Rozdział 16 Uciekaj Amberly

33 4 0
                                        

Dum Spiro, Spero - Dopóki oddycham, mam nadzieję

Siedzieliśmy i gapiliśmy się pusto w książki na regale. Powoli zaczynało mnie to wkurzać, że jedna jedyna księga na całej półce była odwrócona grzbietem do ściany. Jednak to był nasz najmniejszym problem. Nasz. Jak to śmiesznie brzmiało w moich myślach. Zawsze problemy były moje i tylko po części Av, ale nigdy z nikim nie planowałam obalenia władzy i zostanie następnymi władcami.

– Czyli na głowie mamy jeszcze tę psychopatkę? – zadał retoryczne pytanie, ale i tak odpowiedziałam.

– Też jestem wniebowzięta – mruknęłam.

Siedzieliśmy przy książkach od historii i sprawdzaliśmy, czy było tam coś jeszcze o Kennzie. Choć teraz bardziej wpatrywałam się w ten odwrócony tomik, niż książkę przede mną. Książę też nie był pochłonięty lekturą, był bardziej znudzony. Niestety niczego nie było. Nasza praca poszła na marne. Zostawały nam tylko książki z tajnego zbioru królestwa Tineanebris.

– To bez sensu. Tu nic nie ma – jęknęłam i zamknęłam z trzaskiem księgę.

– Wiem... – zaczął, ale ja dalej kontynuowałam swój monolog.

– W ogóle to, po co nam wiedza o niej? To nudne.

– Może i nudne, ale dobrze znać przeciwnika. – Fakt. Westchnęłam i kiwnęłam głową. I tak gdybyśmy znaleźli coś, to pewnie opisywałoby to, jak okropna była. W każdej historii musiał być czarny charakter.

– Powiesz o tym komuś? – zapytałam. Spojrzał mi głęboko w oczy znad księgi, którą właśnie zamknął.

– Nie – odpowiedział z powagą, a ja naprawdę mu uwierzyłam. – Ani o niej, ani o tobie, ani o tym, kim jesteś. – Odetchnęłam z ulgą.

– Dzięki. Avery o tym wie, a Nichollas nie. O niczym.

Kiwnął głową. Ja w końcu wstałam i obróciłam tę książkę, która mnie od dłuższego czasu denerwowała.

– Jak już mówimy o nim. To może dojdziecie do porozumienia?

Prychnęłam. Nie w tym życiu.

– Żartujesz sobie ze mnie?

– Perełko, on i ta blondyna wyglądają, jakby za chwilę mieli rzucić się sobie do gardeł, a to na pewno nie skończy się dobrze – stwierdził. I ta perspektywa była bardzo prawdopodobna.

– Chętnie sama bym go zabiła, za zdradę – powiedziałam z powagą.

– Był winien mi przysługę – odpowiedział, jakby to wszystko usprawiedliwiało.

Prychnęłam.

– Mam to gdzieś. Zdradził mnie, a jego powody bez znaczenia, jak szlachetne, nie obchodzą mnie – mówiłam szczerze, a w głębi mojego serca coś mnie zabolało i to bardzo.

– Teraz to ty jesteś morderczym stworzonkiem – stwierdził z figlarnym uśmiechem.

Przewróciłam oczami i w następnej chwili trzymałam poduszkę z kanapy. Rzuciłam w niego. Złapał ją tuż przed swoją twarzą. Uniósł kącik ust.

– Mówiłem.

Przewróciłam oczami ponownie, a on się głośno roześmiał.

– A będziesz w ogóle komuś mówił o naszym planie? – zapytałam. Sądziłam, że Avery, Xander i Nichollas już się domyślali.

– Xanderowi i Nikowi – odpowiedział od razu. – Mam rozumieć, że Avery już wie? – Kiwnęłam głową, bo nie było sensu ściemniać. – Jak chcesz, możesz sama to powiedzieć Nichollasowi. Zostawiam ci to do przemyślenia.

VeniOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz