Chapter thirty two

287 33 8
                                        

Oboje mieli problemy, mogli się tego spodziewać, ale coś się zmieniło od pierwszego razu, kiedy plotka o ich związku obiegła media społecznościowe. Nikt już nie był zszokowany, przeklinając ich i życząc im jak najgorzej. Owszem, niemiłe komentarze co do tego wciąż się pojawiały, ale po raz pierwszy poczuli, że ludzie zaczynają rozumieć, że nie cały świat obraca się wokół nich i nawet takie osoby jak Wooyoung mają swoje życie prywatne, o którym nie mają prawa decydować.

Trochę to trwało, ale w końcu menadżer odpuścił Wooyoungowi i nie przykładają większej uwagi do jego spotkań z Sanem. Oczywiście ich umowa musiała być nieco zmieniona, co również przyniosło mnóstwo problemów. Ostatecznie trwało to miesiąc, nim wszyscy członkowie zespołu uzyskali pozwolenie na umawianie się z kimkolwiek tylko chcą. A wytwórnia nie mogła im tego zabronić, jeśli nie wpływało to znacząco na ich karierę. W ten sposób wszystko w końcu obrało dobre tory i Wooyoung czuł, że nigdy nie był szczęśliwszy.

W ten weekend wybrał się z Sanem do studia, realizując w końcu projekt, o którym wspominał starszemu, a który musieli odłożyć ze względu na mnóstwo niedogodności. Youngjo był chętny, by im pomóc, nawet jeśli nigdy nie miał okazji, by poznać Sana bliżej i wciąż miał wątpliwości do jego osoby.

Wooyoung przede wszystkim chciał, żeby jego fani odczuli znaczącą różnicę między poprzednią wersją utworu a tą, nad którą zaczęli pracować. Tutaj nie było już smutku i tęsknoty, zostało szczęście.

- Gotowi? - Youngjo przygotował cały sprzęt i powoli zaczęli pracę nad całkiem nową odsłoną piosenki.

Nigdy nie byli na nic bardziej gotowi. Myśl o wspólnej piosence powodowała ekscytację, ale też ich niepokój, że nie wszystko pójdzie tak dobrze, jak by tego chcieli. Wooyoung zdecydował, że pozwoli Sanowi wprowadzić jakiekolwiek zmiany w jego zwrotce, jeśli ten będzie miał taką ochotę. W ten sposób ta wersja faktycznie będzie inna i wspólna. Oboje chcieli coś dać od siebie, chcieli być częścią tego utworu, zamiast zwyczajnie nagrać swój głos, by ładnie brzmiał. To było coś więcej, niczym symbol ich miłości, przyjaźni, wszystkiego, co ich do tej pory łączyło.

•●•

Wooyoung nie miał wcześniej okazji oglądać, jak San pracuje. Mimo że słyszał już jego głos wielokrotnie, dopiero teraz zdawał sobie sprawę jak bardzo jest utalentowany. Jego każdy wers był płynny i przyjemny w słuchaniu, był wręcz stworzony, by śpiewać. To sprawiało, że mimo wszystko wracał wspomnieniami do czasu, kiedy się poznali i dowiedział się o pasji Sana. Dziwnie było mu to przyznać, ale prawdopodobnie gdyby nie Seungyoun i Jaehyun, tak Jaehyun, San nie myślałby nawet o zrobieniu kariery. Cieszył się, że zaszczepili w nim tą miłość do muzyki i jej tworzenia.

- Już odleciałeś? - usłyszał głos Youngjo, na co ocknął się z tego dziwnego zamyślenia. Starszy zaśmiał się cicho widząc jego stan.

- Co cię tak śmieszy?

- Nawet nie starasz się być dyskretny. - prychnął również spoglądając na Sana, który właśnie zakończył nagrywanie swojej części.

- Ciężko ukryć zachwyt przy kimś takim. Nie chodzi już nawet o nas, ale o sam jego głos i ogólnie talent.

- Rozumiem. - Youngjo uśmiechnął się. - Twoja kolej.

Gdy tylko Jung znalazł się na miejscu Sana, a ten usiadł obok lidera w ciszy, atmosfera zrobiła się trochę niezręczna. San nie czuł potrzeby zaczynania rozmowy, ale wiedział, że starszy za nim nie przepada, co chciałby jakoś zmienić.

- Cieszę się, że jesteście razem - wyznał jednak jako pierwszy Youngjo. - Bez ciebie był jak cień snujący się za nami. Nie pamiętam kiedy widziałem go tak szczęśliwego.

San nie odpowiedział, nawet nie wiedział jak. Owszem, wiedział, że Wooyoung był najszczęśliwszy, kiedy byli razem, ale nie sądził, że usłyszy to od lidera.

- Popełniłem wiele błędów. - podparł się  na dłoni, przypatrując się Wooyoungowi  który za chwilę miał zająć się swoją częścią. - Może gdybym mógł cofnąć czas, oszczędziłbym mu cierpienia.

- Nie czas na obwinianie się. Ważne, że wszystko jakoś się ułożyło. Teraz musisz pilnować, by tego nie zepsuć.

Słowa Youngjo przez chwilę krążyły po jego głowie. Nie zamierzał już więcej robić nic, co sprawiłoby ból Wooyoungowi, za wszelką cenę chciał go chronić i zapewnić szczęście. Pozostała jednak jeszcze kwestia, przy której się wahał i od jakiegoś czasu wciąż rozważał, co powinien zrobić w tej sytuacji.

- Pewnie nikt z was o tym nie wie, tamtego dnia widział mnie tylko jego ojciec - zaczął San, a Youngjo nieco zdezorientowany spojrzał na niego, słysząc, że wraca do tamtego dnia. - Kiedy dotarłem do szpitala byłem już pewien tego, czego chcę i zamierzałem też powiedzieć to Wooyoungowi. Prawdopodobnie gdyby nie jego ojciec, wszystko potoczyłoby się inaczej. Może nawet faktycznie bym się oświadczył.

- Chciałeś się oświadczyć? - lider był szczerze zaskoczony.

- To była spontaniczna decyzja, ale żałowałem, że mi się nie udało. Dalej mam ten pierścionek i nie wiem co mam z nim zrobić. - prychnął żałośnie.

- Jak to co? Zamierzasz go trzymać jako pamiątkę, czy co? Zrób z niego pożytek, skoro już się wykosztowałeś.

San nie spodziewał się tego usłyszeć. Sądził, że wszyscy będą przeciwni jego pomysłowi i będą próbowali go powstrzymać.

- Ja będę udawał, że o niczym nie wiem - uśmiechnął się delikatnie i skupił się na młodszym przed mikrofonem.

•●•

Chcieli skonczyć wszystko jak najszybciej, by całość była gotowa. I tak długo czekali przez to, że mieli dużo do zrobienia w wytwórni w związku z ich skandalem. Na ten moment i tak nie mogli nic zrobić z tym, że nie wszyscy są zadowoleni z faktu, że Wooyoung naprawdę się z kimś spotyka, w dodatku jest to mężczyzna. Żeby tego było mało, postrzegali go wciąż jako niebezpieczną osobę, która nie bez powodu spędziła kilka lat w więzieniu. Jego obecna pozycja była dla nich nieporozumieniem.

- Myślisz, że to się przyjmie? - San był nerwowy przed opublikowaniem nowej wersji piosenki.

- Jestem pewien.

- Może uznają, że twoja wersja jest lepsza...

- Bzdury. Oczywiście, że ta wersja jest lepsza. Oddaje nastrój i moje uczucia, kiedy pisałem tekst. Od samego początku to miała być radosna piosenka.

San zarumienił się na myśl, że piosenka powstała z myślą o nim. Wsłuchując się w tekst, czuł się, jakby nie zasługiwał na całą miłość, jaką Jung mu dawał. Wielu zapewne będzie uważało tak samo, ale nie to było najważniejsze.

Chwilę później sami słuchali utworu, oglądając ten sam klip. Przy tym nucili cicho pod nosem, doskonale wiedząc, że naprawdę mają na myśli to, co przekazali poprzez utwór.

- To już ostatni raz, kiedy widzę ból w twoich oczach. Obiecuję.

...

a/ Następny to ostatni👀
Pytanie czy wstawiać go jeszcze dzisiaj, czy za tydzień...
Zakończenie oznacza moją przerwę XD

Monster: Promise • Woosan [2] ✓Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz