wszystko z nim dobrze i nie myśli wciąż o tym, jak widzą go fani. Nie miał jak go dopilnować, więc liczył na jego przyjaciół.
- W każdym razie, świetnie ci idzie. W tym tempie bardzo szybko się rozwiniesz i będziesz mógł przejść krok dalej.
- Mówisz o wyjeździe do Korei?
- Nie będzie to łatwe, ale Jinyoung na pewno ci pomoże.
Jinyoung był bratem Sana, którego nie zdążył jeszcze poznać. Dużo jednak o nim słyszał. Mieli tego samego ojca, ale Jinyoung był z poprzedniego małżeństwa jego ojca, które zakończyło się chwilę przed tym jak poznał jego matkę. Dlatego nie było raczej szans, by wiedzieli o swoim istnieniu. Jego starszy brat zajmował się tym samym, co jego ojciec, ale w Korei. Wytwórnia tam była nieco mniejsza, niż tutaj, ale powodziło im się równie dobrze. Jinyoung miał głowę do interesów. Rozmawiali już wielokrotnie o powrocie Sana i jego przyszłości.
Jeśli miał być szczery, stresował się nieco przed spotkaniem z bratem. Zapewne mieli wiele wspólnego, ale też mogło ich sporo różnic. Jakie Park miał do niego podejście? Obawiał się, że nie będzie tak entuzjastycznie podchodził do jego kariery jak ojciec.
•●•
Wooyoung liczył dni od rozstania z Sanem. Czuł się jakby minęła cała wieczność, kiedy w rzeczywistości było to może zaledwie kilka miesięcy. Myślał o tym bez przerwy, nie potrafił zwyczajnie ruszyć naprzód. Chciał wiedzieć co robi San i czy jest szczęśliwy. Próbował udawać, że nic się nie dzieje, ale jego przyjaciele wiedzieli swoje. Po kilku tygodniach od powrotu do zdrowia, wrócił całkowicie do działalności w zespole i skupił się na tym, chcąc jakoś odrzucić myśli o Sanie. Wszystko było prawie takie jak dawniej. Żył z dnia na dzień jako wokalista, idol, widział się z fanami, robił to co kochał, a przy tym również czekał. Czekał na jakikolwiek znak od Sana i sygnał, że wszystko jest w porządku. Wciąż nie wierzył w słowa swojego ojca i chciał zobaczyć Sana i wszystko wyjaśnić. Może jakoś zdołaliby to uratować.
- Nie będziesz nic z tym dalej robił? - usłyszał pytanie ze strony Youngjo, który pomagał mu przy kolejnym projekcie.
- Waham się.
- Nad czym? To dobra piosenka. Powiedziałbym nawet, że lepsza od Monster.
- Nie jest lepsza. Jest... Weselsza. Może dlatego tak ciężko mi dopiąć wszystko na ostatni guzik.
- Tekst jest świetny, twój głos idealnie się wpasowuje, a refren wpada w ucho. W czym widzisz problem? - nie rozumiał starszy. - Czy to kwestia tego, że ta piosenka też nawiązuje do twojej relacji z Sanem?
Wooyoung nigdy nie mówił, co natchnęło go do kolejnego projektu i o czym właściwie jest piosenka. Wyglądało jednak na to, że Youngjo sam się domyślił.
- Czasem lepiej coś z siebie wyrzucić, by było ci lżej - dodał chwilę potem, kiedy nie uzyskał odpowiedzi od młodszego. - Uwierz mi, poczujesz się lepiej, kiedy dobrniesz z tym do końca, zamiast porzucać w połowie.
- Tak myślisz?
- Ja to wiem.
Youngjo miał spore doświadczenie w tworzeniu tekstów i muzyki, więc mógł dać mu wiele rad. Rozumiał też, co czuje w tym momencie i dlaczego się waha. On sam doświadczał przecież tego wiele razy.
- Zaufaj mi, porzucenie tego nic ci nie da.
Dlatego Wooyoung po powrocie do domu zajął się montowaniem filmu, który przygotowywał od dawna. Spędził nad tym pół nocy, ale chciał jak najszybciej go skończyć. Miał nadzieję, że to dotrze także i do Sana, dzięki czemu ten zrozumie, jak ważny był w jego życiu.
...
a/ Dobra, wiem, że totalnie zjebałam z ostatnimi aktualizacjami, sory XD
Postaram się już jakoś dobrnąć do końca :')
CZYTASZ
Monster: Promise • Woosan [2] ✓
FanfictionDruga część 'Monster' Wooyoung nie spodziewał się, że życie stanie się dla niego trudniejsze, gdy związek z Sanem będzie przeszkodą w jego karierze. Mimo wszystko jest gotów zaryzykować i postawić miłość ponad marzenia. . Przed przeczytaniem poleca...
![Monster: Promise • Woosan [2] ✓](https://img.wattpad.com/cover/283304840-64-k67095.jpg)