Wooyoung nie mógł pozwolić, by jego stan przeszkodził w przygotowaniach do comebacku, więc zgodniez prośbą swoich przyjaciół, zbadał się i zaczął dbać o to, by wrócić do formy. Nie pogodził się z rozstaniem z Sanem i zapewne nigdy się nie pogodzi, ale nie mógł pozwolić, by to go ograniczało. Już wystarczająco przysporzył swoim przyjaciołom zmartwień, ciągle tylko sprawiał problemy i był do tyłu na każdym treningu, przez co tracili czas. Przecież nie do tego dążyli. Chcieli dawać fanom to, co najlepsze, nie mogli pozwolić, by prywatne sprawy miały wpływ na jakość ich występów.
Przyjaciele nie wymagali od niego zbyt wiele, chcieli, żeby na spokojnie doszedł do siebie i przede wszystkim o siebie zadbał. To jego zdrowie było teraz ich priorytetem, a nie comeback. Widząc jak marnie wygląda nie mogli udawać, że nie widzą, co się dzieje. Nawet jeśli wiedzieli, co jest powodem tak złego stanu Wooyounga, nie mogli nic zrobić. Niestety, nie było leku na złamane serce.
- Dasz radę jeszcze raz? - usłyszał pytanie ze strony Yunho, który od czasu kiedy młodszy zemdlał na treningu, zawsze pilnował, by już więcej się nie przemęczał.
- Jasne.
Naprawdę było lepiej. Nie omijał posiłków, pilnował, by pić dużo wody, nie miał już obsesji na punkcie swojej wagi, choć wiadomo, że te myśli jeszcze co jakiś czas pojawiały się w jego głowie. Najważniejsze było to, że faktycznie wychodził na prostą. Jedynie pustka w sercu wciąż doskwierała mu przy każdej najmniejszej czynności.
- To chyba najcięższa choreografia do tej pory - westchnął Seoho po kolejnym przetańczeniu całości.
- Tak, masz rację, jest wyjątkowo wymagająca. - zgodził się z nim Yunho, biorąc łyka wody. - Ale damy sobie radę.
- Jak zawsze - poparł go Wooyoung.
Wszyscy uśmiechnęli się spoglądając na młodszego. Dobrze było widzieć go w tak dobrej formie.
•●•
Wraz z nadejściem comebacku Wooyoung nie mógł myśleć o niczym innym oprócz występów, wywiadów, spotkań z fanami i treningów. Chciał dać z siebie jak najwięcej, by pokazać, że naprawdę zależy mu, by być w tym miejscu i nigdy nie chciał zawieść swoich bliskich i fanów... Po prostu marzył o tym, by jego związek z Sanem przetrwał choćby nie wiadomo co. Chciał miłości, bo po raz pierwszy skosztował jej tak intensywnie i głęboko. Był przekonany, że już nigdy nie znajdzie kogoś takiego jak San, a opinia o nim, która krążyła po całej aferze z udziałem Sana wciąż nieco odbijała się na jego wizerunku. W końcu w tym środowisku nie było zbyt dużo miejsca na związki, a fakt, że był on związany z mężczyzną pozostawił po sobie pewien niesmak.
- Śpisz? - usłyszał wraz z otwarciem drzwi do jego pokoju, a w progu ujrzał Yeosanga.
Odłożył telefon, który właśnie przed chwilą trzymał w ręce i spojrzał na swojego przyjaciela, który zdawał się mieć problemy z zaśnięciem.
- Zastanawiałem się... - zaczął niepewnie Kang zbliżając się do łóżka młodszego. - Jak się czujesz?
Nie trudno było zauważyć, że Yeosang był tym, który najlżej podchodził do jego związku z Sanem. To on od samego początku dążył jedynie do tego, by Wooyoung był szczęśliwy nawet jeśli ryzykował w ten sposób rozpadnięciem się grupy.
- Co masz na myśli?
- Wszyscy widzimy poprawę i też comeback pewnie zajmuje znaczną część naszej codzienności... Ale to nie oznacza, że wszystko wróciło do normy. Nie muszę pytać, by wiedzieć, że wciąż o nim myślisz i tęsknisz.
- Czy to ma jakiekolwiek znaczenie...
- Owszem, ma. Chcę, żebyś wiedział, że jestem obok zawsze, kiedy będziesz tego potrzebował. Nie jestem Sanem, ale... Jestem twoim przyjacielem, na którym możesz polegać.
Wooyoung uśmiechnął się delikatnie, będąc poruszonym jego słowami. Nie sądził, że Kang tak bardzo się o niego martwi.
- Dzięki. Ale naprawdę wszystko jest już w porządku. I tak nie mogę już nic zrobić, by go odzyskać.
- Wiesz... Cokolwiek?
- Nie.
- Oh... Sam jestem ciekaw, co u niego. Miałem nadzieję, że będziesz wiedział cokolwiek.
- Może tak będzie lepiej - westchnął, na co Yeosang spojrzał na niego zaskoczony. - Jeśli wszystko u niego w porządku, to dobrze. A jeśli nie... I tak nie mogę nic zrobić. Wolę żyć w niewiedzy i mieć nadzieję, że jednak radzi sobie dobrze. Nawet nie wiem, czy wciąż jest w Ameryce.
- A Seungyoun? - pytanie nieco zdziwiło Wooyounga. Nie sądził, że Yeosang będzie pamiętał imię mężczyzny.
- Nie widuję się z nim ostatnio. Nie mam czasu. Ale podejrzewam, że on też niewiele wie. Poza tym, nawet jeśli by wiedział, pewnie nic by nie powiedział. San by tego dopilnował...
- Dlaczego tak usilnie chce się od ciebie odciąć?
- Pewnie nie widzi innej drogi... Nawet jeśli chciałbym go w tym momencie nienawidzić, nie potrafię. Wszystko byłoby łatwiejsze...
•●•
Późnym wieczorem San dotarł do swojego mieszkania, gdzie odłożył wszystkie swoje rzeczy i poszedł prosto pod prysznic. Nie miał dziś siły zostawać dłużej na sali, zresztą, i tak wszyscy zapewniali go, że nie musi tak dużo ćwiczyć. Pozwolił więc sobie na ten wieczór przerwy, by odpocząć i nadrobić to, co go ominęło, a mianowicie comeback Wooyounga i jego grupy. Zawsze starał się być na bieżąco i przy każdej możliwej okazji nadrabiać nowości ze strony młodszego. Cieszył się, że ten jest zdrowy i radzi sobie tak dobrze pomimo tego, co się między nimi wydarzyło. On mógł przynajmniej sprawdzić, co aktualnie dzieje się w życiu Wooyounga i co ma w planach. Jung nie miał nawet pojęcia, że San wrócił do Korei i trenuje tu od dobrych kilku tygodni. Posiadanie go na wyciągnięcie ręki niezwykle go kusiło, ale nie mógł pozwolić sobie na złamanie obietnicy danej ojcu Junga.
Nie potrafił ukryć, że widząc Wooyounga na ekranie, za każdym razem czuł bolesny ucisk w klatce piersiowej, a przy tym był niezwykle dumny. Wiedział już wcześniej, że młodszy jest utalentowany i doskonale to wykorzystuje, ale dopiero będąc osobno mógł dostrzec jak bardzo rozpiera go duma, kiedy patrzy na efekty jego pracy. Patrząc w przyszłość widział również i siebie gdzieś obok niego, jeśli los będzie dla niego na tyle łaskawy. Na razie nie wolno mu było zbytnio udzielać się w mediach społecznościowych, choć został ujawniony jako trainee. Nie dziwił się wcale mieszanym uczuciom. Niektórzy w ogóle go nie kojarzyli i zapewne kwestią czasu było, kiedy dojdą do prawdy. Nie mógł jednak poddać się na starcie, kiedy jego ojciec i brat tak wiele zrobili, by mu pomóc w spełnieniu marzeń. Ćwiczył naprawdę ciężko, by zasłużyć sobie na szacunek ze strony menadżerów, dyrektora i innych artystów, którzy przebywali w wytwórni podczas jego treningów. Tak samo starał się o uznanie tancerzy, którzy wykonywali z nim choreografię. Wszyscy naprawdę dobrze się dogadywali i San wolałby, żeby tak pozostało.
Zgasił ekran, odkładając telefon na klatkę piersiową z głośnym westchnieniem. Zamknął na chwilę oczy, widząc jeszcze w wyobraźni twarz Wooyounga. Wraz ze wspomnieniami przewijającymi się przez jego głowę, po jego policzku spłynęła pojedyncza łza, którą starł zaraz potem, nie chcąc znów wracać do tego, co było. Przeszłości już nie zmieni i powinien się z tym pogodzić.
Nawet jeśli wciąż trzymał w szafce niewielkie pudełeczko.
CZYTASZ
Monster: Promise • Woosan [2] ✓
FanfictionDruga część 'Monster' Wooyoung nie spodziewał się, że życie stanie się dla niego trudniejsze, gdy związek z Sanem będzie przeszkodą w jego karierze. Mimo wszystko jest gotów zaryzykować i postawić miłość ponad marzenia. . Przed przeczytaniem poleca...
![Monster: Promise • Woosan [2] ✓](https://img.wattpad.com/cover/283304840-64-k67095.jpg)