Et tu, Brute? - I ty, Brutusie?
Reszta drogi, przez las, minęła normalnie. Av obandażowała moje rany. Wszystko cholernie mnie bolało. Liczyłam na to, że już nigdy więcej ich nie spotkam, to traumatyczne przeżycie w lesie wystarczyłoby mi, by tu nigdy więcej nie wracać..
Będę miała teraz traumę do końca życia.
Teraz marzyłam tylko o położeniu się do ciepłego łóżka i najlepiej obudzeniu się za sto lat. Może nigdy się już nie obudzić. Tak, to był dobry plan.
Mieliśmy teraz jechać przez cały czas do granicy lasu. Mnie to całkowicie pasowało.
Spojrzałam na Avery z Xanderem i Nichollasa, którzy jechali przed nami. Dziewczyna wyglądała na niesamowicie zmęczoną. Tak samo, jak Nik. Zastanawiałam się, czy przypadkiem nie żałują, że wyjechaliśmy, bo w końcu może się to skończyć o wiele gorzej, niż zostanie w pałacu.
Westchnęłam i zamknęłam oczy.
Zaczęłam odpływać.
Znowu patrzyłam nie swoimi oczami. Kolejny sen o tej dziewczynie. Siedziała w wielkim salonie. Wystrój pomieszczenia był modny gdzieś z pięćset lat temu. Patrzyłam albo ona patrzyła. Czułam, jakbym była w jej ciele, była nią. Obserwowałam ogród zza okna.
Nie mogłam sobie przypomnieć, gdzie widziałam ten widok.
Na ścianach były porozwieszane obrazy jakichś par. Obok nich był wysoki regał z książkami. Niektóre wyglądały na bardzo stare. Na środku komnaty leżał czerwony dywan. Okna były duże i wychodziły na idealnie przystrzyżony ogród. Siedziałam na dużym szkarłatnym fotelu, obok jeszcze były dwa identyczne oraz sofa, a na środku mały stolik i wazon ze świeżo ściętymi kwiatami.
– Kochana, nie smuć się tak – usłyszałam głos za sobą.
Odwróciłam się i zobaczyłam kobietę, ale jej twarz była zamazana.
– Mam się nie smucić?! – zapytałam. Ona sobie żartowała? Moja sytuacja była gorsza niż tragiczna, a ja według niej miałam skakać ze szczęścia?
– To małżeństwo przyniesie ci mnóstwo korzyści. Niczego ci nie zabraknie.
Prychnęłam. Jak zawsze, każdy uważa, że pieniądze wszystko załatwią.
– Mylisz się jak każdy. Głupio uważacie, że kasa wszystko rozwiąże, to jedno z największych kłamstw. Pieniądze to tylko dodatek.
Zrezygnowana pokręciła głową.
– Nie przekonam cię – powiedziała to z zawodem na twarzy.
– Do tej pieprzonej idei? – prychnęłam. – Nigdy...
Wstałam i ruszyłam szybkim krokiem do wyjścia.
– To cię zniszczy – odezwała się, kiedy prawie wychodziłam z komnaty.
– Co?
Odwróciłam się powoli.
– Nie możesz wiecznie być zła i na wszystko mówić nie. Nie jesteś pierwszą i nie ostatnią. W tym świecie trzeba być sprytnym, bo inaczej zginiesz.
Patrzyłam w jej oczy. Nie były tak, jak zawsze pełne ciepła i potulności. Był w nich ogień i siła.
– Pokaż, że jesteś idealną żoną, może matką. Pokaż, że nie jesteś wrogiem. Fae i ludzie się na to nabiorą, bo mało kto patrzy głębiej. Widzą to, co chcemy, by widzieli. Do ciebie należy decyzja, co zrobisz. Ja cię ostrzegłam. – Uśmiechnęła się chytrze. – Powodzenia, Kennzie.
CZYTASZ
Veni
FantasyW świecie Fae rodzi się człowiek. Mała dziewczynka z ametystowymi oczami w dodatku następczyni jednego z najsilniejszych dworów. Amberly to córka króla i królowej, którzy toczą wojnę z inną krainą od zarania dziejów. Nagle w jej życiu pojawia się ta...
