Chapter thirty one

262 33 4
                                        

San przysiadł na krańcu materaca, wpatrując się w pogrążoną we śnie twarz młodszego, czując dziwny spokój  pomimo tego, co miało miejsce. Mieli sobie wiele do powiedzenia i nie powinni lekceważyć faktu, że oboje mogą mieć problemy, gdy ich związek ponownie wyjdzie na jaw. Dopiero zaczynał, teo typu skandale na samym początku kariery nie pomogą mu wspinać się na szczyt. Nawet jeśli wytwórnia nie zabraniała mu spotykania się z nikim, jego związek z Wooyoungiem już wcześniej budził wiele kontrowersji.

Nie miał serca przerywać Wooyoungowi snu, mimo że powinni porozmawiać i wyjaśnić sobie wiele spraw. Dzisiejszy dzień był bardzo chaotyczny i nie dziwił się młodszemu, że jest tak zmęczony. Sam nawet nie spodziewał się, że uda mu się spotkać z Wooyoungiem. W momencie, kiedy zobaczył go po tak długim czasie, wszystko działo się zbyt szybko. Nie myślał już o konsekwencjach, a o tym, jak w szaleńczym rytmie biło jego serce. Nawet teraz nie było w stanie się uspokoić, patrząc jedynie na Wooyounga, śpiącego spokojnie obok. Sięgnął powoli dłonią, zagarniając przydługie kosmyki, wciąż jeszcze lekko wilgotne po prysznicu, a następnie ostrożnie ułożył się wygodnie obok, obejmując drobniejsze ciało młodszego.

Póki co, nie chciał myśleć o tym, co będzie jutro, czy też za parę dni. Wolał cieszyć się przynajmniej tym krótkim wieczorem, dopóki trwał i miał Wooyounga na wyłączność, tuż obok. Niczego więcej tak naprawdę nie pragnął i gdyby tylko zaakceptowano fakt, że oboje kochają się na zabój, byłby najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.

Na to musieli jednak trochę poczekać, jeśli w ogóle będą mogli kiedykolwiek znaleźć się w takim momencie ich kariery.

•●•

Nie chcieli jeszcze, by ta chwila przeminęła, przez co celowo ignorowali wszelkie telefony i wiadomości. Wiedzieli, że nie czeka ich nic dobrego po powrocie, więc chcieli chociaż wykorzystać jak najlepiej czas, który mogli spędzić sami we dwójkę. To Wooyoung był pierwszym, który otworzył rano oczy, przypominając sobie wszystko z poprzedniego dnia, przez co na jego twarz wstąpił delikatny uśmiech. To wszystko wydawało się być jedynie snem i nie mógł uwierzyć, że naprawdę odzyskał Sana po tak długim czasie.

Ucałował delikatnie usta starszego, mając nadzieję, że jakoś go w ten sposób obudzi. Nie mogli spędzić tutaj całego dnia, a chciał wykorzystać dany im czas na rozmowę. Mieli naprawdę dużo do powiedzenia i myśl, że mogą nie spotkać się zbyt prędko po dzisiejszym dniu przerażała go, nie chciał dać Sanowi odejść.

- Która godzina? - spytał starszy, zaspany i wciąż z zamkniętymi oczami.

- To na razie nieistotne. Powinniśmy porozmawiać.

San pokiwał głową podnosząc się do siadu. Spojrzał znów na młodszego, czując jak sam jego widok sprawia, że jego tętno gwałtownie skacze. Aż jemu samemu trudno było to zrozumieć, ale nigdy nie kochał nikogo tak mocno, właściwie nie znał wcześniej tego uczucia. Kochał swoich bliskich, ale nie w ten sam sposób.

- Może najpierw ubierzmy się i pójdźmy coś zjeść - zaproponował, na co Jung niechętnie przystał.

Nie chcieli zbytnio rzucać się w oczy, więc unikali głównych ulic, a także założyli na twarze maseczki, wiedząc jednak, że nawet z nimi każdy fan łatwo ich rozpozna. Musieli więc mieć jedynie nadzieję, że nikt ich nie rozpozna, nawet jeśli od wczoraj zapewne krążą o nich przeróżne plotki. Nie uciekną od konsekwencji, ale na razie woleli zwyczajnie o nich nie myśleć. Byli w ten sposób spokojniejsi.

- Zacznę może od przeprosin... - odezwał się San, gdy siedzieli razem na uboczu w jednym z lokali - Nie powinienem wtedy słuchać twojego ojca.

- Mojego ojca? - Wooyoung był nieco zdezorientowany. Nie pamiętał na tak naprawdę już, co do tego miał jego ojciec.

- Wiem, że chciał dla ciebie dobrze i ja też chciałem. Pomyślałem, że przysłużę się twojej karierze, kiedy zwyczajnie zostawię cię w spokoju... Już wiem, że to był błąd. Byłem samolubny i głupi.

- Samolubny to ostatnie, co można o tobie powiedzieć. - prychnął Wooyoung. Jak miał niby gniewać się na Sana? Zwyczajnie nie potrafił. - Nawet jeśli miałem ci za złe, że odszedłeś bez słowa, nie potrafię cię nienawidzić. Czekałem cały czas mając nadzieję, serwis kiedyś wrócisz. Ale zaskoczyłeś mnie, kiedy dowiedziałem się, że zadebiutowałeś...

- To była dość spontaniczna decyzja, sam nie wiem, co ja sobie myślałem.

- To dobrze dla ciebie. Masz talent.

- W tym środowisku talent to nie wszystko.

- Niestety. - Wooyoung przyznał mu rację, pochmurniejąc. Życzył Sanowi jak najlepiej i chciał, by wszyscy docenili jego ciężką pracę. Nagle podniósł wzrok przypominając sobie o czymś.  - Zaśpiewaj ze mną.

- Co? - San nie spodziewał się tak nagłej propozycji.

- Piosenka, którą nagrałem dla ciebie. Chcę ją zaśpiewać razem z tobą.

- Nie uważasz, że to spowoduje tylko więcej problemów?

- Myślisz, że będę miał większe problemy niż wtedy, kiedy wszyscy zobaczyli jak się całujemy? - odparł lekko rozbawiony.

San nie był do końca przekonany do tego pomysłu i Wooyoung to widział. Dlatego też zamierzał go przekonać.

- Youngjo nam pomoże. Nagramy to tak, jak powinno brzmieć od samego początku.

- To znaczy?

- Jak piosenka o kimś, kogo faktycznie się kocha i chce się mieć przy sobie. A nie o kimś, za kim się tęskni.

•●•

Powrót do dormu był najbardziej stresującą częścią tego dnia, której jednak nie mógł w żaden sposób uniknąć. Niestety, sam znowu narobił sobie kłopotów i nie powinien oczekiwać, że i tym razem puszczą mu to płazem. On sam nie patrzył na żadne artykuły, i tak wiedział co w nich znajdzie. Jedyne, na co miał teraz nadzieję, to że nie zostanie wyrzucony z wytwórni.

Powoli wszedł do dormu nasłuchując jakichkolwiek głosów. Było dziwnie cicho, co sprawiło, że zdziwiony wszedł do salonu. Był tam tylko Yeosang.

- Yeo? - dał znać o swojej obecności, a Kang oderwał się od telefonu, poświęcając uwagę przyjacielowi.

- Myślałem, że nie mamy co liczyć, że się dzisiaj pojawisz.

- Mam bardzo przechlapane? Gdzie jest reszta?

- Są w wytwórni. Menadżer trochę się wkurzył, ale udobruchaliśmy go. Chcieliśmy jakoś dać mu do zrozumienia, że nie jest w stanie was rozdzielić.

- Ale...

- Nie podoba im się to. Ale choćby nie wiem co, staniemy po twojej stronie. Nie pozwolimy cię wyrzucić.

- Dziękuję. - usiadł obok starszego na kanapie i westchnął głęboko. - Są już jakieś artykuły?

- Całe mnóstwo.

- Pewnie powstały przeróżne dziwne plotki - prychnął.

- Owszem. Ale ludzie zaczęli się też zastanawiać, czy przypadkiem czegoś nie planujecie. Mam na myśli współpracy. O dziwo ten pomysł bardzo im się spodobał. Chcieliby usłyszeć was razem.

Wooyoung zamyślił się na chwilę przetwarzając to, co usłyszał. Następnie poderwał się, chwytając za telefon. Yeosang nie do końca zrozumiał, co to miało znaczyć.

- Co robisz? - spytał widząc dziwną ekscytację w oczach młodszego.

- Dam im dokładnie to, czego chcą.

...

a/ Sory, nie mam już dzisiaj na to siły.

Monster: Promise • Woosan [2] ✓Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz