San bardzo denerwował się przed swoją pierwszą galą. Nie minęło wcale dużo czasu od jego debiutu i wciąż czuł się dość obco w tym środowisku. Otrzymał jednak ogrom wsparcia, czego się nie spodziewał. Mimo wszystko znaleźli się ludzie, którzy docenili jego talent, nawet jeśli jego przeszłość mówiła sama za siebie.
- Słyszałem, że dają ci ostatnio niezły wycisk - do sali wszedł Jinyoung z reklamówką z jedzeniem. - Pytanie więc, co jeszcze robisz na sali z własnej woli?
- Muszę ćwiczyć, żeby pokazać na co mnie stać...
- Rozumiem, ale skatowany treningami wiele nie pokażesz - prychnął i podał mu reklamówkę. - Mówię to jako twój menadżer, ale też starszy brat. Nie bądź dla siebie zbyt surowy, nie każdy jest w stanie osiągnąć sukces od razu. Ty i tak już pokazałeś czym jest prawdziwy talent i zainspirowałeś innych do ciężkiej pracy.
- Ja?
- A nie? Wszyscy przyglądaliśmy się twojej drodze do debiutu.
- Nigdy nie sądziłem, że ktoś będzie mnie podziwiał...
- Twoja postawa jest godna podziwu. Masz talent i dobre serce, a to wystarcza już, by zwrócić na siebie uwagę.
- Pozostaje jedynie kwestia mojej przeszłości... Nic z nią nie zrobię, zawsze będzie się za mną ciągnęła.
- Niestety, ja z ojcem zrobiliśmy co mogliśmy, ale nie daliśmy rady zapewnić ci nowego startu. Bo zgaduję, że mimo wszystko chcesz pozostać sobą, a nie udawać kogoś innego.
- W tym też masz rację.
- Nie ukrywam, że jesteś najbardziej problematycznym wokalistą, z jakim przyszło mi pracować, ale równocześnie jesteś jak anioł wśród innych - zaśmiał się cicho, a San spojrzał na niego zdezorientowany. - Swoim zachowaniem nie sprawiasz żadnych kłopotów i nigdy nie marudzisz, nawet jeśli masz mnóstwo pracy. Wobec innych pracowników też jesteś uprzejmy. Jedyna twoja skaza to twoja przeszłość. I nic poza tym.
San zamyślił się. Czy naprawdę był aż tak idealny? Zwyczajnie nie chciał sprawiać więcej kłopotów, niż i tak już im przysporzył, a jego zachowanie wobec innych pracowników wynikało jedynie z kultury i tego, jak bardzo był im wdzięczny, że dali mu szansę i nie skreślili na starcie. Za jego plecami mogli myśleć co chcieli, nie musieli wcale go lubić. Dla niego liczyło się to, że nie miał problemu, by z nimi współpracować.
- Słyszałem, że wpłynęło już dużo skarg odnośnie twojego udziału w XMA - zaczął dalej Jinyoung. - Mówią nawet o usunięciu cię z gali.
San odłożył jedzenie z powagą wpatrując się w brata. Choć nie oczekiwał wygranej, bardzo zależało mu na samym pojawieniu się na gali i wystąpieniu. Przy tym zapewne liczył, że uda mu się porozmawiać z Wooyoungiem. Minął prawie rok...
- Ale nie martw się, nie dopuszczę do tego. - uspokoił go Jinyoung. - Nawet jeśli nie pozwolą, byś zdobył nagrodę, nie mogą odebrać ci szansy pokazania prawdziwego talentu.
Sn uśmiechnął się pod nosem na te słowa. Bardzo się starał być jak najlepszy i wielokrotnie już słyszał pochwały płynące w jego stronę, ale za każdym razem w uszach rozbrzmiewał mu głos jego ojca, który przestrzegał go, że musi pracować ciężej niż inni, by osiągnąć sukces. Samym talentem nie zdobędzie zaufania ludzi, potrzebował do tego czasu.
•●•
Zostało niewiele czasu, więc praktycznie cały ostatni tydzień całą grupą spędzali na sali ćwicząc do swojego występu. Byli pewni, że ich fanom spodoba się ta nowa, niecodzienna odsłona, do której sami na początku nie byli przekonani. Byli przyzwyczajeni do mocnego brzmienia i piosenek i wymagających choreografii, a także dobrej zabawy w czasie występu. Tym razem postawili na wzbudzenie w widzu silnych emocji, a najłatwiej wydobyć z nich te negatywne. To, co chcieli przedstawić było kontrowersyjne, zawierało zmienione wersje ich najnowszych piosenek, ale co najważniejsze, zawierało pewien przekaz. Bardzo smutny i przykry i mieli nadzieję, że większość z oglądających bez problemu go zrozumie.
- Im więcej ćwiczymy, tym więcej mam wątpliwości. - oznajmił Wooyoung siadając na podłodze i łapiąc oddech. - Co jeśli odbiór będzie całkiem inny? Co jeśli nie tego oczekują?
- Wtedy wyciągniemy wnioski i wrócimy do tego, co wszyscy lubią - Yunho wzruszył ramionami, jak gdyby nic. - Nie możemy zawsze trafiać w gust wszystkich.
- Racja, trzeba próbować wielu rzeczy, żeby przyciągnąć większe grono zainteresowanych - zgodził się z nim Youngjo. - Dlatego liczymy na ciebie, Woo.
Te słowa pozostawiały po sobie pewien niesmak, bo Wooyoung bał się zawieść swoich przyjaciół. Sukces ich występu w dużej mierze zależał od niego, musiał wcielić się w rolę i zagrać ją tak, by wszyscy uwierzyli w autentyczność tego, co zobaczą. Mają wręcz zapomnieć, że to, co oglądają jest jedynie fragmentem gali. Mieli się poczuć jak w filmie.
- Wierzymy, że dasz sobie radę - Yeosang objął go czule, dodając otuchy. - A teraz zatańczmy ostatni fragment jeszcze raz i zwijamy się do domu.
Cała reszta zgodziła się z nim i po krótkiej przerwie zatańczyli po raz ostatni finałową część choreografii, by następnie ruszyć w drogę powrotną do domu.
Wooyoung poza swoim zespołem i czekającym ich występie, dużo myślał o Sanie. Jak sobie radzi, czy stresuje się tak jako oni? Był ciekaw, co przygotowuje, by pokazać na gali i jak trudno będzie mu ukryć uśmiech. Na samą myśl czuł dumę i radość z jego sukcesu, ale także żal i smutek, że tyle czasu minęło od ich ostatniego spotkania. Może liczył na zbyt wiele myśląc, że San tak po prostu zgodzi się wrócić do tego co było i będą się spotykać po tym, jak starszy poszedł w jego ślady. To nie zapowiadało się dobrze, zwłaszcza, że przeszedł już przez wiele trudności związanych z jego związkiem.
San był bardzo utalentowany i Wooyoung to wiedział. Dlatego ze zniecierpliwieniem wyczekiwał gali, aż będzie mógł zobaczyć Sana na żywo. Już teraz tupał nerwowo nogą ze zdenerwowania, kiedy przypominał sobie głos starszego, który niegdyś miał tylko dla siebie. Słuchał piosenek Sana i nawet zdarzyło mu się oglądnąć parę występów, ale przez cały czas nie docierała do niego ta rzeczywistość. Może kiedy w końcu zobaczy go we własnej osobie i usłyszy na żywo, uświadomi sobie jak wiele się zmieniło, a San tak naprawdę jest bliżej niego, niż kiedykolwiek. Wiedział, że jeśli nie uda mu się zrobić tutaj kariery, wróci do Ameryki... Bardzo mu kibicował, by tak się nie stało.
Przy wyjściu z wytwórni natknęli się na Chaniego, który jedynie pomachał im na przywitanie, nie mając zbytnio czasu na rozmowę. On również miał mnóstwo pracy przez zbliżającą się galę, nawet jeśli na wygraną nie miał praktycznie żadnych szans. Jednak dzięki pomysłowi Wooyounga faktycznie udało mu się przekonać do siebie więcej ludzi i wytwórnia nie była już stratna. Jung był zdania, że chłopak jak najbardziej na to zasługiwał, szkoda było marnować takiego talentu.
Na zewnątrz zapadł już zmrok, a pojedyncze gwiazdy o dziwo były widoczne z tego miejsca. Uśmiechnął się delikatnie pod nosem, wierząc, że może także w tym momencie, San spogląda w niebo z taką sama nadzieją, że jeszcze przyjdzie im być razem.
...
a/ Przepraszam za opóźnienie z rozdziałami, ale złapało mnie przeziębienie i padłam jak kłoda :>
CZYTASZ
Monster: Promise • Woosan [2] ✓
FanfictionDruga część 'Monster' Wooyoung nie spodziewał się, że życie stanie się dla niego trudniejsze, gdy związek z Sanem będzie przeszkodą w jego karierze. Mimo wszystko jest gotów zaryzykować i postawić miłość ponad marzenia. . Przed przeczytaniem poleca...
![Monster: Promise • Woosan [2] ✓](https://img.wattpad.com/cover/283304840-64-k67095.jpg)