Initium Veritatis - Początek prawdy
Staliśmy w krzakach i patrzyliśmy na oddalających się Xandera i Avery. Zniknęli w ciemności. Liczyłam, że jak spotkamy się w bibliotece, to będą cali i zdrowi.
– Musimy iść, Perełko – usłyszałam jego cichy szept.
– Wiem.
Spojrzałam na niego.
– Gotowa?
– Od urodzenia – mruknęłam, nie do końca wciąż pewna powodzenia tego planu.
– Jestem wniebowzięty.
Ruszyłam za nim między krzakami do ściany. Nie było tu bluszczu jak w Luxaria, tylko cegły, z daleka byłam przekonana, że pałac był z kamieni. Jednak tylko mur był z nich zbudowany.
– Dasz radę?
– Od dziecka się wspinam.
Uśmiechnął się.
– Będziemy robić przerwy na oknach balkonowych.
– Nie dasz rady iść bez przerwy?
– Nie chcę byś mi spadła.
– Więcej wiary, książę.
– Dobrze, Perełko.
Zaczęliśmy się wspinać. Czułam się jak za dawnych lat. Tyle wspomnień pojawiło się w mojej głowie. Te noce, w których budziłam Avery i pomagała mi wracać do siebie. Zawsze narzekała, że przeze mnie się nie wysypia.
Każdy ruch był dla mnie taki naturalny. Chwytałam się kolejnej cegły, a nogą wchodziłam na następną. Była to rutyna. Cassian pierwszy wszedł na balkon i podał mi dłoń, by mnie wciągnąć. Odetchnęłam, opierając głową o chłodną ścianę, a on w tym czasie z torby wyjął butelkę i podał mi wodę. Wzięłam duży łyk. Spojrzałam na widok. Na góry Timeo i mgłę, która na nie opadała, jak pył. Oparcie o chłodną ścianę przyniosło ukojenie rozgrzanemu ciału.
– Moja komnata miała widok na te góry.
– Zazdroszczę.
– Małym dzieciom opowiada się wiele strasznych historii o nich, więc nie za bardzo lubiłem u siebie spać. – Uniósł kącik ust z rozbawienia. – Zawsze bałem się, że ta mgła mnie zaatakuje. Dlatego chodziłem do rodziców.
– Musieli być nieszczęśliwi, gdy ich tak budziłeś.
– Nawet nie wiesz jak.
Na jego ustach pojawił się uśmiech.
– Robiłem to czasami kilka nocy z rzędu.
– Na Bogów.
– Ale i tak to ja rano wstawałem wcześniej od nich i byłem przez cały dzień pełen energii.
– Teraz mam w głowie takiego małego ciebie.
– Byłem bardzo przystojny.
Przewróciłam oczami.
– Nie wątpię.
– Czy ty właśnie przyznałaś, że jestem przystojny?
– Przyznałam to tylko dlatego, że powiedziałeś „byłem".
Parsknął śmiechem.
– Łapiesz za słówka.
– Nie, trzymam się prawdy – uparcie stałam przy swoim.
– Perełko, ja wiem, że ty wiesz, że jestem boski.
– Boski? Bardziej w miarę okej – stwierdziłam.
CZYTASZ
Veni
FantasyW świecie Fae rodzi się człowiek. Mała dziewczynka z ametystowymi oczami w dodatku następczyni jednego z najsilniejszych dworów. Amberly to córka króla i królowej, którzy toczą wojnę z inną krainą od zarania dziejów. Nagle w jej życiu pojawia się ta...
