Rozdział 4 Wynalazca

65 5 0
                                        

Aut Vincere Aut Mori - Albo zwyciężyć, albo umrzeć

Słońce świeciło na moją twarz, a wiatr delikatnie poruszał moimi lokami. Siedziałam w ogrodzie na ławce z założonymi nogami na kokardkę i patrzyłam na kawałek papieru, który z każdą sekundą wywoływał we mnie coraz większą wściekłość. Historia nigdy nie była moją ulubioną, w szczególności daty, które trzeba było zapamiętać. Czy oni naprawdę musieli tyle robić?

Po raz tysięczny uczyłam się tego samego. Moim marzeniem teraz byłoby mieć tak samo duże umiejętności historyczne jak plastyczne. Życie byłoby o wiele łatwiejsze. Po co komu znać wszystkie daty i wydarzenia? Zawsze mnie to zastanawiało. Rozumiałam, że jest ważna, ale nie aż tak.

– W 2022 wydarzył się ten, no... cholera! – mruknęłam pod nosem i założyłam włosy za ucho, które spadły mi na twarz. Jeszcze kilka sekund dłużej i to spalę.

– Sądziłem, że księżniczce nie przystoi przeklinać – usłyszałam głos za sobą. Podniosłam głowę i zobaczyłam nikogo innego jak samego księcia Cassiana.

Serio?! Czemu akurat on?! Za jakie grzechy?

– Cholera, to nie przekleństwo – zauważyłam, powracając wzrokiem na papier, nie chciałam jego towarzystwa i liczyłam, że kiedy go zignoruję, on zniknie.

Podszedł i stanął obok mnie, zamiast zniknąć i ułatwić mi życie, choć raz.

– Ale i tak nie przystoi księżniczce – kontynuował i zajrzał mi przez ramię na papier.

– Odczep się – warknęłam, a potem dodałam: – Będę mówić i robić, co chcę. Nikt mi nie będzie wyznaczał granic, a w szczególności taki idiota jak ty.

Uśmiechnął się tylko i usiadł obok mnie na ławce, całkowicie nie przejmując się tym, że go tu nie chcę.

Jego włosy były w nieładzie, ale dodawało mu to uroku. Musiałam uznać, że to u niego normalne. Miał na sobie idealnie wyprasowaną koszulę i czarne spodnie. Buty też były w tym kolorze, a zadziorny uśmiech nie schodził z twarzy.

– Uczysz się o przyjeździe ludzi do nas?

– Tak i co z tego?

– Nic, tylko po prostu, po co tego się uczyć? Zrozum to i tyle.

Czemu się tego uczyłam? Bo matka kazała, ale to nie było do końca prawdą. Uczyłam się, bo nie chciałam popełniać tych błędów, co moi poprzednicy, a w historii i ludzkiej, i Fae było to dość popularne. Historia lubi się powtarzać.

– Bo znajomość historii jest ważna.

– Mhm...

– Aż tak jej nie lubisz? – W końcu na niego spojrzałam i zauważyłam, że przez ten cały czas dokładnie obserwował moją twarz.

– Nie lubię bezsensownego wkuwania, to trzeba zrozumieć.

– Matmę trzeba zrozumieć, historii...

– Może niedokładnie zrozumieć, ale wiedzieć, czemu akurat tak postąpili, jaka była przyczyna – zaczął wymieniać, a ja przewróciłam oczami.

– No dobrze, to jak jesteś taki mądry, to podaj przyczynę przylotu ludzi do nas.

– Ich planeta została zniszczona.

– Czemu?

– Pewnie jakiś idiota rozpoczął zabawę bombami atomowymi – odparł płynnie, nie przerywając kontaktu wzrokowego.

– Czemu?

– Bo był idiotą. Podoba się odpowiedź?

– Bardzo – warknęłam z sarkazmem.

VeniOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz