Wooyoung obudził się kilka razy w trakcie lotu, ale nie mając zbytnio nic do roboty wciąż zasypiał wykorzystując Sana jako swoją poduszkę. Widząc przed sobą Chicago miał ochotę skakać z podekscytowania, ale powstrzymał się na prośbę Sana.
- Nie ściągaj maski. Nie ryzykujmy. - oznajmił starszy i skierował się do wyjścia.
Szli wzdłuż budynku, aż nie dotarli do srebrnego samochodu, przy którym stał wysoki mężczyzna, nie wyglądał na typowego Amerykanina, za to wyglądało na to, że dobrze zna Sana.
- Punktualnie. - powiedział pełen podziwu spoglądając na zegarek.
- W przeciwieństwie do ciebie, zawsze mam wszystko wyliczone. - odparł prześmiewczo. Po chwili zwrócił się do Wooyounga widząc, że wyższy przygląda mu się nieco zdezorientowany. - Woo, to jest Johnny, mój przyjaciel. Załatwił nam samochód. A Johnny, to jest Wooyoung.
- Twój chłopak? - dopytał zaciekawiony, na co San niepewnie przytaknął, choć nie do końca ufał Johnny'emu, by zdradzać mu ich sekret. - Dobra, pakujcie się do środka, nie będziemy tu tak sterczeć.
Wooyoung pomimo zaufania, jakim darzył Sana, wolał być ostrożny. Nie znał mężczyzny, nie wiedział jaki jest i skąd zna się z Sanem. Zawsze mogło się okazać, że on również ma sporo za uszami.
Wsiedli do samochodu w ciszy. Wooyoung zajął miejsce z tyłu, podczas gdy San usiadł obok swojego znajomego z przodu. Atmosfera była dość gęsta i Jung czuł, że prawdopodobnie jest spowodowana przez niego. Przyzwyczajony był, że San niewiele mówi, ale wtedy on wypełniał ciszę opowiadając tak naprawdę o byle czym. Teraz czuł się zbyt skrępowany w towarzystwie mężczyzny i wolał również siedzieć cicho.
Wyjechali na główną drogę, gdzie przez parę minut trwali w kompletnej ciszy, dopóki Johnny nie włączył radia. Wooyoung oglądał zaciekawiony ulice Chicago pogrążone w mroku. Gdzieniegdzie wciąż kręcili się jacyś ludzie, lub grupki znajomych, którzy wyszli na piwo. Wooyoung czasem zazdrościł takim osobom, bo sam nie miał zbytnio czasu na takie rzeczy, a jak już, nie mógł się upijać. To źle wpływało na jego wizerunek i mógłby mieć przez to kłopoty.
- Woo, jesteś głodny? - zapytał nagle San zwracając się do młodszego.
- Hm? - Wooyoung przez chwilę zamyślił się, więc słowa starszego docierały do niego bardzo powoli. - Nie. Niekoniecznie.
- Na pewno?
- Tak. Na pewno. - odpowiedział, ale zdradził go żołądek, który dał o sobie znać głośnym burczeniem. Nawet na przednich siedzeniach byli w stanie to usłyszeć.
- Okej, zjeżdżaj. - zwrócił się do kierowcy. Następnie znów odwrócił się do chłopaka z tyłu. - Mów, jeśli czegoś potrzebujesz, okej? To nie tak, że jesteś tu nieproszony.
Wooyoung przytaknął tylko obserwując jak Johnny parkuje pod lokalem. Był czynny 24/7, więc spokojnie wyszli z samochodu i zajęli miejsca w środku. O tej porze raczej nie było tu zbyt wielu klientów. Jedynie podróżujący, lub pracujący do późna. Wooyoung oglądał się dookoła zafascynowany tym wszystkim. Cieszył się, że udało im się znaleźć miejsce w prawie że pustym lokalu. Nie będzie musiał bać się o swój wizerunek.
- Co chcesz? - usłyszał głos Sana.
- Hm?
- Frytki? Burgera?
- Uh, nie wiem... To niezdrowe.
- Sam jesteś niezdrowy. Musisz coś zjeść.
- No to weź mi te frytki. Tylko małe.
- Jasne. - odparł zamawiając mimo wszystko średnią porcję.
W czasie gdy czekali na realizację zamówienia, San polecił Wooyoungowi, by poszukał wolnego stolika i tam poczekał. Przy tym miał również nie zdejmować maski. Znalazł więc stolik przy oknie, oddzielony od reszty pomieszczenia. Czekał kilka minut, aż pozostała dwójka wróciła z jedzeniem. Wtedy też w końcu nawiązała się rozmowa.
CZYTASZ
Monster: Promise • Woosan [2] ✓
Fiksi PenggemarDruga część 'Monster' Wooyoung nie spodziewał się, że życie stanie się dla niego trudniejsze, gdy związek z Sanem będzie przeszkodą w jego karierze. Mimo wszystko jest gotów zaryzykować i postawić miłość ponad marzenia. . Przed przeczytaniem poleca...
![Monster: Promise • Woosan [2] ✓](https://img.wattpad.com/cover/283304840-64-k67095.jpg)