Wooyoung obudził się dopiero nad ranem. Nic dziwnego, był tak zmęczony, że bez problemu przespał całą noc. Uśmiechnął się pod nosem na uczucie ciepła, które dawała mu obecność Sana obejmującego go w talii. Zdążył zasnąć, nim ten do niego dołączył. Musiał wyczuć, że młodszy się obudził, bo za chwilę wtulił go mocniej w swój tors muskając ustami delikatnie jego szyję.
- Jak się czujesz? - spytał zachrypniętym głosem.
- Jakby mnie zdeptano ze trzy razy. - prychnął.
- Wybacz.
- Nie musisz przepraszać.
- Wiem, że przesadziłem. To się nie powtórzy.
Wooyoung uśmiechnął się rozbawiony i pocałował krótko starszego, nim wstał powoli i zaczął się ubierać. Może i San faktycznie potraktował go jak zabawkę, ale Jung wcale nie czuł się urażony. Zgodził się na to, a starszy przecież dbał też o to, by i jemu było przyjemnie, przynajmniej pod koniec.
- Jeśli czegoś potrzebujesz, powiedz. - oznajmił San, również podnosząc się z łóżka. - Nie musisz jeszcze wstawać.
- Idę się wykąpać. - odpowiedział. - Później zejdę.
- Mogę ci coś przynieść tutaj.
- Może od razu do łazienki? - prychnął.
- Nie żartuję, wiem, że cię boli.
- Okej, więc przynieś tutaj.
- Będę za 10 minut.
Wooyoung więc skierował się do łazienki, gdzie miał nadzieję, ciepła kąpiel ulży mu w bólu, który towarzyszył mu po wczorajszym wieczorze. Naprawdę nie spodziewał się, że San będzie aż tak stanowczy. Nie chciał nazywać go brutalnym, bo przecież nie zrobił mi krzywdy.
Zamknął drzwi do łazienki i ściągnął bieliznę przygotowując ciepłą wodę. Nie zamierzał się spieszyć, San przecież mógł na niego poczekać. Kąpiel zapewne nie zajmie mu dziesięciu minut, chciał się trochę odprężyć.
W momencie, gdy całe jego ciało ogarnęło uczucie ciepła, westchnął cicho rozluźniając się powoli. To nie tak, że był zły na Sana, w ogóle nie miał mu nic za złe. Choi niepotrzebnie panikował. Prawda, bolało, ale był to przyjemny ból. Taki, który zapowiadał tylko dobre. Dlatego Wooyoung nie żałował ani sekundy z wczoraj.
Nie liczył sobie czasu, chciał się zrelaksować, więc nie myślał o tym, czy San już wrócił i czy na niego czeka. Przecież nic mu się nie stanie, jak zje bez niego. Zmuszony był wyjść dopiero, gdy woda zrobiła się zimna, więc powycierał się szukając wzrokiem ubrań. Zastygł w bezruchu, gdy jego spojrzenie spotkało się ze swoim własnym w lustrze. Wyprostował się skanując wzrokiem całą swoją sylwetkę z lekkim grymasem. Nie wiedział, czemu tak bardzo przeszkadzało mu to, jak wygląda. Do tej pory aż tak o tym nie myślał, po prostu skupiał się na tym, co sprawia mu przyjemność.
Niestety bycie idolem bywało męczące. Nie potrafił unikać negatywnych komentarzy, nawet jeśli próbował. Sam zaczynał dostrzegać w sobie pewne wady i starał się ich pozbyć z pomocą menadżera. To było okropne, że ten jedynie się z nim zgodził. To trwało już dobre półtora roku i przez ten czas Wooyoung jadł naprawdę za mało. Nawet reszta zespołu zaczęła się o niego martwić. Podczas trasy koncertowej miał przez to za mało siły, a i tak dawał z siebie wszystko. Dlatego nie raz zdążyło mu się zemdleć po zejściu ze sceny.
Z zamyślenia wyrwało go pukanie, na co od razu założył koszulkę, którą trzymał przez cały czas w ręce.
- Żyjesz? - usłyszał głos Sana.
CZYTASZ
Monster: Promise • Woosan [2] ✓
FanfictionDruga część 'Monster' Wooyoung nie spodziewał się, że życie stanie się dla niego trudniejsze, gdy związek z Sanem będzie przeszkodą w jego karierze. Mimo wszystko jest gotów zaryzykować i postawić miłość ponad marzenia. . Przed przeczytaniem poleca...
![Monster: Promise • Woosan [2] ✓](https://img.wattpad.com/cover/283304840-64-k67095.jpg)