Chapter twenty six

239 31 3
                                        

Pół roku później.

Wooyoung do tej pory myślał, że odniesienie tak wielkiego sukcesu zaliczało się jedynie do ich marzeń. Debiutując w zespole nie przypuszczał, że zajdzie tak daleko i to sprawiało, że był z siebie naprawdę dumny. Sama trasa koncertowa w zeszłym roku była dla niego czymś, czego do tej pory doświadczyć mógł jedynie w snach. Ich popularność rosła i coraz więcej ludzi zaczęło ich rozpoznawać. Byli postrzegani jako jedna z najbarsziej utalentowanych grup ich generacji, co było niemałym wyróżnieniem. Sam do końca nie wiedział, co mieli w sobie, ale nie mógł się nie zgodzić, że wraz z przyjaciółmi zawsze dawali z siebie 150%, a każdy ich występ był oryginalny i ciekawy. Oczywiście, więcej sławy oznacza też więcej zazdrości i niewyjaśnionej nienawiści. Spotykali się z tym cały czas, nie było im to obce. Do tego czasu Wooyoung zdążył już chyba do tego przywyknąć, choć słowa zawsze raniły tak samo. Był już świadomy tego, że nigdy nie będzie idealny dla wszystkich.

Zrealizowali projekt zasugerowany przez Wooyounga już wcześniej, a który wciąż był kwestią sporną. Współpraca z Chanim miała mu pomóc w jego karierze solowej, a przy tym dostał też parę ról w małych produkcjach, gdzie mógł się wykazać. Wszystko zdawało się obierać dobre tory i zarówno Wooyoung wraz ze swoją grupą, jak i Chani mieli się teraz dobrze. To był zdecydowanie dobry rok dla nich, mimo wielu niedogodności.

Wooyoung jednak wciąż nie mógł zapomnieć o Sanie i o tym, jak bardzo mu go brakowało.

- Słyszałem od dyrektora, że jesteśmy w tym roku nominowani na XMA - zaczął Youngjo w czasie ich spotkania, by świętować ich ostatni sukces.

- Naprawdę? - zarówno Seoho jak i reszta byli zaskoczeni.

- To potwierdzone? - dopytał Yeosang.

- Oficjalnie nic nie wiem. Ale wygląda na to, że ten rok naprawdę był dla nas jednym z lepszych.

- W końcu ostatni comeback był sporym sukcesem... - zgodził się Yunho. - Pobiliśmy wszystkie nasze dotychczasowe rekordy.

- Kto jeszcze jest nominowany? - dopytał Wooyoung. Cóż, warto było znać konkurencję.

- Cóż, na pewno nie jest to łatwa konkurencja. W końcu nie jesteśmy zbyt dużą wytwórnią. Wciąż pozostają zespoły, które dzięki wytwórni cieszą się większym powodzeniem.

- To takie niesprawiedliwe... - mruknął Yeosang. - Każdy powinien być oceniany pod względem talentu, a nie tego, z jakiej jest wytwórni...

- Nie zrobimy nic z tym, że duże wytwórnie zawsze będą miały łatwiej. Jedyne, co nam zostało, to nie tracić zapału i udowodnić, że samym talentem też można wiele osiągnąć.

Nie trudno było się zgodzić. Od samego początku dążyli do tego, by udowodnić wartość talentu w świecie muzycznym, co powinno być oczywistą oczywistością, a jednak...

- Jest ktoś ciekawy w innych kategoriach? - zmienił temat Seoho.

- Chani też się pojawił, ale nie sądzę, by dał radę pokonać taką konkurencję. Soliści w ostatnim czasie są naprawdę na wysokim poziomie.

- Właśnie. Patrzyłeś może na nominację  do 'Best New Artist'? - zapytał Yunho, a wszyscy spojrzeli na niego zdezorientowani.

- Nie. Tak jak mówiłem, nic jeszcze nie jest potwierdzone.

- Jest tam ktoś warty naszej uwagi? - zainteresował się Seoho. Raczej nie znali zbyt wielu świeżaków.

- Oh... Nie wiecie? - wzrok Yunho padł prosto na Wooyounga.

- O czym? - najmłodszy uniósł brew, zastanawiając się co jego przyjaciel ma na myśli.

- W sumie to byłem zdziwiony, że nikt z was o tym nie mówi. - wyciągnął telefon, zaczynając czegoś szukać.

- Do rzeczy - pospieszył go Youngjo.

- San. - to jedno słowo wystarczyło, by wszyscy spięli się na sam wydźwięk i skupili na tym, co starszy ma do pokazania. - Zadebiutował kilka tygodni temu.

- Zadebiutował...? - Wooyoung myślał, że się przesłyszał. Czemu nikt mu nie powiedział?

- Jest naprawdę świetny! Musicie to zobaczyć! - podekscytował się wyszukując odpowiedni tytuł.

Wooyoung poczuł, jak jego serce boleśnie ściska się z żalu i tęsknoty. Jednocześnie czuł radość, że San postanowił ruszyć naprzód i spróbował czegoś nowego, co sprawia mu przyjemność, ale też było mu przykro, że nie mógł osobiście mu pogratulować.

Cała szóstka ze skupieniem oglądała i słuchała solowej piosenki Sana, nie mogąc ukryć podziwu. Mimo wszystko, mężczyzna naprawdę miał talent i widać było jego ciężką pracę włożoną w przygotowania do debiutu. Nie odważyli się jednak nic powiedzieć, spoglądając wymownie w stronę najmłodszego członka grupy.

- Jeśli będzie nominowany...

- Będziecie mogli się zobaczyć. - dokończył za niego Yunho, a cała reszta trwała w milczeniu, nie za bardzo wiedząc co powiedzieć. Temat Sana unikany był przez ostatnie pół roku.

- Dobrze dla niego - powiedział w końcu Jung. Jak gdyby nic wstał i odszedł od przyjaciół, udając się w stronę swojego pokoju.

Myślał, że ruszył naprzód.

•●•

W następnym tygodniu, słowa Youngjo okazały się być prawdą i nazwa ich zespołu pojawiła się wśród nominacji do nagrody za najlepszy album tego roku. To oznaczało kolejne przygotowania i masę treningów, na co byli już przygotowani. Co jednak bardziej interesowało Wooyounga, to kategoria, o której mówił Yunho. Z początku obawiał się patrzenia na wymienione tam nazwy i imiona. Ale ostatecznie ciekawość wzięła górę. Czytając po kolei imiona powoli tracił nadzieję, ale w końcu w oczy rzucił mu się solista wymieniony na ostatniej pozycji.

San.

To naprawdę był on. Już za kilka miesięcy będą mogli się spotkać na gali, a co więcej, będzie mógł zobaczyć talent mężczyzny na żywo. Wciąż ciężko było mu uwierzyć w to, co udało się starszemu osiągnąć przez ten czas, kiedy się rozstali, ale był z niego naprawdę dumny. Nawet jeśli wiedział, że szanse, że zostanie on nagrodzony w swojej kategorii były niemalże zerowe, wciąż chciał mu kibicować. Co jednak było dla niego ważniejsze, to spotkanie i możliwość rozmowy po tak długim czasie. Nie zamierzał tak po prostu przegapić tej okazji.

- Masz minutkę? - usłyszał głos Yunho, który wszedł do jego pokoju. Gwałtownie odłożył telefon skupiając się na przyjacielu. - Widziałeś nominacje, prawda? - uśmiechnął się delikatnie.

- Ta...

- Youngjo może mówić co chce, ale ja uważam, że powinniście się spotkać. Nawet jeśli wasza dwójka omal nie doprowadziła do naszego rozpadu, myślę, że zbyt wiele jest między wami niewyjaśnione.

- Nie wiem, czy to dobry pomysł, żebym...

- Na tym etapie nie przejmowałbym się już wytwórnią, czy fanami. I tak wiedzą, co było pomiędzy wami, sam się do tego przyznałeś. Myślę, że nawet oczekują waszej interakcji.

Wooyoung uśmiechnął się rozbawiony pod nosem. Gdyby tylko było to takie proste i ludzie uszanowaliby jego decyzję... Rozumiał świat, do którego należał i zasady w nim panujące, ale nikt nie powinien być odciągany na siłę od miłości. Przecież byli tylko ludźmi, ich fanom nie było to obce. Owszem, jego przypadek był szczególny, San był mężczyzną, do tego z niezbyt kolorową przeszłością, ale to jego szczęście miało się liczyć. Czy nie mogli zwyczajnie cieszyć się życiem?

- Wszystko się ułoży. - zapewnił go Yunho. - Jestem tego pewien.

...

a/ Happy bday Woo❤️

Aż sama jestem zdziwiona, jak blisko końca jesteśmy🫣

*XMA jest tutaj jako X Music Awards, czyli jakieś nieokreślone coś typu MAMA xd

Monster: Promise • Woosan [2] ✓Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz