Veritas Numquam Perit - Prawda nigdy nie ginie
Głowa bolała mnie piekielnie. Chyba po raz tysięczny w tym tygodniu. Usiadłam na łóżku i przetarłam oczy. Skrzywiłam się. Całkowicie zapomniałam, jak bardzo bolała mnie kość ogonowa i wszystko inne.
Znajdowałam się w komnacie, w której zamknął mnie Cassian. Cassian... Wtedy sobie przypomniałam. O cholera! Całowaliśmy się, ale to nie było najważniejsze. Ktoś był w moim ciele. Kennzie. Cholera! Zaczynałam się powtarzać i ostatnio zbyt często miałam problemy z pamięcią.
Jakim cudem ona weszła i zawładnęła moim ciałem?! Tak się w ogóle da? No, najwidoczniej tak. Nigdy nie chciałam się dowiedzieć, czy to możliwe i w jaki sposób.
Wstałam gwałtownie z łóżka i od razu zakręciło mi się w głowie. Ten objaw ostatnio też był częsty i powinnam zacząć się tym martwić, jednak teraz znajdowało się to na samym końcu mojej długiej listy problemów, która się nie kończyła.
Podparłam się o łóżko, by nie upaść. Kiedy przestało mi się kręcić w głowie i chcieć wymiotować, podeszłam do lustra.
Spojrzałam na siebie. To byłam ja. Moja twarz, ciało, myśli, dusza. Odetchnęłam z ulgą. Może to był tylko sen? Jednak wiedziałam, że nie. Nie miałabym tyle szczęścia. Nigdy go nie miałam w życiu. Musiałam koniecznie porozmawiać z Avery. Może ona coś wie. Tylko jak stąd wyjść?
Wcześniej Kennzie wyważyła drzwi, ale ja nie miałam szans tego zrobić. Zanim na dobre zaczęłam wymyślać sposoby wydostania się z tej komnaty, usłyszałam szczęk w zamku przekręcanego klucza.
Drzwi się otworzyły, a ja chwyciłam pierwszą rzecz, którą miałam pod ręką.Była to poduszka. Lepsze to niż nic, choć wątpiłam, że poduszką zamorduję księcia Fae. Jednak zawsze warto spróbować.
Do środka wszedł Cassian. A kto inny.
– Nie atakuj. – Uniósł dłonie, pokazując, że nic w nich nie ma, jakby coś było mu potrzebne do poderżnięcia mi gardła. – Przybywam w pokojowych zamiarach.
Prychnęłam.
– Jeszcze ci uwierzę.
– To ostatnio ty mnie zaatakowałaś – zauważył z uśmiechem.
– Nie broniłeś się.
– Nie wolno bić dam. – Parsknęłam sarkastycznym śmiechem.
– Także nie wolno porywać ich i więzić – zauważyłam z przesłodzonym uśmiechem. – Jednak ty to zrobiłeś.
– Powiedziałaś, że rozumiesz.
Co miałam mu na to powiedzieć? Że to nie ja, a psychopatyczna wariatka, która żyła ponad pięćset lat temu? Od razu uznano by mnie za szaloną, jak już nie uważano mnie za taką.
– Gdzie Avery? – zapytałam o osobę, która teraz była najważniejsza. Musiała być bezpieczna, bo inaczej już przyrzekałam mu długą i bolesną śmierć.
– Po co ci ta wiedza? – zapytał.
Dopiero teraz zauważyłam, że ktoś musiał wstawić nowe drzwi i posprzątać bałagan, który tu zrobiłam przez mój napad furii.
– Jestem księżniczką, więc potrzebuję pomocy swojej damy dworu w różnych czynnościach. Na przykład ubranie, mycie. Mam wymieniać dalej? – Oczywiście, że umiałam zrobić to sama, jednak on nie potrzebował tej wiedzy.
– Jakoś wątpię.
– Mam ci wymienić konkretne rzeczy, które od niej potrzebuję?
– Nie możecie się zobaczyć – powiedział. – Razem jesteście zbyt niebezpiecznie.
CZYTASZ
Veni
FantasíaW świecie Fae rodzi się człowiek. Mała dziewczynka z ametystowymi oczami w dodatku następczyni jednego z najsilniejszych dworów. Amberly to córka króla i królowej, którzy toczą wojnę z inną krainą od zarania dziejów. Nagle w jej życiu pojawia się ta...
